stycznia 23, 2014

Czy ćwiczyć boso jest zdrowo?

Na jednej z sal fitnessowych wyłożono specjalne maty i fitness ćwiczy się boso. Wczoraj na jednym z blogów przeczytałam, ze jego autorka teżćwiczy boso. Ja też ćwiczę boso! Lecz tylko w domu. Wyszło mi to całkowicie intuicyjnie. Od razu zastanowiłam się czy to jest zdrowo? Czy daje to jakąś korzyść? Postanowiłam przeprowadzić małe śledztwo. Za i przeciw butom i bez!

Po pierwsze noga boso ma większy komfort, gdyż się nie poci. Kiedy robisz plié, stopy nie ślizgają na podłożu i nie walczysz z rozjeżdżaniem.

Jednakże w klubie fitness nie wyobrażam sobie ćwiczyć boso i wiadomo - ubieram buty. Nie tylko dlatego, że nie mam zamiaru szorować wszystkich podłóg. Tam bowiem przewiduję skoki, burpees, bieganie na bieżni, więc możliwe jest przemęczanie stawów skokowych. Dlatego wtedy lepiej mieć na nogach buty, gdyż dają większą amortyzację i stabilność oraz większe zabezpieczenie przed urazem, przykładowo skręcenia w kostce. Ta sprawa niestety dotyczy tylko butów typowo przeznaczonych do najczęściej wykonywanych wysiłków na sali fitness, czyli butów sportowych z odpowiednią amortyzującą podeszwą i usztywnieniem stawu skokowego. Wszelkie tenisówki i halówki przybyłe z Chin, przepraszam najmocniej, ale niestety nie dają praktycznie żadnej ochrony kostki i minimalną amortyzację. Niestety w wielu nieelitarnych, małych i tanich klubach fitness ten rodzaj obuwia nadal dominuje i trudno się dziwić, zaglądając w portfele Polaków.

No dobrze, wynik 1:1. W klubie fitness wygrywają obuwie. Ale czy po za siłownią i klubem, w domu warto zakładać buty czy je ściągać?


Nawet Wojciech Cejrowski chodzi boso tam gdzie może - wiadomo - do teatru, na ślub, do konsulatu pójdzie już w butach. Zapytany dlaczego tak często chodzi w butach deklaruje, że dlatego, że po prostu lubi. Podłoże, rozżarzone węgle i igły nie mają znaczenia, gdyż - jak twierdzi podróżnik - stopy się już uodporniły.

Słyszałam taką opinię, że ćwiczenie boso jest zdrowe, bo na naszych stopach istnieją punkty, których masaż poprawia funkcjonowanie różnych organów w naszym organizmie. Naturalny masaż stóp, jaki wykonujemy podczas bosego chodzenia, ma doskonały wpływ na całe nasze ciało. Słowa te powtórzyły się, kiedy usłyszałam o relaksoterapii. Okazuje się, że odpowiednie uciskanie tych punktów stymuluje układ nerwowy, poprawa krążenie, pomaga w leczeniu schorzeń.

Na niekorzyść obuwia przemawia fakt, że nie zawsze są odpowiednie dla naszych stóp i nie zawsze odpowiadają normom zdrowotnym. Przez to w kość dostają kręgosłup, kolana oraz stawy biodrowe. Poza tym jesteśmy narażeni na płaskostopie, halluksy i wszelkiego rodzaju otarcia i blazy. Nawet za duże buty sprawiają, że stopa jest nieprawidłowo dopasowana i ustawiona względem podeszwy.

Istnieją badania Uniwersytetu w Harvardzie, które dowiodły, że trening bez butów jest o 5% bardziej efektywny i od tego czasu w wielu krajach zaczęły powstawać zajęcia fitnessowe w wersji bosej. Wydaje mi się to jednak modą i 5 % nie bardzo do mnie przemawia, gdyż według mnie mieścić się to może w granicach błędu.

Chodzenie boso według ortopedów może pomóc ciału powrócić do oryginalnej, prostej postawy, którą zakłóciły podpiętki, obcasy i profilowane podeszwy. Co więcej, chodzenie boso oznacza spalanie większej liczby kalorii poprzez większą aktywację kończyn dolnych oraz wszystkich mięśni szkieletowych.

Taniec współczesny tańczy się głównie boso. Taka forma tańca daje wspaniałe poczucie swobody i pomaga lepiej wykonywać poszczególne figury… lub po prostu wyładowywać z siebie napięcie i zrzucić frustracje. Wszelkie obroty, podskoki, skręty, wspięcia na palce działają o wiele lepiej bez balastu obuwia.

Jednak są biegacze bez butów! Czytałam opinię niejakiego dr Wilkinsona, specjalizującego się w fizjologii wysiłku, a przy tym od 6 lat sam biega boso – biegnąc bez obuwia ukończył Great North Run w 2011. Uważa on, że podczas biegu boso następuje poprawa techniki. Następuje ona, w ten sposób, ze stopy odbierają więcej bodźców, co zmusza też ostrożniejszego i delikatniejszego stawiania stóp, co w ten sposób zapobiegać ma kontuzjom. Co przewrotne - ludzie dla których bieganie boso jest naturalne, rzadziej cierpią na urazy kończyn dolnych, co sugeruje, że odbieranie bodźców z podłoża bosymi stopami podczas biegu i stawianie ich w sposób odpowiednio delikatny pozwala zapobiegać kontuzjom. Mnie samej wydaje się... ałć... bieganie boso trudne i bolesne i obarczone ryzykiem skaleczenia. Więc wcale do biegania boso Was nie namawiam.


Obowiązkowo ćwiczymy jogę boso! Nikt kto choćby słyszał o jodze chyba nie zaprzeczy, że z jogą jak najbardziej kojarzy się ćwiczenie boso. Pomaga to w utrzymaniu prawidłowej postawy ciała, ćwiczy się równowagę. Dodatkowo wszelkie okrycia stóp ograniczają ich ruchomość podczas praktykowania jogi oraz zaburzają czucie receptywne podłoża w pozycjach stojących i w związku z tym są niezalecane. W kwestii skarpet odpadają, dlatego, że na macie mogą powodować ślizganie się stóp w niektórych pozycjach. Według joginów na zajęciach lepiej jest dać odpoczynek swoim stopom ściągając buty. Ponadto umożliwiamy nogom nie tylko lepsze oddychanie, ale też możliwość lepszego rozciągania mięśni.

13 komentarzy:

  1. Ja od początku ćwiczę w domu bez butów. Tak mi wygodniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zależy od ćwiczeń, raz w butach, raz bez :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny pomysł na blog :)
    Z przyjemnością obserwuję
    Może masz ochotę zobaczyć i ewentualnie zaobserwować mój blog?
    www.madameblossom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Boso czy w butach? zależy od rodzaju uprawianego sportu :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze w adidasach, ale nigdy w sumie nie ćwiczę w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zależy co ćwiczymy bo np. joga bez butów jak najbardziej, ale skakanka obowiązkowo w butach

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ćwiczę na boso, ponieważ w butach jest mi strasznie niewygodnie. Akurat w domu sobie pozwalam, bo na siłowni niezbyt. Nogi na bieżni się ślizgają i można z niej wypaść. :)

    PS. Świetny poradnik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem ćwiczenie w butach jest wygodniejsze :) Też kiedyś ćwiczyłam boso ale tylko nabawiłam się bolesnych odcisków, dlatego warto poszperać trochę w internecie na stronach typu kolekcjonerbutow.pl i znaleźć odpowiednie obuwie sportowe by nie uszkodzić sobie nóg :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też w domu zawsze ćwiczę boso, ale biegam już w butach jednak, ale ostatnio nad morzem, plażą biegałam bez butów. Niezwykłe uczucie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj na bosaka to najlepiej, a wiosną to już w ogóle. Uwielbiam tak po świeżej trawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w domu też bez butów. Niektórych ćwiczeń nie da się wykonaj w hutach. Na boso można wykonać wszystkie te, co w butach. W butach jest ciężej, wolniej i gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie zgadzam się, że buty powinny być mocno amortyzowane. Ja bym zalecał jak najcieńszą podeszwą, bo zbytnia amortyzacja rozwala ścięgna. Przynajmniej w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP