stycznia 25, 2014

Poranna minijoga

Odkryłam dzisiaj zalety krótkiej jogi. Tak po prostu podczas przemierzania domu stanęłam rano w miękkim szlafroku i w bamboszach wzięłam dwa głębokie wdechy i wykonałam kilka pozycji przygotowawczych i assanów doenergetyzujących i rozciągających. Tak, na środku salonu. Wprawdzie nie nazwałabym tego sesją, ani treningiem, a już na pewno niczym co przypominało uprawianie jogi. Prędzej porannym stretchingiem. Humor, odprężenie wraz z nową dawką energii zmieszałam z poranną kawą z dodatkiem pół łyżeczki kakao! ;) To ostatnio mój przepis na osładzanie sobie świata... a przynajmniej gorzkiej kawy.

A wracając do owych porannych ćwiczeń to moja Księga Jogi radzi, by doceniać zalety "minijogi". Już wyjaśniam, chodzi o ćwiczenia, które można wykonywać w trakcie codziennych obowiązków. Powinniśmy próbować skłonów pleców ku tyłowi, gdy siedzimy w fotelu w biurze oraz wykonywanie stabilnej pozycji góry na przystanku autobusowym. Można też w środku ulicznego korka przedłużać wydechy i rozluźniać mięśnie twarzy. W księdze tej radzą też zamykać oczy na chwilę cichej refleksji między rozmowami telefonicznymi lub gdy lecimy samolotem czy jedziemy autobusem. Ponoć mało i często to najlepsza rzecz dla ciała i duszy. Najpierw będzie to nawykiem, a następnie stylem życia, a wreszcie tym, kim jesteśmy.

4 komentarze:

  1. hmyy ja do jogi się przymierzam już długo, ale jakoś nie mogę się zdecydować;p

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam jogę, szczególnie po wstaniu z łóżka i przed snem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Joga, jestem na tak. Prawie zawsze rano, no chyba że zaśpię :P

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP