lutego 21, 2014

Herbata z cynamonem

Po wizycie w herbaciarni nie tylko wypełniłam swoje herbaciane puszki pięknie pachnącymi herbatami, lecz także zyskałam nowe inspiracje. Widząc w sklepie napis "sencha cynamon" od razu pomyślałam, czemu by samemu nie zrobić takiej herbaty. Wzięłam zieloną i najzwyczajniej sypnęłam do mojego ulubionego pół litrowego olbrzymiego kubka cynamonu.

Aromat był cudowny, herbata zabarwiła się na bursztynowy brązowawy kolor, podobnie jak czarna herbata. Powiem Wam, że moje odczucia są zaskakująco pozytywne. Pojęcia nie miałam, że cynamon z zieloną herbatą będzie tak wspaniale współgrał. Smak także był niczego sobie. Kolejnym razem, gdy najdzie mnie ochota na nowości - sypnę cynamonu.

Zieloną herbatę nie często zdarza mi się pić, tak jak widzicie na zdjęciu, z torebki. Zaparzam w sitku, skarpecie do zaparzania, albo o! takim zaparzaczu jak ten poniżej. Najzdrowsza jest herbata liściasta i to najpewniej nie w torebkach, ale też nie liściasta i paczkowana z supermarketu, tylko stety - niestety w herbaciarni na wagę. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Najpierw dlaczego odpadają te w torebkach. Ich smak jest inny od prawdziwych, dodane są różne "wypełniacze", jak to nazywam, czyli coś co sprawia, że herbaty w torebce jest mniej, ale torebeczka ma nadal dużą objętość, barwi i smakuje atrakcyjnie, a nie ma pozostającego po zielonej herbacie osadu.
Liściaste ze z supermarketu także nie są idealne. Kupuję je sporadycznie, gdy akurat kończą mi się te z herbaciarni, a nie mam czasu biec po nowe. Zawierają dużo łodyżek roslin, które przecież nie są pożądane, a tylko sprawiają, że herbata jest cięższa, a liście nie są tak dobrze wysuszone i nie rozwijają się ukazując caaały liść. Wypróbowałam właściwości i moc paczkowanych herbat na przykładzie pu-ehr (czerwona herbata), na której przykładzie różnica między sklepową a prawdziwą z herbaciarni jest kolosalna! Brak właściwości spalających tłuszcz, inny smak, utrata mocy herbaty.

Dodatkowo oszustwa możemy zwęszyć też na opakowaniu. Prawdziwą zieloną herbatę, tak pu-ehr i yerba mate parzymy (!) w 80 stopniach a nie wrzątkiem, czyli 100 stopni jak podaje większość producentów. Powie to nam każdy obeznany sprzedawca z porządnej herbaciarni. Co najważniejsze, prawdziwą zieloną herbatę można parzyć 3 razy i jest nadal pyszna, a niektórzy sądzą, że dopiero 3 raz jest najlepsza. Tak samo jak prawdziwa yerba mate czy pu-ehr. Dzięki temu, zużywamy mniej herbaty na dłuższy czas, bo z jednej łyżeczki mamy 3 szklanki, a nie 1. Zobaczcie, sklepowych herbat paczkowanych, nie da się parzyć 3 razy, a torebkowych już nie wspomnę - nawet nie 2 raz, bo to co nam powstanie to woda o nieprzyjemnym smaku.

4 komentarze:

  1. A ja lubię herbaty i te supermarketowe i te z herbaciarni :) Herbata musi mi po prostu posmakować, chociaż moja ulubiona to ziołowa, którą dostałam od kolegi, który sam ją własnoręcznie zebrał na Łotwie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też wolę herbaty z herbaciarni, ale niestety nie często mam okazję tam zaglądać... A pomysł z cynamonem na pewno kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby herbaciarnia była gdzieś blisko to moze i bym kupiła póki co zachwycam się tymi z supermarketu ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ooO a takiej herbaty jeszcze nie piłem z cynamonem :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP