grudnia 10, 2014

Postanawiam rozpocząć od grudnia

Postanowienia. Większość ludzi stawia je sobie pod koniec roku by realizować je z nastaniem nowego. Obdarzamy je przydomkiem "noworoczne", by znów przypomnieć sobie o nich następnego roku jak w corocznej tradycji. Od przypomnienia sobie, po upływie magicznej liczby wszystkich dni w roku, oznaczającej schyłek następnego, odwieść nas może jedynie realizacja postanowień w trakcie trwania roku, przez przypadek. Często ludzie jednak porzucają powzięte zamiary, usprawiedliwiając prozaicznym "jak zwykle nie wyszło" i kultywują coroczną tradycję. Postanowienia przybierają obfite kształty pożegnań słodyczy, wonne rzuty palenia, zamiary zrzucenia miary w biodrach i górnolotne przywiązywanie wagi do utraty wagi.

A gdyby tak realizować postanowienia w ciągu roku. Dlaczego nie zacząć miesiąc wcześniej? Od teraz?

Och, to zbyt karkołomne zadanie - powiedziałoby mi odbicie w lustrze, jednak duch mam krzepki, więc zaczynam od zaraz! Planuję, notuję, zapisuję, sięgam do tego, co kiedyś zaplanowałam, do dawnych wyzwań.

Zacząć od teraz to główny problem ze wszystkimi postanowieniami noworocznymi. Odraczamy termin, mówiąc "w następnym roku dwa tysiące fafnastym nie jem słodyczy", "jak będzie styczeń to rzucam palenie". Jak już pojawiają się pierwsze dni stycznia zapał nasz ostyga, przehulamy kilka pierwszych dni z nastawieniem "jutro zacznę" albo odraczamy termin "od następnej niedzieli". Co gorsza zapominamy o planach, danych rodzinie deklaracjach. Najlepszym lekarstwem, pewnie się zgodzicie jest zacząć od razu. Jak rozstać się ze słodyczami to nie tak, że na pocieszenie opróżnię całą szafkę i wyjem wszystkie czekolady, by od dnia następnego zacząć pościć, tylko już teraz żegnam się i nie jem.


Planuję na przyszły rok rozpoczynając od grudnia.

Swoje aktywne postanowienia i zarazem wyzwanie wytrwania w tym możliwie jak najdłużej, a przynajmniej dalej niż skończy się styczeń, spisałam w formie graficznej. Niech przyświeca nam oraz mi w następnych dniach. Jest po to by przypominać o powziętych postanowieniach. Związane są z tańcem, redukcją stresu poprzez jogę i wspomagających od środka, takich jak żurawina. Postanowiłam wyeliminować coca-colę, bo i tak nic dobrego organizmowi nie przynosi, nawet od czasu do czasu. Znam siebie i wiem, że niewinne "od czasu do czasu" może zamienić się w kontynuację dnia następnego.

Warunkiem postępu jest krok naprzód a nie w miejscu!

10 komentarzy:

  1. ja bym chciała zaprzestać podjadania słodyczy, były juz takie okresy, że nie jadłam a teraz znów zimą wróciłam do niezdrowego nałogu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się staram co miesiąc czynić jakieś postanowienia:) W krótszym czasie łatwiej mi wytrwać, a część z tych postanowień przeradza się w nawyk.
    Co do słodyczy to mnie masakruje grudzień pod tym kontem. Właśnie Mikołajki i Święta, wszyscy zarzucaja nas słodyczami:/ Czasem coś sobie zeżrę nie powiem, w styczniu zamierzam odbyć detoks od cukru :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w kwestii comiesięcznych postanowień i postanowień, które zmieniają się w dobre nawyki. Większość ludzi robiąc te specjalne, noworoczne postanowienia raz w roku troszkę nie mierzy sił na zamiary- potem bardzo łatwo się zniechęcić, a do dobrych nawyków dochodzi się przecież małymi kroczkami :) Łatwiej powoedzieć sobie, że "nie będę jadła batonów, ale od czasu do czasu pozwolę sobie na ciasteczko owsiane" niż "już nigdy nie zjem nic słodkiego", gdy się przez całe życie zajadało słodkościami. i tez powinnam ZUPEŁNIE zrezygnować z Coli :P

      Usuń
  3. to ja trzymam kciuki za ciebie i kibicuję - czekajac na dalsze relacje

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę ci wytrwałości w osiąganiu zamierzonych celów !
    Powodzenia kochana :*

    Dziękuję za obserwację, również obserwuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Obserwacja takiego bloga jak Twój to dla mnie przyjemność ;D

      Usuń
  5. Gdy wiesz czego chcesz, łatwiej ogarniesz czego nie powinnaś chcieć, to w sumie proste, trzeba tylko konsekwencji;) a to juz trudniejsze :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, ze nawet jeśli wiemy dokładnie czego chcemy realizacja wizji w głowie nie jest już taka stu procentowo realna - brak czasu, wir obowiązków i pracy, codzienne stawanie przed trudnymi wyborami, zbyt duże oczekiwania wobec samych siebie, łączenie ról w rodzinie, w pracy, jako studentka czy partnerka... To już jest prawdziwa sztuka. Postanowienia otrzeźwiają nas w upływającym czasie i dodają wiatru w plecy do realizacji własnie tego, czego chcemy od życia.

      Usuń
  6. Gratuluję bardzo ambitnych postanowień! Trzymam kciuki za ich realizację, bo z doświadczenia wiem, że czasami może być pod górkę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ambitne są, pewnie! :) Zgadzam się, zawsze pod górkę. Nic łatwo nie przychodzi :D

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP