sierpnia 05, 2014

Pozytywnie dalej w taniec

Ten post będzie z serii tych nieklasycznych, które pojawiają się na moim blogu. Będzie o tym, że człowiek uczy się przez całe życie, że każde wydarzenie trzeba obracać na swoją korzyść wyciągając co dobre i o tym, że w dodatku życie cały czas zaskakuje.

Jadę na obóz artystyczny jako instruktor tańca!
Ta wiadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, kiedy myślałam, że taniec poszedł już w odstawkę. Są takie momenty, kiedy robisz coś przez długi czas i coraz częściej myślisz, że "z tego już nic nie będzie", "już wystarczy", albo co gorsza "nic lepszego nie może się zdarzyć". Te wątpliwości czasem człowiekowi chodzą po głowie jak mrówki w mrowisku, a zdarza się też, że takie myśli wcale się nie pojawiają, a człowiek i tak zarzuca swoją wcześniejszą pasję. Wraca myślami po roku i myśli - a właściwie czemu dalej się to nie kręci? Nie wiedzieć do końca dlaczego - bo jest więcej innych spraw na głowie, bo inne pasje stają się ważniejsze... Przyznaję się, że na chwilę odłożyłam to, co dotychczas się nauczyłam na bok i nie rozwijałam się dalej, nie uczyłam nowych kroków, nie ćwiczyłam choreografii, przestałam się inspirować. A nie wolno, jeśli dobrze coś szło. Potem, tak jak mi, życie sprawia potrójną niespodziankę, jaką jest prowadzenie warsztatów dla Fundacji Ulica, o której pisałam tutaj w poście Tanecznie przez świat, oraz zajęcia dla młodych talentów i obóz w roli instruktora tańca.

Właśnie minął rok odkąd moją rodzinę dotknęło przykre wydarzenie. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że zmieniło się wiele. Zaskoczyło mnie, że w głowie tak wiele. Nauczyłam się wiele. Przyglądam się teraz coraz więcej ludziom, próbując odczytać co ich gnębi i trapi, dlaczego tak a nie inaczej postępują i zrozumieć, że sprawy nie są tylko czarno-białe, ani różowe, ale mają i pastelowe, rozmyte i pośrednie kolory. Dowiedziałam się, że kiedy w życiu spotyka nas coś na co już nie mamy wpływu - trzeba zyskać dystans. Powiedzieć sobie, no trudno, tak już jest, to i owo nas nie spotkało, a skoro nawet zmieniacz czasu nie pomoże... zajmij się tym, na co masz wpływ. Okazuje się, że ma się na wiele spraw wpływ. Można polepszać relacje wśród tych członków rodziny, którzy nam już zostali, doceniać przyjaciół, że mimo całego mojego wariactwa wciąż są. Wtedy myślę sobie, że dobrze, że mam do kogo wzdychać i planować z kimś przyszłość. Wspaniale, że są ciekawe podróże w nowe miejsca, że są smaki kulinariów i babcinej kuchni.

Wyjątkowo dobrze, że są pasje takie jak fitness, gdzie mogę przez dwie czy trzy godziny nie myśleć o niczym tylko skupić się na jednej czynności. Wspaniale jest mieć w życiu taniec, koszykówkę, jogę, które pozwalają łatwiej znosić utrapienia, znaleźć gdzieś sukces, pozytywne emocje takie jak żywiołowość, radość, zadowolenie, spokój i relaks. Dobrze, że jest słowo. Dobrze, że jest ten blog.

W tym dniu składam wszystkim szczególne życzenia. Z okazji tego, że jesteście. Że czytacie ten blog, chcecie się rozwijać i jesteście tutaj i jesteście tacy wspaniali jacy jesteście.

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się, trzeba w życiu mieć jakieś hobby, zajęcie, by nie popaść w depresję. Dobrze, że Tobie się udało coś takiego znaleźć :) Inaczej człowiek byłby bardzo samotny. Pozdrawiam! :)
    zrealizowacmarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz :>

      Swoją drogą, masz fajny blog ;p
      Pozdrawiam cieplutko!^^

      Usuń
  2. Super nastawienie! Oby tak dalej :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak trzymać! :)
    Świetne zdjęcie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Meg!^^ Nie sądziłam, że to zdjęcie może się komuś podobać :* buziaki

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP