listopada 23, 2014

Do ulubionych dodaj herbaty liściaste

Jak po weekendzie, kochani? Wyspaliście się? Jak zaczęliście nowy tydzień? O tym co się u Was działo w weekend mogę się tylko domyślać: tańce, imprezy, nieprzespane noce, może intensywne treningi za cały tydzień lub błogie lenistwo z książką... Mnie chwyciła półtora tygodnia temu grypa i właśnie leczę ją antybiotykami. W takich chwilach po za probiotykiem potrzebuję naturalnych składników. Intuicyjnie zwracam się ku naturze.

Ostatnio na moim blogu pojawiła się żurawina z kolosem w towarzystwie kaszy jaglanej. Dbam też o zdrowy kręgosłup wykonując ćwiczenia na plecy. Regularnie spalam kalorie na zumbie. Lecz co z oczyszczaniem? Pomaganie organizmowi w pozbywaniu się toksyn jest niezwykle ważne. Organizm codziennie walczy z pozbyciem się tych szkodliwych substancji. Alkohol, słodkie napoje, słodycze, przetworzona żywność. Przez oczyszczanie nie zalegają w organizmie, unikam powstawania wolnych rodników i tym samym odciążam wątrobę.


Zielone herbaty zwłaszcza te liściaste to mój sekret na dobre samopoczucie. Po wypiciu prawdziwej zielonej herbaty lepiej trawię posiłki, bardziej żywiołowa zaczynam dzień i jest mi po prostu lżej. Lubię też zabierać herbatę kiedy jestem aktywna w dzień i czeka mnie wiele zadań. Kiedy zaś je "odstawiam" z braku czasu na wypicie, wyjazdów czy zabiegania czuję się gorzej. Ma to poniekąd związek też z ciśnieniem - ono też jest w ścisłym związku z naszym stanem emocjonalnym. Gdy jest niskie narzekamy na brak chęci do pracy, gdy wysoki - nie potrafimy usiedzieć w jednym miejscu. Podobnie jest też z ciśnieniem w pogodzie.

Koneserom zielonych herbat liściastych nie trzeba mówić wiele. Kosztowanie to prawdziwa przyjemność i uczta. Liściaste są dużo zdrowsze od tych w torebkach, a to ze względu na brak dosypywanych substancji barwiących i tych, które pozwalają podwyższyć wagę herbacianej torebki. Producenci sprytnie wiedzą, że przecież za warstwą materiału my, konsumenci nic nie dostrzeżemy... Zresztą widział ktoś w sklepie podglądacza herbacianych torebek z lupą?

W roli modeli do dzisiejszego wisu posłużyły pudełeczka z następującymi zielonymi herbatami:
1. Zielona sencha z brzoskwinią
2. "Zielona z pasją"
1. "Japońska świątynia"

....na rowerze nie pośmigasz!
Liściaste herbaty z herbaciarni od zwykłych dostępnych w sklepach w saszetkach odróżniają "osiągi herbaty". Tak to ujęłabym. Liściaste herbaty w porównaniu do herbat w saszetkach z supermarketu są dla milośnika tym, co porshe dla maniaka szybkiej jazdy - na rowerze nie pośmiga. W skrócie chodzi o to, że tzw. fusy z liści herbaty możesz zaparzyć aż 3 razy, a torebka po pierwszym użyciu jest do wyrzucenia. 

Także temperatura zaparzania ma znaczenie. Producenci paczkowanych herbat zwykle zalecają 100 stopni. Wrzątek natomiast zabija wartościowe właściwości liściastych, dlatego zalewa się liście odstaną, 60 - 90 stopniową wodą. 

Tylko łyżeczka dzieli cię od przyjemności...
Susz można także przed zaparzeniem podgrzać, dzięki temu wydaje przyjemny aromat, a herbata po zaparzeniu pachnie. Wystarczy wlać do pustego czajnika lub filiżanki odrobinę wrzątku, zamieszać i wylać. W ten sposób do podgrzanego naczynia wsypujemy liściastą herbatę i... wąchamy.

13 komentarzy:

  1. Jestem fanką liściastej herbaty i ją uwielbiam. Pije przeróżne i za każdym razem mi smakują. Z torebkowymi herbatami to już jest różnie. Chociaż są wygodne w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio piłam zieloną - orzechową :) nie wiedziałam, że taka w ogóle jest, na co dzień jednak piję klasyczną zielona liściastą bez dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, jestem fanka sypanach herbat (post na blogu). Lubie zielone, czerwone i czarne , czyli WSZYSTKIE :) do herbat saszetkowych siegam bardzo rzadko. Uwazam ze sa bardzo zlej jakosci. Kupujac herbate na wage, cuesze sie wspanilalym smakiem, jakoscia oraz herbata taka starcza mi na dlugo.
    Obecnie mam 3 rodzaje zielonej sypanej herbaty.
    Zycze powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też tak jak ja przepadasz za zielonymi herbatami. Mamy widać takie samo podejście w kwestii ich jakości.
      Dzięki za słowa otuchy w walce z grypą :)
      Pozdrawiam Cię gorąco :D

      Usuń
  4. Polecam zakupić zaparzacz do herbaty i z nimi eksperymentować. Herbata rzeczywiście może mieć wyraźny wpływ na nasze samopoczucie i ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste, że posiadam zaparzacz! :) Przerobiłam już wiele: od sitek, przez różnej jakości zaparzacze po skarpety do parzenia i najlepsze są... sitka moim zdaniem. Dobre sitko z odpowiednim "dołkiem" jest najwygodniejsze także na większą ilość osób do dzbanka i najlepsze do wymycia :)

      Usuń
  5. ja kocham zielone... jak herbata to tylko lisciasta yummy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam w tym temacie takie zrywy, czasem rozkoszuję się herbatami parzonymi w czajniczku, a po tym następuje prostacki czas torebek, chyba to sprawa i braku czasu ale i nastrojów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawnie to ujęłaś "prostacki czas torebek" :D Mnie też to czasem dopada, zwłaszcza kiedy męczy mnie chroniczny pośpiech.

      Usuń
  7. u mnie zielona liściasta obowiązkowo na śniadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam, ale raczej te typowo ziołowe:) Kochana dzięki za miły komentarz, trzymam kciuki za treningi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziołowe? O też są pycha ;D Moja droga, komentowanie na takim wspaniałym blogu jak Twój to czysta przyjemność :> Dziękuję za odwiedzinki na moim blogu. Jesteś tu mile widziana, zapraszam częściej :D
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  9. Ja na co dzień pijam niestety w saszetkach, aczkolwiek spróbowałam kilkukrotnie u koleżanki liściastą i mi zasmakowała, poza tym czytałam dużo o ich pozytywnych właściwościach zdrowotnych i postanowiłam spróbować pić je systematycznie przez miesiąc, trochę liczę że poprawi się moje zdrowie i co najważniejsze samopoczucie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP