sierpnia 01, 2013

Sierpniowe STOP kilogramowemu zabójstwu!

Wakacyjne szaleństwo dopada każdego. Co roku często zdarza się podobny scenariusz, gdyż nie w każdej sytuacji uda nam się oprzeć pokusom urlopowych dobroci. Lody, grillowany szaszłyk, ryba prosto z morza, gofry, chrupiące skrzydełka z kurczaka, degustacja koktajli, ciasteczka, kumple poczęstują nas chipsami, znowu lody, a do winka też przyda się zagrycha... Jednym słowem kilogramowe zabójstwo.

Kiedy zobaczyłam, że moja ukochana waga w środku wakacji pokazała mi + półtora kilograma, zdruzgotało mnie. Bo przecież przede mną jeszcze dużo letniego szaleństwa. Imprezy, wypad za miasto, wspólna pizza na mieście... Jak na nieszczęście owe 'nabrane ciężkości' to wcale nie masa mięśniowa z treningów... Tymczasem moje zdziwienie, zaskoczenie i wiele negatywnych uczuć na "z" trwały tylko moment. Trzeba podjąć wyzwanie! Dawno nie wytyczałam sobie konkretnego celu, dlatego w moją misją na nadchodzący miesiąc jest STOP KILOGRAMOWEMU ZABÓJSTWU! Tak, kilogramowe zabójstwo, czyli niekontrolowane przybieranie na wadze, spowodowane większą ilością spożywanych węglowodanów (tak, tak, mówię tu o lodach, szybkich nieprzemyślanych śniadaniach pełnych bazujących na chlebie i bułkach itd.).

Postanowiłam nie pozwolić na dalsze przybieranie na wadze oraz zacząć się kontrolować i podczas wakacji najprostszymi sposobami zrzucić otrzymane w spadku kiloski, a nawet zrzucić jeszcze więcej. O wynikach będę informować ;) Obserwujcie!

Plan wyzwania "Stop kilogramowemu zabójstwu". Przewiduję więcej treningów. Więcej ruchu, więcej sportu, więcej biegania, więcej ćwiczeń o boską figurę. Pamiętacie Evę Longorię i w poście o niej powziętą wtedy "walkę o boskie ciało"? Przeczytaj o tym TUTAJ. Zamiast kilogramowego zabójstwa przewiduję właśnie grę o boską figurę! Między imprezami i wypadami nad wodę, zwiększać ilość treningów. W kwestii żywienia moje plany to po prostu bardziej przyglądać się temu, co jem. Żadna dieta, po prostu trzeźwa rozwaga w środku lata. Nie dam się omotać upałom i imprezowym wyżerkom. Będę rzadziej korzystać z wybryków niezdrowego jedzenia na mieście. Czyli zamiast coca-coli w towarzystwie znajomych, chyba sięgnę po zdrowsze napoje i soki; zamiast fastfoodów... wkrótce sami dowiecie się co wybrałam... ;)

Czy możliwe jest, nie zadręczając się dietami, latem zrzucić trochę ciałka? Czy można zdrowo odżywiać na imprezach? Czy da się organizować treningi podczas weekendu pod namiotem? Czy na plaży też można wyglądać rewelacyjnie? Zagadkę rozwikłam w kolejnych postach.

Trzymajcie kciuki! Wyglądajcie kolejnych postów! Bądźcie na bieżąco!

2 komentarze:

  1. Na pewno dasz radę ;) trzymam kciuki ;D
    (konta mi się mieszają!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Pewnie, że się da bez wielkich wyrzeczeń- duże grzechy trzeba rekompensować ruchem, małe od czasu do czasu jeśli nei jest się na redukcji przecież nie zaszkodzą. Czekam na dalsze posty.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP