lipca 15, 2014

O koszykówce

Kilka dni temu spotkałam znajomego z dzieciństwa, z którym co roku na wakacjach pod sosnami i wśród domków letniskowych uskutecznialiśmy nasze pierwsze jazdy na rowerze jako siedmio- i ośmioletnie berbecie. Było to jakieś przeszło dychę lat temu, ubaw był po pachy, chociaż każde z nas albo nie umiało jeździć na rowerze, albo miało za duży rower. Zwłaszcza w moim przypadku, kiedy jako nad wyraz wysoka 7-latka dostałam górala dla dorosłych, bo przecież w mig do niego dorosnę. Tak też zaliczałam przewrotki i złamałam sobie rękę.


Jak zauważyliście post miał być o koszykówce, a nie o przereklamowanych zwykłych dziecięcych rowerach, które teraz przy kinektach, psp, tabletach już nie są niczym zachwycającym. Otóż mówię mojemu znajomemu, imienia nie zdradzę, nazwijmy go Romek, "aleś ty chudziutki i taaaki wysoki". A on mi na to, że oczywiście "chciałby na koszykarza". No i zobaczcie, Romek ma 19 lat i jakie ma szanse na spełnienie marzenia? Nie miał możliwości trenować, gdyż rodzice nie wypchali go w wieku 6 lat na klubową salę "pokozłować piłeczką", przewidując jego wzrost i predyspozycje. Nie zadecydowali za niego. Teraz kiedy odkrył swoje zamiłowanie... jest za stary. Najzwyczajniej. 15 lat temu koszykówka w naszym kraju nie była tak popularna, a za to teraz jest tak nasycona małymi szkrabami, że posyłanie starszych po prostu już nie jest niczym nadzwyczajnym.
 
Drodzy czytelnicy, jestem ciekawa waszego zdania. W tej sytuacji, jak bohater mojej dzisiejszej opowieści, jest wiele ludzi, którzy odkryli pasję odkrywają dopiero siebie, swoje predyspozycje później, niż wybiera się profile idąc do gimnazjum. O ile kluby fitness i siłownie oferują regularne treningi "zapaleńcom", to z pozostałymi dyscyplinami sportów zespołowych pozostaje większy problem. Organizowane spontanicznie osiedlowe grupy znajomych, jak wiecie nie grzeszą często regularnością w treningach, a i pogody na boiskach wielofunkcyjnych nie można sobie zamówić "na każdy czwartek". ;)

Znacie sposoby jak systematycznie móc uczyć się i trenować będąc już "starszakiem" na boisku sporty drużynowe? Tak dla własnej pasji, przyjemności, rozwijania się? 

Pozdrawiam wszystkich lubiących grę pomarańczową piłą na deskach ;)
Joł! - jak to mówią hip-hopowcy!

Obraz pochodzi ze strony hornblower.republika.pl

4 komentarze:

  1. najlepiej zapisać się do jakieś amatorskiej drużyny! 4ligowej czy cos... albo czasami zebrac wieksza liczne osob (mozesz oglosic nabor chetnych na fb) i wtedy szukacie jakiegos wfisty i hali i zrzucacie sie po jakies smiesznej kwocie dla niego i robi wam za to treningi :) ps. u mnie dzisiaj nalesniki bialkowe, redukcja -3kg w 2tyg (do startu) i wrazenia z pierwszego triathlonu - wpadnij !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł. Mamy więc już podpowiedzi dla naszego Romka :)

      Usuń
  2. nigdy nie jest za późno ; ) ja w wieku 20 lat zaczęłam boksować i na dodatek jestem kobietą. już niedługo przede mną pierwsze starty w zawodach bo w ciągu roku tak się przyłożyłam że trener odkrył we mnie "talent", ja na to mówie w **** ciężka praca :) więc jeśli ktoś jest czegoś PEWIEN (ale to tak na 101%) to powinien walczyć o to.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP