marca 02, 2014

Co z tym optymizmem?

Jakiś czas temu publikowałam przypominający post o uśmiechu oraz o tym, że warto się uśmiechać, że wyglądamy na bardziej atrakcyjnych, przyjaznych i jesteśmy szczęśliwsi. Post możecie przeczytać tutaj: Positive smile. W ramach pozytywnego nastawienia do życia, które w nazwie bloga zobowiązuje, dziś o optymizmie.


Optymizm dziś będzie wyciągnięty z wywiadu Zwierciadła z trenerką rozwoju osobistego i pierwszą w Polsce nauczycielką mindfulness, który to artykuł chodzi mi po głowie od dłuższego czasu i pomyślałam, że chętnie się z Wami podzielę najfajniejszym fragmentem.
(...) - Można się tego nauczyć?
- Być może są tacy ludzie, którzy rodzą się optymistami. Natomiast ja wierzę, że to jest nie tylko kwestia osobistych wrodzonych predyspozycji, ale również rozwijania określonych kompetencji osobistych. Jako nauczycielka minfulness chcę podkreślić, że trening umysłu wpływa na nasze postrzeganie świata, zarządzenie uwagą i emocjami oraz świadome wyrażanie siebie. W każdej sytuacji możemy dostrzec co okropnego albo coś dobrego. Im bardziej człowiek jest świadomy siebie, swoich uczuć, tym bardziej dostrzega, że ma wpływ na rzeczywistość, że tak naprawdę sam dokonuje wyboru, gdzie skieruje uwagę: czy na to, co niefajne, czy na to, co fajne.
- Ktoś może zapytać: a dlaczego mam nie kierować uwagi na to, co niefajne?
- Dlatego, że uwaga jest rodzajem energii życiowej, która wzmacnia to, na czym się skupiamy. Jeżeli kieruję uwag na przykre aspekty sytuacji, to tym samm niejako automatycznie je wzmacniam. I odwrotnie - jeżeli zaakcentuję swoją uwagą radość, przyjemność, wyjątkowość, to z kolei wzmacniam te aspekty życia. zawszę potęguję to, na czym się skupiam. Życzenia, komplementy, wyrażanie dobrych uczuć - to nie są tylko czcze, dekoracyjne słowa, one mają moc. Wyrażając je, inwestujemy swoją życiową energię w coś dobrego.
- W pozytywnej energii wszyscy poczujemy się lepiej i może choć trochę ten świat stanie się lepszy.
- Jeśli potrafimy wyobrazić sobie, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, że tworzymy łańcuch współzależności, to można bardzo łatwo sobie wyobrazić, że kiedy pani A nakrzyczy na niżej postawioną w hierarchii panią B, to pani B będzie w pracy niemiła dla podwładnych...
- To klasyczna "kolejność dziobania".
- Ale tak samo działa kolejność uśmiechania się! Jeżeli pani A uśmiechnie się serdecznie do pani B, to ona będzie miła w pracy i na koniec dnia sto osób będzie zadowolonych. Ktoś jednak musi zacząć."

Czytając ten artykuł i Wasze komentarze pod wspomnianym postem Positive smile okazało się, że uśmiechanie się leży w naszej naturze charakterze -tego czy chcemy się zmieniać czy nie i czy mamy nastawienie na wybieranie z otaczającego świata tego, co cieszy. Wdrożenie planu częstszego uśmiechania się u większości jest... trudne i czasochłonne. Jedni z reguły uśmiechają się więcej a inni mniej i wydaje się, że Ci drudzy wcale nie chcą tego zmieniać. Przyczyny do uśmiechu widzą z reguły na zewnątrz - inni ludzie, usłyszane dowcipy, uśmiechy innych ludzi, usłyszane pochwały, sukcesy podczas dnia, autobus, słoneczna pogoda. Myślę, że o pogodzie ducha też zapominamy. Onaszym nastawieniu na to, co nas spotyka też. Jeśli jesteśmy otwarci na przyjmowanie śmiesznych rzeczy to na pewno łatwiej nas coś ucieszy. Mamy też szansę cieszyć się z małych rzeczy, uśmiechać przecież do innych, nawiązywać nowe kontakty i spotykać tych samych znajomych. Oczywiście nie mówię, że sama jestem w 100% rozkwicie i tryskam uśmiechem, ale powoli staram się... polepszać swoją sytuację i wracać do formy.

Źródło: wywiad z Małgorzatą Jakubczak w lutowym numerze Zwierciadła 2 (2008) luty 2014 oraz google.com

3 komentarze:

  1. Bardzo sympatyczny wpis :) Ja staram się często uśmiechać, bo wtedy i ludzie są milsi i samej mi jest ze sobą lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się :) Sama zauważyłam ostatnio, że często chodzę jakaś taka zamyślona, bez życia i ponura, a przecież nie tak powinno być. Człowiek się uśmiechnie do drugiego i od razu dzień jakiś taki przyjemniejszy się robi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że też doszłyście do takich dobrych wniosków ;)))

    Pozrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP