Najnowsze wpisy

września 29, 2016

Czy istnieją glutenowe kłamstwa i inne mity o odżywianiu?

Istnieją! Odkryłam to, kiedy wszystkie moje myśli w głowie o zdrowym odżywianiu wywróciła jedna książka. Myślałam, że wiem, czy należy jeść głównie węglowodany, białka albo tłuszcze. Sądziłam, że wiem, które z nich najlepiej eliminować. Jakich produktów unikać, by być zdrowym. Czego nie jeść, aby być szczupłym. Nie sądziłam, że koncerny produkujące żywność sterują nami, wpływając na wyniki badań, którym my ufamy, kupując w sklepach jedzenie każdego dnia. My - ludzie, którzy pragną dobrze zjeść, być zdrowym, dobrze wyglądać i czuć się lekko. Jaką rewolucję przeszłam w myśleniu o glutenie, soli, tłuszczach, ryżu i bananach? Jak odkryłam to, że istnieją glutenowe kłamstwa i inne mity, o tym co jemy? Zapraszam do przeczytania moich wrażeń i opinii.



Glutenowe kłamstwa i inne mity o tym, co jemy

Mowa o książce, która pokazuje mity o glutenie, glutaminianie sodu, soli, tłuszczu i węglowodanach, krążące wśród wielu ludzi na świecie. To dobra okazja, by wyciągnąć na światło dzienne wszystkie kłamstwa i bajki na temat odżywiania, w które wierzymy. Ukazuje to, jak bardzo jesteśmy o krok od zaburzeń odżywiania i problemów ze smakiem w naszych daniach. Eliminowanie zbyt wielu produktów a także skupianie się na jednym produkcie jest szkodliwe nie tylko dla naszego układu pokarmowego i ciała, lecz także dla naszej psychiki.

Czytając dochodziłam wielokrotnie do wniosku, że jesteśmy manipulowani przez firmy, pragnące wylansować swój produkt na masową skalę. Wmawiane jest nam, że coś jest nie zdrowe, by jeść to drugie "wybawiające" nas z dietetycznego kłopotu. Czy istnieją glutenowe kłamstwa i inne mity o tym, co jemy? Z pewnością tak, a na pewno w książce o takim właśnie tytule.







Znalazłam tam wiele przełomowych treści, które dla wielu ludzi poważnie myślących o odżywianiu mogą być prawdziwą rewolucyją. Myślę, że już na pewno to absolutny must have, dla tych którzy pasjonują się zdrowym odżywianiem i sądzą, że kwestia - węglowodany czy białko - to tylko kwestia wyboru.

Podobała mi się teza autora - dietetycy traktują swoją pracę jak tworzenie nowych religii. Jako religioznawca (jako kolejne wykształcenie) myślałam, że Alan Lenovitz nie jest w stanie nic konkretnego i wiarygodnego przekazać. Szczerze? Z początku wcale mu nie uwierzyłam. Jednak jak się okazało, dowiódł, że badania nad odżywianiem są szczególnie trudne do przeprowadzenia. Przecież jeśli badasz to, co jedzą ludzie nie masz pewności, czy zza szafki nie wyjmą batona i tabliczki czekolady. Okazuje się, że naukowcy często się mylą, gdyż ich badania są niedokładne, zbyt mało osób w nich uczestniczy i... są poddani wpływom dużych firm spożywczych, które często finansują te badania oczekując konkretnych wyników.

Czy diety stały się już religią?

Do tego wszystkiego są jeszcze dietetycy. Jak pokazuje historia, propagując diety oparte tylko na ryżu lub bananach, dietetycy przez przypadek pozwalają uniknąć pacjentom szkodliwych substancji. Tak samo miało miejsce uzdrowienie chorych na celiaklię na długo przed tym, nim wykryto, że za problemy w ich zdrowiu odpowiada gluten. Jednak sława konkretnych dietetyków pozostała na cały świat. Rewolucjonizują tym co jest dla nas nowe, nawracają prostymi receptami. Skupiają rzesze zapatrzonych wyznawców. Ich diety przypominające religie, pokazują, jak ślepo wierzymy w to, co ktoś nam mówi, nawet jeśli to nie prawda. Dietetycy wymyślający nowe rewolucyjne diety stali się celebrytami, zyskali pieniądze, dzięki radykalnemu podejściu do odżywiania i prostym receptom: "nie jedz tego", "jedz tamto" oraz swoim popularnym dietom. Ci bardziej sceptyczni dietetycy, wsiąknięci mocno w naukę i prowadzenie niezależnych badań i doświadczeń, być może na zawsze pozostaną w ukryciu... A szkoda, bo Ci naukowcy najbliżsi są prawdy, nawet jeśli jest ona dla nas niewygodna, bo trudna do zrozumienia...




Czego uczą mity o odżywianiu?

Po pierwsze, tego, by najpierw sprawdzić, kto finansował te badania i dla kogo pracuje główny naukowiec, zanim zaufamy badaniom na przykład o tym, czy należy unikać soli, albo czy tłuszcze są złe. Historia pokazuje, że wyniki badań w odżywianiu można w łatwy sposób pozmieniać na korzyść. Nawet nie chodzi o przekreślenie cyferek, tylko dodatnie takich czynników, których nie przewidzieliśmy, a mają znaczenie.

Po drugie, uczy tego, że powinniśmy cieszyć się z jedzenia i nie stresować się, jeśli raz na jakiś czas zjemy kawałek tortu. Sama dopuszczam dni, w którym jem jakieś słodycze i idę na pizzę. Nie jest to codziennie, ale bez poczucia winy robię sobie takie cheat days, częściej niż raz w miesiącu. Nie dajmy się zwariować.

Po trzecie, nauczyłam się, że dieta powinna być różnorodna. Powinniśmy szukać smaków, warzyw produktów i korzystać z różnych kuchni, na przykład, zrobić słone danie czy samemu przygotować wegańskie lody. Nie tylko dlatego, że są wegańskie, ale dlatego, że mają inne składniki, którym nam potrzeba, jak na przykład zdrowe owoce. Soli zresztą, jakie się okazuje, tak na prawdę,... też nam brakuje.

Co zawiera porządnie przygotowana naukowa książka o prawidłowym odżywianiu?

Przypisy! W książce Glutenowe kłamstwa i inne mity o tym, co jemy, Alana Lenovitza jest setki przypisów, pewnie blisko tysiąc. Tylko w rozdziale 2 było ich ponad 100. Rzeczywiste i realne odniesienia do naukowych książek. Znajdziesz tam także opisy autora, jakie inne informacje znalazł w danej książce i jak to rozumie. To pokazuje, że rzetelnie się przygotował i nie mówi nam czegoś, co wyssał z palca. Widać, że przestudiował setki książek. Przeprowadził także wywiady z naukowcami na uczelniach w medycznych klinikach. To pozwala mu zaufać o wiele bardziej, niż autorom popularnych poradników.



To najgorętsza moja propozycja, jaką pokazuję Wam na blogu. Jeśli macie chwilę czasu to warto po nią sięgnąć, odkładając na bok wszystkie inne. Jest zupełnie inna od wydawanych książek o odżywianiu i dietach. Ma zupełnie inny charakter. Dotychczas, jeszcze nie zdarzyło się, by któraś książka o zdrowym stylu życia wywołała u mnie takie emocje i dostarczyła tak wielu informacji. Myślałam, że po Pokochasz swoje ciało, motywacyjnym Ultranastawieniu oraz Diecie przyśpieszającej metabolizm, nie czeka mnie żadne głębokie zadumanie nad tym, co przeczytałam. A jednak. Glutenowe kłamstwa i inne mity o tym, co jemy - przebijają wszystko!



Dziękuję wydawnictwu Burda, że dostarczyło mi okazji do refleksji nad swoim stylem życia i odżywianiem, przysyłając mi tę książkę. Byłoby nieładnie nie podziękować, za taki kawał literatury.

A ty? Co uważasz na temat mitów odżywiania? Na Twoim talerzu dominuje białko, tłuszcze czy węglowodany?

września 26, 2016

Realfie - czy znasz najnowszy trend na Instagramie w stylu, fotografiach fit?

Realfie to nowy trend na Instagramie, w którym osoby znane publikują swoje nieidealne zdjęcia. To już nie kolejne "selfie", ale jego całkowite przeciwieństwo! Koniec ze sztucznością, ustawianymi sesjami. W jaki sposób modne są teraz realfie, co to znaczy i dlaczego to może być świetny trend w świecie fit także dla Ciebie?

Jak #realfie stał się trendy?

O co chodzi z realfie? O co tyle krzyku? Już mówię. Najbardziej popularni bohaterzy profili na Instagramie, gromadzący tysiące i miliony fanów, mają dość selfie. Modny stał się bunt przeciwko mało realistycznym zdjęciom publikowanym na zdjęciach, które tak wiele osób oznacza #selfie. Popularne gwiazdy Instagrama, które dotychczas inspirowały masy ludzi, mają już dość ustawianych sesji zdjęciowych do jednego zdjęcia na Insta. Wkurzają ich godziny spędzone na perfekcyjnym makijażu, obrabianiu zdjęć, poprawianiu koloru miski ze śniadaniem i wpędzających w kompleksy retuszy i filtrów idealizujących wizerunek.


września 22, 2016

Aktywnie z Lidla - buty do biegania, legginsy Crivit i kurtka na trening

Pokażę Wam jesienne ubrania sportowe dla aktywnych, które od dziś będą do kupienia w Lidlu. Dowiecie się, jaka jest moja opinia o butach, kurtce softshel i legginsach Crivit. Promocja rusza 22 września. Przyzwyczailiśmy się, że bieganie po odzież sportową i akcesoria do ćwiczeń do Lidla dla wielu stało się nawykiem. Teraz to po prostu klasyka. Żal opuścić, głupio nie zaoszczędzić choć raz pieniędzy w ten sposób, wstyd nie wiedzieć, o co chodzi. Dziś pokażę Wam tę klasykę w czerni, gdyż buty do biegania, a także legginsy do ćwiczeń i kurtka na trening na zewnątrz - wszystko jest.... czarne. 


września 19, 2016

Trening na trampolinach - poznaj jumping frog, hit wśród zajęć fitness

Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w treningu na trampolinach. To najmodniejszy ostatnio trening fitness, podczas którego radośnie skakałam na trampolinie w rytm muzyki. Zajęcia dostarczyły mi mnóstwo dobrego humoru i okazji, by spalić kalorie, jak to się popularnie mówi. Przedstawię Wam więc, ostatni hit w zajęciach fitness. Dowiecie się, jaka jest moja opinia i co można zyskać skacząc podczas jumping frog.

Jumping frog - co to jest?

W trakcie jumping frog skakałam na niedużej trampolinie. Jest naprawdę mała, jej średnica ma niewiele powyżej metra średnicy. Dodatkowo miałam do dyspozycji przymocowaną do trampoliny rączkę. Ta, określana jako bar, służy do podpierania się lekkiego w trakcie odpowiednich momentów treningu. Na trampolinie głównie skakałam i to jest sednem tego treningu. Skacze się w różny sposób i w różne strony. Tak wykonywałam różne ćwiczenia niemal cały czas podczas skakania. Wyszły mi nawet ćwiczenia przypominające np. plie, lub przysiady (squaty).

Za ytimg.com

Skacz, skacz, skacz, czyli jak skakać podczas treningu na trampolinach?

Podczas jumping frog jednak nie skacze się wysoko w górę, jak żaba. Skacze się nisko, tak by pracowały odpowiednio mięśnie. Czasem potrzebne jest, by unieść nogi wysoko i wykonać tzw. pompy. Wtedy podczas odbicia podciąga się nogi do klatki piersiowej i wykorzystuje się pracę nóg, pośladków i brzucha.

Spocę się, zmęczę czy wzmocnię ciało - jaki to trening?

Trening ten przypominał mi klasyczny trening interwałowy - przeplatanie części cardio ze statystycznymi ćwiczeniami. Podczas cardio - radośnie skakałam na trampolinach, w czasie którym pociłam się skutecznie, wykonywałam określone kroki i ruchy. Gdy się zatrzymywałam - wykonywałam serie ćwiczeń wzmacniających (głównie brzuszki, pompki, przysiady). Na trampolinie można zrobić nie tylko trening interwałowy, lecz również trening cardio, wzmacniający serducho, czy tabatę.

Zyski z treningu na trampolinach

Ćwicząc na trampolinie wzmacniasz swoje serducho. Część cardio na trampolinach to zbawienie, jeśli pragniesz poprawić kondycję fizyczną i swoją wytrzymałość. Wtedy też pomagaszz krążyć krwi w organizmie, a wraz z tym lepiej dotleniasz tkanki, dzięki czemu zwalczasz cellulit. To także jeden z lepszych sposobów na spalenie niechcianej tkanki tłuszczowej. W czasie jumping frog możemy zwiększyć pojemność płuc i przyśpieszyć swój metabolizm, czyli szybciej strawić obiad. Korzystasz też ze wszystkich dobrodziejstw ruchu, takich jak usprawnienie ciała oraz radość, zawdzięczaną produkcji endorfin.

Za fit.pl

Moje opinia o treningu na trampolinach

Po zajęciach mogę stwierdzić, że miło spędziłam czas i świetnie się bawiłam. Uwielbiam dynamiczne formy ruchu - nic dziwnego, że skoro skradła moje serce zumba, to energiczny jumping frog również mnie porwie. Była to dla mnie nie tylko zabawa, ale ciekawy trening. Zaskoczyło mnie, kiedy następnego dnia "czułam", jak to mówi się wśród ćwiczących siłow, mięśnie pleców i pośladków. "Czucie mięśni" to nie popularnie zwane zakwasy, a jedynie poczucie, że dane mięśnie użyłam i dobrze ćwiczyłam (choć zaznaczam, że nie przećwiczyłam!). Przypuszczam, że mięśnie grzbietu ćwiczyły, gdyż... nie dosięgałam do rączki. Chodzi o wspomniany baru przytwierdzonego do trampoliny, o który się opieramy, gdy wykonujemy pompy. Należę do wysokich osób i rączka była zbyt nisko dla mnie, abym mogła się oprzeć nie pochylając lekko do przodu. Tak to już jest z za długimi nogami...


Źródło: ta strona i ta oraz moje własne doświadczenie i wywiad z instruktorami jumping frog fitness.

września 16, 2016

10 trików, jak jeść i pić, aby być zdrowym i fit

Takiego wpisu nie znajdziesz w sieci. Tu nie będzie lania wody w słowach. Konkretne wskazówki, triki i najlepsze sposoby. Woda może się lać się tylko do picia - w towarzystwie ze zdrowym jedzeniem. Powiem o tym, jak jeść zdrowo. Dam Ci wiele gotowych recept na to, jak się zdrowo odżywiać, by zachować kondycję, samopoczucie i być fit. Spokojnie, podpowiem i podrzucę Ci pomysły, by zapobiec dostarczaniu szkodliwych substancji do organizmu wraz z jedzeniem. Tutaj dowiesz się, jakie są najzdrowsze napoje. Wszystko o tym, co jeść i pić, by być fit.

 

1. Codziennie pij zdrowe napoje

Nawet nie zauważamy, jak wiele niezdrowych substancji przyjmujemy wraz z napojami. Często liczymy składniki w pokarmach. Kto z nas liczy cukier i zwraca uwagę, na przykład na konserwanty, jakie dostarczamy wraz z napojami? Warto przyjrzeć się swoim napojom pod kątem nie tylko konserwantów, szkodliwych substancji, ale też cukru w gazowanych napojach.

2. Przygotowuj sobie w domu zdrowe picie

Mało kto wie, że Sprite można zrobić domowy (woda gazowana, cukier, kwasek cytrynowy, imbir do smaku). Najzdrowsze jednak zawsze będą te naturalne napoje, więc warto omijać sklepowe półki. Oczywiście najbardziej uniwersalna i zdrowa jest woda, zarówno ta bez dodatków, jak również woda z dodatkiem cytryny i imbiru. O tym, Dlaczego warto pić codziennie wodę z cytryną, pisałam już niedawno. Dowiesz się tam, jakie są korzyści z picia z wody z cytryną, bo zaznaczam, że warto. To także poranny zdrowy napój, który od dawna jest znany jako fit.

3. Urozmaicaj sobie to, co pijesz, aby się nie znudzić

Dobrym pomysłem są domowe owocowe lemoniady. Rzadko po nie sięgamy, a wodę z dodatkiem owoców można pić nie tylko latem, ale także w inne pory roku. Zimą - na ciepło, a jesienią z dodatkiem rozgrzewającego imbiru. Przepisy na lemoniady znajdziesz we wpisie 4 pomysły na zdrowe lemoniady. Warto w ciągu dnia sięgać po wodę, herbaty z mięty, napar z rumianku, zielone herbaty, białe herbaty, yerba mate, kompoty i domowe koktajle. Powody, dla których warto przyjmować wodę na różny sposób znajdziesz w 8 trikach, jak być nawodnionym przez cały dzień.

 

4. Nie głodź się

Głodzenie spowalnia nasz metabolizm i wprawia nasze ciało w stan stresu. No bo jak ma funkcjonować, kiedy wysyłasz jemu sygnał: "żarcia nie będzie"? Zamiast dobrze funkcjonować organizm szuka zapasów i co gorsza, kiedy jedzenie wreszcie mu dostarczysz, zaczyna kolejne zapasy tworzyć, bojąc się, że wkrótce znów braknie jedzenia. W efekcie tempo trawienia spada, a Ty zjadasz większe ilości podczas kolejnego posiłku. Znasz ten "wilczy apetyt" skłaniający, by "zjeść nawet konia z kopytami"...?

5. Dokładnie przeżuwaj jedzenie

Czy wiesz, że trawienie pożywienia zaczyna się zaraz po tym, gdy włożysz je do ust? Swoją pracę rozpoczyna tam amylaza ślinowa, której głównym celem jest wstępnie pomóc w rozłożeniu węglowodanów. Jeśli pozwolisz jej dłużej działać, czyli dokładnie gryząc i przeżuwając, organizm lepiej je strawi. W ten sposób łatwiej poradzi sobie z jedzeniem w kolejnych etapach trawienia. Wspomożesz tym samym żołądek, który w dalszej kolejności otrzymuje to, co zjesz.

 

6. Kolację zjedz co najmniej 3 godziny przed snem. 

Pamiętaj, żeby dać czas organizmowi na trawienie. Lekkim kolacjom wystarczą wspomniane 3 godziny. Jednak te, w których spożywaliśmy mięsa pieczone oraz znajdowały się tłuszcze potrzebują nieraz 7 godzin. Pisałam o tym, kiedy trawią się jakie pokarmy i  ile czasu potrzebujemy na strawienie mięsa, jajek, czy ryb, przy okazji wpisu Kiedy jeść węglowodany? - Zasada ograniczania węglowodanów po godzinie 15.

 

7. Jedz w czasie najbardziej oddalonym od najwyższej aktywności wątroby. 

Nie bez powodu moja mama zawsze powtarzała nam "nie objadaj się na noc". Owszem, współcześnie ludzie dają zbyt mało czasu organizmowi, aby strawił jedzenie,. Trawienie jedzenia ma  związek z aktywnością organów, a najbardziej z wątrobą. Okazuje się, że wątrobie nie służy jej zbyt wczesny posiłek, np. o 5 rano ani ten zbyt późny. Wątroba swą najwyższą aktywność ma między 1 a 3 w nocy. Tylko właściwy odstęp czasowy w jedzonych posiłkach od czasu najwyższej aktywności wątroby, pozwala jej spełnić kilkadziesiąt jej funkcji i zakończyć procesy metaboliczne. Cykl pracy wątroby wiąże się z oczyszczaniem krwi. Jeśli położymy się spać, a wątroba nie zdąży wykonać swojego zadania, następnego dnia możemy czuć się ospali, słabi, niewyspani lub mający trudności w koncentracji.

Szczegółowo opisuje to w sławnej książce "Pokochaj swoje ciało", zwana pozytywną Egoistką, Dagmara Skalska. Zanim sięgniecie po tą książkę, przeczytajcie moją recenzję i opinię tutaj: Czy "Pokochasz swoje ciało" z Dagmarą Skalską? W skrócie powtórzę, że chodzi o to, że główną rolę w procesie trawienia posiłków odgrywa wątroba. Im dłuższy odstęp czasu miedzy zjedzonym posiłkiem a najwyższą aktywnością wątroby, tym zdrowiej.


 

8. Gotuj w domu i zrezygnuj z przetworzonej żywności

Mało kto zdaje sobie sprawę, że gotowanie w domu własnoręcznie od podstaw to inwestycja we własne zdrowie. Tak, gotując samemu inwestujesz i poprawiasz swoje zdrowie. Masz szansę doglądać, co zostało dodane w procesie gotowania i unikasz konserwantów, chemii i szkodliwych substancji, niezdrowych spalonych tłuszczy z genami otyłości. Tak, dobrze przeczytałeś - w tłuszczach w fast foodach są obesygeny, czyli geny zbliżające otyłość.

Wiele osób korzysta z półproduktów, gotowych zamrożonych pierogów, hamburgerów do odgrzania w mikrofalówce, zup z torebek i sosów ze słoika. Szokuje mnie, że żyjemy w takich czasach, że mało kto potrafi zrobić rosół bez kostki rosołowej! Wierzcie mi, że za parę lat podziękujesz sobie, że się przyłożyłeś, poświęciłeś czas i chęci, by ugotować sobie rosół z wywaru na prawdziwym mięsie i prawdziwych warzywach, a także że sałatkę zrobiłeś sobie sam. Tak jak dbasz o jakość swojego ubioru, czyścisz podłogi w domu, myjesz samochód i dbasz o wygląd kwiatów, tak powinno się dbać o to, co jemy, aby zachować sprawność, uniknąć chorób. Naturalne jedzenie to po prostu lepsze paliwo dla człowieka.

9. Zrezygnuj z mieszanek przypraw i odkryj moc innych przypraw

Czy wiesz, że konserwanty, szkodliwa chemia czai się także w mieszankach przypraw? Osobiście je uwielbiam i nie raz trudno mi przeżyć bez mojej ulubionej mieszanki do dań meksykańskich czy przyprawy do ryb. Okazuje się, że w tych wszystkich przyprawach do bigosu, do mielonego czają się substancje, których zdrowy człowiek wcale nie chce. Czy wiecie, że jedną z najszkodliwszych jest popularna vegeta i Maggi? Te dwie skreśliłam i nie stosuję. Inne gotowe mieszanki, które wspomniałam, używam jednak sporadycznie.

Najczęściej mieszam przyprawy sama. Gdy robię wspomniane mielone, rzucam przyprawy sama - sol, pieprz, paprykę, czosnek. Stosuję w kuchni przede wszystkim wiele ziół, które wspierają trawienie. To nie znaczy, że nie korzystam z przypraw w torebkach ze sklepu. Suszę jednak pietruszkę, oregano, bazylię i dodaję je do dań jednogarnkowych. Rozmaryn podkradam mojej babci i dodaję go do ryb. Imbir warto zetrzeć zawsze samemu. Tak na prawdę, najczęściej zużywam cynamon. Aromatyczne przyprawy przyśpieszają trawienie i wzmacniają najedzenie się umysłu - zapachy i nietuzinkowe smaki powodują, że nasz umysł jest syty bardziej niż zwykle.



 

10.  Unikaj pustych kalorii

To bardzo powszechne, że ludzie liczą kalorie. To wprawia w poczucie, że kontroluje się jedzenie. Niestety jedzenie jedzeniu nierówne. Bilans kalorii na dzień jeden i drugi może się zgadzać, ale wartości dostarczone pożywieniu i jakość jedzenia będzie różna. Błędnie myśli wiele osób, że jeśli zje batony, zagryzie wafelkami, doje nutellą, na obiad makaron z dżemem i na deser wciśnie się karpatkę to się zachowa zdrowie, albo co gorsza schudnie. To właśnie puste kalorie.

Puste kalorie podnoszą bilans kalorii na cały dzień, dają uczucie najedzenia, ale nie odżywiają organizmu we właściwy sposób. Nie pozwalają mu regulować funkcji oraz dbać o kondycję organów wewnętrznych. W takim jedzeniu nie ma witamin, ani minerałów. Puste kalorie nie odżywiają tkanek, umysłu i mięśni jak należy. Prawda jest taka, że na takim jedzeniu słodyczy nie zachowa się ani formy, szczupłej sylwetki, ani nie będą super widoczne mięśnie na ciele. Zdrowo to oznacza konkretnie. Warzywa, ryby czy mięsa itd. Znam wiele osób, które odżywiają się non stop na słodko - bułkami, chipsami, makaronami, ciastami i podgryzają codziennie mnóstwo słodyczy. Myślisz, że są szczupli? W żadnym calu.


Korzystałam z książek: "Glutenowe Kłamstwo i inne mity o tym, co jemy" Alana Lenovitza, Burda Książki, 2016 oraz "Pokochaj swoje ciało. Egoizm to nie grzech", Burda Książki, 2016.

września 13, 2016

Jak dobrać idealne legginsy do ćwiczeń?

Jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek za Tobą ćwiczący na zajęciach fitness, miał kino z widoku rozchodzących się legginsów na Twojej pupie, powinnaś pomyśleć o doborze odpowiednich legginsów. Liczę jednak, że nie masz ochoty na dyskomfort i przede wszystkim dlatego szukasz dobrze dopasowanych legginsów na trening. Dobrze wiem, że ma to być strój na fitness, czyli tylko dodatek, tak by nie ograniczał mnie w czasie ćwiczeń, a był wygodnym strojem towarzyszącym w niejednym dobrym treningu. Podpowiem, jak wybrać najlepsze legginsy do biegania, na fitness i na siłownię. Opowiem, z jakich materiałów powinny być wykonane dobre gym legginsy. Zdradzę, dlaczego ważne są szwy, a także jakie kolory legginsów są na topie?


września 11, 2016

Pole dance - Wieczór panieński w stylu fit

Jeśli w twoim gronie znajomych jest panna młoda, która pasjonuje się fitnessem i ma bzika na punkcie aktywnego stylu życia tak jak ja, to świetna okazja, by wyprawić jej wieczór panieński w stylu fit. Ostatnio modne już nie tylko jest jedzenie fit, wspólne ćwiczenia, fit plany, lecz także imprezy fit! Moje przyjaciółki przed moim ślubem pokusiły się na taki odlotowy pomysł i wyszło świetnie! Nawet bardzo świetnie. Mimo, że nasz trening b był nieidealny i pełny potyczek oraz moich porażek. Na jaki trening mnie zabrały w ostatnich dniach wolności? Chciałam się z Wami podzielić niedawno przeżytym wieczorem panieńskim w aktywnym stylu, a dokładnie jego częścią - ciii... przecież nie będę zdradzać wszystkiego. I zdradzę też męską alternatywę, uchylając rąbka tajemnicy wieczoru kawalerskiego mojego mężczyzny, jaki miał okazję spędzić.



Pierwszy raz z pole dance


Moje szalone przyjaciółki zabrały mnie na pierwszą w moim życiu lekcję tańca na rurze. Są szalone, bo żadna z nas nie jest mistrzynią olimpijską w lekkoatletyce, czy trenującą od lat sportsmenką, by w starciu z rurą miałybyśmy jakieś specjalne szanse. Przyznam się: nigdy nie próbowałam pole dance'u! Dodatkowo czułam się z moimi słabymi mięśniami ramion kompletnie nie przygotowana. Początkowo nim dotarłam do studia pole dance, oczywiście nie wiedziałam dokąd idę - ogłoszenia spotykane po drodze mylnie mówiły mi raczej o szkole rodzenia, opalaniu natryskowym czy pilatesie. Z przerażeniem i radością odkryłam, że chodzi o pole dance. Plusem tego wieczoru był fakt, że pewnie sama bym się nie zdecydowała na pójście na lekcję pole dance'u, ale w grupie jest raźniej. Wtedy to stwierdziłam, że towarzyszki mam bardzo odważne...


Cholernie trudne, ale fascynujące

Na pytanie instruktorki, "czy na pewno coś trenowałyśmy, prawda?" odrzekłam z pewnością siebie, że tak. Moja pewność siebie jednak stopniała w raz z pierwszą figurą wykonywaną na rurze, a raczej.... wraz z podjęciem próby jej wykonania. Odkryłam, że to jest cholernie trudne! Po pół godzinie już mi zabawy wystarczyło. Nie biegałam, a mimo to czułam się zmęczona. Te figury, okręcanie się, unoszenia ciała i utrzymywanie ciała na rękach wcale nie jest takie proste, nawet dla osoby aktywnej fizycznie. Ze wstydem pomyślałam o tańcu, trenowanej koszykówce, fitnessie, treningu siłowym, zumbie, jakie zajmują w moim życiu. Uważałam się, za osobę aktywną fizycznie i w conajmniej średniej kondycji. "Lizzy, Ty przecież jesteś fit" - powiedział mi znajomy na podniesienie na duchu, widząc siniaki na moich nogach, gdy opowiadałam, jak gramoliłam się na rurę, by wykonać misia, strażaka albo krucyfiks. Myślałam, że będę wszystko wykonywać tak lekko, jak instruktorka i że to przecież łatwizna... Pomyliłam się.

 

Wyzwanie z pole dance - czemu nie!

Pole dance stał się niezłym wyzwaniem dla mnie. Wreszcie jakiś trening, który stawia przede mną opór. Trening trx (którego niedawno próbowałam) przy pole dance to prościzna! Okazało się, że mam bardzo słabe ręce i ramiona, do czego zresztą zawsze się przyznawałam. Co z tego, że doszłam do lekkiej definicji mięśni ramion przy prowadzeniu zajęć zumby, kiedy brak mi w nich siły i wytrzymałości? Co mi po moich w miarę ogarniętych mięśniach brzucha, gdy nie mogłam ich wykorzystać, nie umiejąc się wesprzeć na ramionach?

Pole dance okazał się dla mnie zabawą oraz świetną okazją do treningu całego ciała. Odkryłam, że dzięki niemu ćwiczą nogi, pośladki, plecy, brzuch, ramiona. Nauczyłam się, że często wykorzystuje się baletowy point, mówiąc o stopach i przeprosty, podobnie jak w znanym mi tańcu towarzyskim. W czasie pole dance'u ćwiczy się więcej wdzięku, lekkości, delikatności niż kojarzonej często z tym sportem stereotypowej wulgarności i nadmiernej seksualności.

 

Inne sposoby na aktywny wieczór panieński

Jestem przekonana, że w stylu fit można spędzić wieczór panieński na wiele sposobów i pewnie sami parę wymyślicie. Nie koniecznie musi być to tenis, kręgle czy zumba, którą w gronie znajomych macie na co dzień. Może to być wyzwanie takie jak dla mnie pole dance, trening trx lub coś, czego nigdy nie próbowaliście tak jak modny ostatnio trening na trampolinach, czy nawet kitesurfing.

Aktywny wieczór kawalerski

Z przecieków i doniesień wiem, że panowie wieczór kawalerski spędzili równie aktywnie. Miał on wprawdzie miejsce bardziej w ciągu dnia, gdyż... do wieczora nie starczyło im sił. Mojego narzeczonego postawiono w hełmie na placu boju już o 12 w gorące południe. Czekała go prawdziwie męska bitwa w paintballa, w której przeczołgać się i poobijać mogli, ile sił w młodych mięśniach. Potem bohaterzy tego wieczoru kawalerskiego płynęli kajakiem 12km. Jako, że na co dzień nic a nic nie wiosłują, ze zmęczeniem, i ponoć już całkiem wytrzeźwieni, położyli się grzecznie w środku nocy spać.

Inne pomysły

Intrygującym pomysłem jest wspólna wspinaczka czy wyzwanie postawione w parku linowym, które mogą zastąpić aktywności, o których opowiedziałam Wam w tym wpisie. Możecie też udać się do escape roomu, teraz już prawie w każdym mieście, by wspólnie rozwiązać łamigłówkę logiczną, angażując mniej mięśnie całego ciała, a bardziej umysł. 



Organizując wieczory panieńskie i kawalerskie, coraz częściej odchodzi się od klasycznej imprezy w klubie, czy w domu. Często jest to integrujące wydarzenie, angażujące nie tylko kubki smakowe i kubki na alkohol, lecz także mięśnie ciała i umysł, wyzwalające kreatywność oraz angażujące sprawność, zwinność oraz siłę. Czy jestem zadowolona? Na pewno tak, bo organizując wieczór panieński, uwzględniono moją pasję do życia fit i do sportu. Całość okazała się świetną zabawą i okazją do śmiechu. Spędziłam go lepiej, niż sama mogłam wymyślić.

 A w jaki sposób Ty widzisz swój wymarzony wieczór panieński lub kawalerski?

września 09, 2016

Czy "Pokochasz swoje ciało" z Dagmarą Skalską?

Gdyby głębię przekazu na piśmie można było mierzyć metrach głębokości, ta książka miałaby głębię studni. Ponoć egoizm to nie grzech, a tego i paru drobnych rzeczy brakuje nam, by pokochać swoje ciało. Każde strony tej pozytywnej książki angażują nasze zmysły poprzez przepisy kulinarne, porady duchowe, wnioski wzmacniające nasze pozytywne nastawienie i pozwalające zyskać harmonię. Czytając mamy być pełniejsi życiowej energii, siły i witalności. Wszystko po to, by przeprowadzić detoks ciała, umysłu i życia. Jak dokonać zmiany? Jak podnosić się z życiowych upadków? Od czego zacząć? - to podpowiada nam autorka "Pokochaj swoje ciało. Egozim to nie grzech", Dagmara Skalska. A ja podpowiem, czy książka warta jest zakupu i spełnia swoje zapowiedzi.




Pierwszy raz w rękach

Kiedy otrzymałam tę książkę do rąk, przyznaję, byłam sceptyczna. Słyszałam, że to książka kultowa, popularna, będąca już kolejnym sukcesem autorki. Zastanawiałam się, czy to co przeczytam okaże się skuteczne, ciekawe i prawdziwe. Chciałam sprawdzić, czy będzie tam "lana woda", czy raczej strony każda po kolei będzie dostarczała jakiejś wiedzy lub zmieni moje myślenie.

Okładka obiecuje nam, że dostaniemy pomoc w wykształceniu kontaktu z naszym ciałem. Dowiemy się, jak oczyścić się z toksyn, pochodzących z jedzenia i stresu. Poznamy sposoby, by zyskać blask i odbudować swoje ciało, a także jego duchową stronę.




Okazuje się, że to książka odprężająca, lekka, dostarczająca witalności. Dobra dla osób zmęczonych pracą, życiem i czytaniem grubych tomów także. Kartki przelatują niezwykle szybko. Wiele jest tutaj przyjemnych dla oka fotografii, kolorowych grafik, które uprzyjemniają czytanie, choć także spulchniają druk.


W środku znalazłam parę ciekawych porad, z rodzaju tych naprawdę wartościowych. Niektóre warte są nawet zapisania w swoich notatniku, przepisy - zapisania w przepiśniku ze zdrowymi daniami, a hasła życiowe - do powieszenia nad łóżkiem. Interesujące jest to, że są z pogranicza wielu dziedzin - kulinariów, lifestyle'u, przeprowadzania oczyszczania organizmu, coachingu, a także psychologii pozytywnej.


Czego faktycznie się dowiedziałam? 

Czego dostarcza książka? Co znalazłam ciekawego?
  • Czas dla siebie jest ważny. Jak go nie stracić a wykorzystać na dobry odpoczynek?
  • Jak zyskać pozytywne nastawienie?
  • Na czym polega świadome oddychanie?
  • Jak skutecznie walczyć ze stresem?
  • W jaki sposób przeprowadzić dobrze detoks?
  • O których godzinach najlepiej jeść posiłki? Czyli o porach aktywności organów w ciele, takich jak wątroba, żołądek, nerki.
  • Co ona prawdę oznacza chęć sięgnięcia po słodycze?



Moja opinia

Ta książka jest magiczna chociażby pod paroma względami. Raz zatrzymujesz się na stronie i są tam tak wartościowe i ciekawe rzeczy, że czytałam je po kilka razy, aby zapamiętać. Fascynowały mnie i wprowadzałam do życia od razu. Kiedy indziej przelatywałam przez kartki pełne mniej istotnych słów lub pobieżnie spoglądałam na przepisy, z nadzieją na konkrety. Na pewno trzeba mieć czasem dystans, do czytanych tam porad i sugerować się w przypadku tej książki zdrowym rozsądkiem, który ułatwi nam nie tylko wyciągnięcie tego co dla nas istotne od tego co mniej, a także zrozumieniem tego, co autorka chce przekazać.

Przeżyłam ciekawą przygodę, jestem na pewno bardziej świadoma siebie. Minusem zaś może być fakt, że nie zgadzam się z wieloma poradami żywieniowymi. Nie odpowiada mi podejście do eliminacji zbyt dużej ilości produktów żywnościowych, które moim zdaniem są w porządku oraz stosunek do węglowodanów, tłuszczy czy białek. Popieram zaś całkowicie wypieranie z odżywiania produktów przetworzonych, stołowania się w restauracjach fast food i przygotowania posiłków w domu z półproduktów. Mam wrażenie, że znów do łask wracają babcine pierogi i słoiki z kompotami.



Wszystko po to, by pokochać swoje ciało, stać się pewnym siebie i bardziej uporządkowanym człowiekiem. Czytałam w efekcie poradnik holistyczny, czyli całościowy - z przepisami na kaszę jaglaną, programem oczyszczania, sposobami łagodzenia wpływu stresu, elementami jogi, lecz także z kwestiami do rozważenia, poukładania w swoim życiu. Jestem pewna, że wiele osób "Pokochaj swoje ciało. Egoizm to nie grzech" wciągnie, innych zafascynuje, innych zmieni, a innym dostarczy tylko rozrywki na popołudnie. To na pewno warta co najmniej przejrzenia, pozycja książkowa, która wzbogaci nasz, jakże modny, w ostatnim czasie lifestyle.



Czy już miałaś lub miałeś okazję samodzielnie sprawdzić zawartość tej książki? Czy chętnie widzisz "Pokochaj swoje ciało" na półce w swoim domu? Co najbardziej cenisz w książkach? Na jaką książkę masz ochotę?

września 07, 2016

7 krokow do pozytywnego podsumowania życia i wakacji

Tym razem będzie inaczej niż dotychczas, choć przyzwyczaiłam Was do podsumowań FIT&FOTO każdego miesiąca. Moje podsumowanie wakacji w tym roku wynosi kilkadziesiąt treningów, 7 treningów biegowych z widokiem na ocean, 5 przeczytanych książek, kilkanaście gazet, kilkadziesiąt wpisów blogowych, których już zliczyć nie potrafię. Widoki niesamowite, palmy, ocean, uśmiechy, przyjemne ciepło - bezcenne tego lata. Jestem ucieszona, zadowolona, choć pewnie dla niektórych moje osiągnięcia to pestka, (przecież mogła schudnąć więcej, biegać więcej) to moje usta składają się do uśmiechu. Zdradzę Ci, jak dokonać pozytywnego bilansu i podsumowania swoich treningów po wakacjach. Dowiesz się, jak spojrzeć wstecz, by spędzony czas nie okazał się straconym, nawet jeśli masz 100 powodów, by się smucić. Aż wreszcie, znajdziesz tutaj sposoby, by być zadowolonym z życia i pozytywnie podchodzić do wszelkich wydarzeń w Twoim aktywnym i sportowym życiu.

 

Do czego przydają się pozytywne podsumowania?

Po co gonimy za pozytywnymi odczuciami, pozytywnymi wspomnieniami, sukcesami? Dlatego, że dają nam poczucie, że dobrze przeżyliśmy ten czas i spożytkowaliśmy dane nam chwile w warty tego sposób. Tylko takie poczucie przynosi szczęście i uczucie zadowolenia. Pesymizm i negatywne nastawienie nie budzi zadowolenia i nie daje kopa do przodu, dlatego... jest na dłuższą metę niekorzystne.

Negatywna ocena wydarzeń z życia obniża nam efektywność pracy, spada zadowolenie z życia, nie doceniamy nawet prostych rzeczy ani wielkich sukcesów, bliscy jesteśmy zachorowaniom na choroby. Pozytywne podsumowanie minionego czasu to inwestycja w przyszłość, bo pozwala cieszyć się chwilami także w wieku późnej dorosłości i starości oraz wiązać ze wspomnieniami pozytywne uczucia. Oczywiście nikt nie ma życia usłanego różami i znam takich ludzi, którzy są pozytywnie nastawieni, choć mieli dużo więcej, od pozytywnych, powodów, by usiąść na brzegu drogi i się załamać. Staram się czynić tak jak oni, doceniając drobne rzeczy, podsumowywać osiągnięcia w wielu dziedzinach, sferach życia 



Krok 1: Wybierz samemu, co chcesz podsumować

Modne jest dokonywanie podsumowywań treningowych, fitnessowych, biegowych oraz maratonów. Ups, sorry, ponoć maratony wychodzą z mody, a teraz na topie są triathlony. Tak na prawdę w wspominając wakacje po za treningami, możesz podsumowywać różne rzeczy - zobaczone miejsca, zabytki, wyjazdy z rodziną, odwiedziny u przyjaciół, momenty lenistwa i odpoczynku, przeczytane książki, gazety, zobaczone filmy i przygotowane zdrowe posiłki. Od Ciebie zależy, na czym skupisz się w swoim wakacyjnym podsumowaniu. Wybierz taki rodzaj aktywności, w którym najwięcej się działo. Pamiętaj, że treningi i lenistwo to tylko część wakacji.
 

Krok 2: Znajdź sukcesy

Każdy ma oczekiwania, marzenia, plany. Twoim planem na wakacje mógł być błogi odpoczynek, a do marzeń mogłeś zaliczyć wygraną w rowerowym wyścigu, pobicie rekordu świata w biegu lub wyciśnięcie 100 kg na sztandze. Dokonujesz podsumowania treningowego, a tu... wieje pustką, czarna dziura i spadek formy po wakacjach. Oczywiście polecam porządne przygotowanie i konsekwentne dążenie do celu, jednak jeśli w wakacje nie udało Ci się osiągnąć tego, co sobie założyłaś, nie martw się. Niezależnie od obranej drogi poszukaj sukcesów i pozytywnych wydarzeń. W życiu rodzinnym, zawodowym, społecznym, artystycznym, kulturalnym itd. Jestem fitnesską, ale akurat mogę mieć przestój w życiu treningowym - warto spojrzeć co w ten sposób zyskałam. Wypoczęte mięśnie? Spokój? Może skupiłam się na rodzinie, przez co poprawiłam sobie relację z ważnymi członkami rodziny? Obejrzałam dobry film i przeczytałam książki? Albo najzwyczajniej potrzebowałam odpocząć na wakacjach? To też plusy. Wywietrzyłam głowę z nadmiaru męczących myśli - to też osiągnięcie. Dobry sportowiec, instruktor, trener, maniak fitnessu czy amator też potrzebuje także tego rodzaju osiągnięć, by zdobywać osiągnięcia w sporcie.


Krok 3: Zamień negatywy na pozytywy


Prawda jest taka, że wszędzie "czają się" pozytywy i korzyści. Wszystko jest po coś, wszystko nas uczy, negatywne wydarzenia również. Okazuje się z badań psychologów i socjologów, że więcej wniosków wyciągamy z porażek niż z sukcesów i to porażki bardziej nas uczą i rozwijają. To porażki bardziej analizujemy i więcej czasu spędzamy na myśleniu o nich. Warto dostrzec te ukryte pozytywy, wyciągać więc wnioski i iść do przodu.


Krok 4: Popraw koronę i zasuwaj!

Nie przejmuj się, jeśli w wakacje nie po drodze było Ci na siłownię i odpoczęłaś od ćwiczeń. Wielu kulturystów ćwiczy parę miesięcy, by jeden miesiąc zrobić odpoczynku bez ćwiczeń, aby ciało się nie przyzwyczaiło i lepiej zareagowało na nową dawkę ćwiczeń w kolejnych miesiącach. Jeśli chcesz pozytywnego podsumowania, możesz je mieć tylko, jeśli samej będziesz w pozytywnym nastroju i w pełnej wierze w siebie. Jak to mówią, popraw koronę i... już wiesz, co zrobić.


Krok 5: Zapomnij o wspomnieniach

Z wakacji najczęściej, oprócz pamiątek i opalenizny, przywozimy wspomnienia. Wyobrażam już sobie, że każdy z nas ma jakieś negatywne wspomnienia - zepsuty kran w hotelowym pokoju, opóźniający się lot, kłótnia z rodziną lub przyjaciółmi. Zdarzyło mi się, że przylatując do Turcji nie dostałam swojej walizki przez 5 dni, gdyż zostawiła ją obsługa na lotnisku w Polsce. Musiałam kupić strój kąpielowy, ręczniki, bieliznę, pastę do zębów i przeżyć jakoś te dni. Było trudno, ale wiecie co - mimo to super wakacje! Wspominam je pozytywnie, bo... skupiłam się na innych wydarzeniach! Podróże, basen, spacery, widoki, pyszne koktajle, rozmowy z tubylcami - to pragnę wspominać i wspominać. Nie pozwól, by negatywne wspomnienia popsuły Ci wyjazd. Staraj się mocno pamiętać te dobre wspomnienia i o nich najczęściej myśleć.


Krok 6: Zapomnij o atmosferze, nastroju

Często skupiamy się na wyidealizowanym obrazie wakacji. Chcemy cudownej atmosfery, romantycznych zachodów słońca, spokoju 100% i zgody wśród osób, z którymi wyjechaliśmy i spędzaliśmy czas. Rzeczywistość weryfikuje nasze oczekiwania i tak okazuje się, że coś jest nie tak. Jednak to, jak zapamiętujemy wydarzenia - czy były przyjemne czy nie - zależy od nas samych. Nasz umysł zapamiętuje stany emocjonalne zazwyczaj tak, jak je przeżywaliśmy, a nie jakie były fakty. To znaczy, że w wakacje mogliśmy pojechać na wspaniałą wycieczkę, ale być niezadowolonym, bo w takim byliśmy nastroju i skupialiśmy się na negatywach oraz na kiepsko zorganizowanej wycieczce, ale być zadowolonym i uradowanym. Jeśli w podsumowaniu wakacji skupisz się na momentach, w których czułaś się dobrze, przeżywałaś radość, szczęście, byłaś zadowolona Twoje podsumowanie wyjdzie Ci... zaskakująco pozytywnie.

Krok 7: Jasno spójrz w przyszłość


Przed Tobą jesień. Wiele z tych rzeczy, które nie udało Ci się zrealizować tego lata, możesz zrobić jesienią lub zaplanować już na kolejne wakacje. Jeśli Twoja figura, daleka była od ideału na tegoroczne wakacje, nie próżnuj jesienią i już teraz przygotuj się do następnego sezonu bikini!


 

Podsumowanie moich wakacji - czy mam się z czego cieszyć?

Udało się, wyjechaliśmy, przyjechaliśmy, mieliśmy co pić, jeść. Podróż poślubna się skończyła, podobnie jak miesiąc miodowy. Dbaliśmy o pozytywną atmosferę i "trzymały się nas żarty". To coś, co bardzo mnie cieszy i nie zapomnę tego nigdy, niemal tak samo jak widok na ocean z bieżni. Mogłabym się smucić, bo przybył mi cellulit, którego aktualnie potrzebuję, jak dziurę w moście, a moja sylwetka wciąż odbiega od fit-motywacyjnych standardów. Wierzę, że od czegoś jest pozostawiony mi jesienny czas i wtedy rozprawię się z cellulitem, jak i będę "szlifować" moje mięśnie. Jestem nieperfekcyjna i dobrze wiem, że na selfie po treningu wyszłam także nieperfekcyjnie. Nie wyciskam z ciężarów tyle, ile dawniej, choć w czasie podróży poślubnej intensywnie ćwiczyłam. Z braku wolnej chwili, nie zrobiłam też kompotów, które miałam w planie. Cieszę się, że moje wakacje wypełnił ślub i wesele. To takie zwierze czasu - nie ważne, ile czasu masz, zawsze okazuje się, że za mało. Mimo to podnoszę czoło do góry i dokonuję pozytywnego podsumowania treningów oraz całego spędzonego czasu, wykorzystując całą wiedzę wyniesioną ze studiów nad umysłem, ciałem i psychiką człowieka.

Jak Ty starasz się doceniać pozytywne wydarzenia z wakacji? Czy kolekcjonujesz wspomnienia? Jestem ciekawa, czy w wakacje strasz się bardziej odpocząć od treningów, czy raczej traktujesz to jako czas dbania o siebie i swoje ciało, na który długo czekasz?

sierpnia 27, 2016

O czym pamiętać, idąc po fit produkty do sklepu

Etykiety kuszą w sklepach napisami "fit", "eko" i "bio". Pojawiają się coraz częściej, a sprzedawcy dobrze wiedzą, co siedzi w naszych głowach. Wiedzą, że pragniemy żyć zdrowo i zależy nam na dobrym jedzeniu. Jednak czy umiemy się wśród takich regałów i fit produktów poruszać? Czego należy szukać, a czego się wystrzegać, unikać, pragnąc być fit i jeść zdrowo? Liczę, że można odżywiać się zdrowo tanio, wydając przy tym niewiele pieniędzy. W tym wpisie powiem Wam jakie sama popełniałam błędy kupując fit produkty, a do jakich wniosków doszłam idąc na zakupy po superprodukty do sklepu. Wyjaśnię, czym w ogóle są fit produkty oraz superprodukty. Dam Ci niezbędne wskazówki, dzięki czemu nie nabierzesz się na triki sprzedawców w sklepach ekologicznych i ze zdrową żywnością, wyjdziesz ze sklepu z koszem najpotrzebniejszych rzeczy.

sierpnia 25, 2016

Dlaczego powinnaś skorzystać z kąpieli solnych?

Kąpiele solne to nie tylko luksus dla osób starszych, ale także dla młodych osób, które pragną być fit, w formie oraz cieszyć się zdrowiem i świetnym samopoczuciem. Stanowią świetny element detoksu i wspaniałe uzupełnienie potreningowego relaksu. To także dobry czas by zadbać o ciało, które przecież ma przebiec niejeden kilometr, posłużyć ma nam na niejednym treningu. Mam dla Ciebie konkrety. Ważne argumenty, dla których powinnaś skorzystać z kąpieli solnych.




Oczyść organizm

Kąpiele solne są świetną metodą na przyśpieszenie pozbywania się toksyn z organizmu i oczyszczania tkanek. Niewiele osób wie, że mają dobry wpływ na nerki i wątrobę, ułatwiając im pracę. 

Zadbaj o skórę

Solne kąpiele to też okazja do zadbania o stan skóry. Pewnie pamiętasz, że skóra jest chroniona przez płaszcz hydro-lipidowy. Są w nim substancje potrzebne do zdrowego funkcjonowania tej części skóry, które przy zbyt kwaśnym pH skóry przenikają odpowiednią drogą do pęcherza i pozbywamy się ich bezpowrotnie raz na zawsze. To akurat nie jest dla nas korzystne. Dlatego potrzebujemy kąpieli z solą, która czyni wodę zasadową i zapobiega utracie cennych substancji.

Zwalczysz zakwaszenie organizmu

Pewnie wielu z Was, słyszało już o zakwaszeniu organizmu. Jest to zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej. Zakwaszenie organizmu to wynik niewłaściwego odżywania, choć słyszałam już, że może to być też mit. Napędzamy to jedząc zbyt dużo jedzenia, słodyczy i źle przygotowanych, przetworzonych dań. Dla utrzymania zdrowia i pełni sił powinniśmy przyglądać się naszej gospodarce kwasowo-zasadowej. Inaczej możemy zachorować na rwę kulszową - paskudna choroba, której nabawiła się moja babcia próbując za młodego życia rozmaitych diet. Organizm potrzebuje więcej niż 20 minut, by w czasie kąpieli solnej wyciągnąć złogi substancji zakwaszających organizm. Znajdują się one w przestrzeniach między komórkami tkanek łącznych. Po tym czasie dopiero odkwaszamy organizm i powinniśmy na to pozwolić organizmowi co najmniej 10 minut.

To proste nawet w domu

Jeśli planujemy taką kąpiel, a nie mamy pod ręką soli morskiej lub gotowej mieszanki soli o odczynie zasadowym, możemy skorzystać z innego, prostego sposobu. Wystarczy wsypać 2-3 łyżeczki soli i sody oczyszczonej. Oczywiście najlepsze jest pare kilogramów soli himalajskiej lub tej, leczniczej, specjalnie przygotowanej przez specjalistów. Zawsze jednak, możemy zrobić zapas.

sierpnia 22, 2016

7 fit przypraw, które zadbają o Twoje zdrowie

Mamy je na wyciągnięcie ręki, przydają się w gotowaniu, lecz nie zawsze z nich korzystamy. Rozwiązaniem mojej zagadki są przyprawy, które będą głównymi bohaterami mojego dzisiejszego wpisu. Istnieje wiele przypraw, których nazwy dobrze znamy, ale nie potrafimy ich użyć w kuchni, ani nie wiemy do czego służą. Zdradzę Ci sekret[ jakie przyprawy podkręcą metabolizm, przydadzą się podczas odchudzania, zadbają o Twoje zdrowie i są niezbędne do pełni fit stylu życia. Poznasz przyprawy, które nie są popularne, ale nadadzą się do dań fit. Te przyprawy odmienią Twój stosunek do zdrowia. Parę z nich można dodać do kawy, lecz oczywiście nikt kawy dla pełni zdrowia nie zaleca na każdy dzień. Dzięki nim kawa i każdy posiłek będzie dla Ciebie zdrowszy.



sierpnia 19, 2016

Czy superserie na siłowni są super?

Wielu z nas ćwiczy siłowo czy to na siłowni w klubie albo wykorzystując domową siłownię. Superserie odmienią Twój trening bez względu na to, gdzie trenujesz. Każdy kto ćwiczy pragnie wycisnąć z treningu maksimum możliwości dla swoich mięśni i to właśnie mają na celu superserie. Układamy plany treningowe, planujemy ćwiczenia, czytamy porady i sprawdzamy nowe ćwiczenia. Zależy nam na intensywności i dotrwaniu do końca zaplanowanych ćwiczeń. Superserie to kombinacja ćwiczeń, która da Ci przyjemną odmianę w czasie dbania o sylwetkę i pozwoli dotrwać do końca treningu bez nudy.


sierpnia 16, 2016

8 trików, jak być nawodnionym przez cały dzień

Wiedza o nawodnieniu organizmu u większości ludzi sięga stwierdzenia, że trzeba pić wody w ogóle dużo. Pora spojrzeć sobie w twarz i z czystym sumieniem stwierdzić, czy jestem w stanie tyle wody wypić z butelki. Ja 2 litrów nie potrafiłabym wypić tylko pod postacią tej nalewanej do szklanki. Jednak czy wystarczy pić tylko samą wodę i czy nam to smakuje? A może pijemy wodę z przymusu nie myśląc o innych smacznych rozwiązaniach? Szukajmy sposobów, by nawodnić organizm, pijąc wodę nie tylko wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni po treningu i gdy nam się przypomni lub zaschnie w ustach. Warto dbać o nawilżenie ciała, gdyż przyjmowanie wody rozpędza metabolizm.

 

1. Zrób sobie koktajl i lemoniadę

W owocach mamy dużo wody, zwłaszcza w arbuzie, pomarańczach, winogronach. Dzięki koktajlowi w przyjemny i smaczny sposób dostarczysz organizmowi wody. Dolewając wody do pokrojonych lub zmiksowanych owoców zrobisz pyszną owocową lemoniadę, których przepisy znajdziesz tutaj. Picie wody nie będzie takie monotonne.

 

2. Zaopatrz się w filtr wody

Dzięki niemu przychylniej i chętniej będziesz patrzeć na wodę oraz śmielej dodawać do dań. Widok wody przypomni Ci, by wlać ją do szklanki i po prostu się napić. Podziałać może mobilizująco, by ją popijać, gdy będziesz mieć ją w pobliżu w czasie gotowania i przygotowywania posiłków. Spożywanie wody przed posiłkami jest bardzo zdrowe i pozytywnie wpływa na trawienie.

 

3. "Zjedz wodę" - gotuj zupy

Wiadomo, że zupy dostarczają nam wiele wody. Na co masz ochotę? Zupa krem, rosół, a może chłodnik?

 

4. Miej wodę zawsze pod ręką

Zabieraj wodę wszędzie ze sobą, gdy wychodzisz z domu. Ja mam ze sobą butelkę wody, zielonej herbaty lub lemoniady zawsze w torebce. To pozwala, abym sięgnęła po nią w każdym momencie, gdy potrzebuję.

 

5. Przygotuj sobie plan napojów do posiłków i jadłospis

Jeśli dobrze zaplanujesz sobie napoje do posiłków, łatwiej będzie Ci wypić normę dziennego zaopatrzenia na wodę. Warto, abyś spojrzała przychylniej na wracające do łask kompoty i napary z rumianka, mięty i innych ziół. Dobrze pić je nie tyle w czasie posiłku, a 30 minut przed by przyśpieszyć metabolizm oraz pół godziny po jedzeniu, aby wspomóc i przyśpieszyć trawienie.

 

6. Stosuj izotoniki, wtedy kiedy trzeba

Upewnij się, że w trakcie treningu pijesz odpowiednią ilość wody. Jeśli Twój trening przekracza 1 godzinę to koniecznie powinnaś sięgnąć po dobrze nawadniający napój. Izotoniki dbają o to, aby przyswoić i wchłonąć odpowiednią ilość potrzebnej wody, a zawarte w nich minerały pozwalają na wydajniejszą pracę Twojego organizmu oraz dbają, że woda dobrze zostanie przyjęta przez organizm. Napoje izotoniczne możesz przygotować także samemu. Przepis na domowy napój izotoniczny znajdziesz w tym wpisie.

7. Buduj pozytywne nawyki - staraj się nie doprowadzać do suchości w ustach

Suchość w ustach i spierzchnięte wargi to ostatni sygnał na sięgnięcie po szklankę zdrowego napoju. W zasadzie nie powinniśmy doprowadzać do takich sytuacji i pić tyle wody, aby nie odwodnić organizmu. Warto budować pozytywne nawyki i mieć ze sobą duży kubek lub szklankę ze zdrowym napojem, podczas codziennych czynności, pracy umysłowej, gdy jesteśmy zaangażowani, przyjmujemy gości, czytamy książkę. Wiem, że nieraz to jest trudne, choć co ciekawe - szczególnie ważne dla osób przyjmujących tabletki hormonalne i stosujących antykoncepcje. Wtedy suchość ust i wysuszenie wrażliwych miejsc jest większe. 


 

8. Rozpoczynaj dzień ze szklanką wody

Jedni piją wodę ciepłą bez dodatków inni wybierają wodę z sokiem z cytryny. Nawyk sięgania po pełną szklankę każdego poranka bardzo pozytywnie wpływa na nawodnienie Twoich komórek ciała. Ta pierwsza wersja przyśpiesza metabolizm i sprawia, że organizm jest dobrze przygotowany na przyjęcie śniadania. Natomiast druga wersja, oprócz zalet wody dostarcza także oczyszczających korzyści z cytryn. Jeśli chcesz poznać powody, dla których warto pić wodę z cytryną poznasz je tutaj. W ten sposób dbasz także o skórę i wspomagasz odchudzanie.
TOP