stycznia 03, 2015

Sprawiłeś mi wielką rewolucję, 2014 roku

Jazda bez trzymanki to chyba najwłaściwsze określenie minionego roku, a właściwie półtora roku, bo mam wrażenie, że trwało to wszystko ciurkiem, z poprzednim. Kurs stawania się dorosłym w przyśpieszonym tempie.

Tempo życia wśród zmian było szalone. Jak na karuzeli, w podróży pociągiem pendolino, jakby całą sagę Mody na Sukces zmieścić w filmie krótkometrażowym. W przekartkowanym kalendarzu brakowało nieraz miejsca, a często brakowało ważnych spotkań i zadań do wykonania, gdyż brakowało mi po prostu czasu na wpisanie :) Ale kurcze, dreszczyk emocji, był świetny! Czuję, że żyję!

Organizacja
Jestem prawdziwie dumna z własnej organizacji czasu. Fakt, zdarzały się dni, w których wychodziłam o 6 rano, jechałam na uczelnię i prosto jechałam do pracy, by dom zobaczyć dopiero o 20. Zdarzały się też i takie, gdzie zrobiwszy wszystko, co zaplanowane miałam cały dzień na odpoczynek, zasłużony relaks i podlewanie kwiatków. Mam nadzieję, ze w przyszłym roku będę miała jeszcze lepszą organizację. Będzie czekało mnie jeszcze więcej do zrobienia. Nabyłam nowe metody zarządzania czasem, wdrażam je, więc wkrótce o nich usłyszycie w nowych postach.

Więzi
Sprawy, które wydawały mi się stałe i jasne obracały się o 360 stopni. Nagle okazywały się niepewne. Nauczyłam się, że nic nie jest wieczne i o wszystko trzeba nieustannie dbać, pielęgnować, by było trwałe. Mówię tutaj zwłaszcza o relacjach międzyludzkich - to, że my czujemy się świetnie nie oznacza, że innym też pasuje wszystko. To była prawdziwa rewolucja, odczuć to na własnej skórze z tymi, do których najbardziej się przyzwycziłam. Ludzie też odchodzą.

Praca
Pierwsza i każda kolejna raca udowadniała mi niejednokrotnie, że wysiłek i zaangażowanie nigdy nie są współmierne z otrzymywanym wynagrodzeniem. To znaczy, nawet jeśli wykonujesz swoje zadania wkładając całe swoje siły i co tylko umiesz, to wcale nie oznacza, że osoba, która dzieli wypłatę jest altruistą i doceni wszystko przeliczając sprawiedliwie na wynagrodzenie. Każdy człowiek jest inny, lubi co innego, w czym innym lepiej się czuje - jeden doceni pomysłowość i piorunujący efekt, drugi kolekcję certyfikatów, a trzeciemu wystarczy to, że tylko... jesteś obecny. Przewrotność! Czasem może być na naszą korzyść ;)

Aktywność fizyczna
Trening siłowy zakosztowałam w pełni po raz pierwszy w życiu. Szczerze polecam! First fime to również nowe techniki taneczne i powadzenie warsztatów. Rok temu, gdyby ktoś powiedziałby mi, że będę uczyć innych tańca powiedziałabym - świetny joke. Zumba, hip-hop, wiele by wymieniać... Zaprzyjaźniłam się na stałe z treningami i nie ma zmiłuj. Myślę, że wytrwałość i systematyczność w aktywności fizycznej to mój największy sukces.


Sylwester spędziłam na wrocławskim rynku. Przyznaję, że w sylwestrach masowych jestem nowicjuszką - mój pierwszy raz, kiedy spędziłam ten dzień w taki sposób, wśród tysięcy ludzi, na powietrzu, na ogromnym koncercie. Emocje były niesamowite, ale myślę, że zawdzięczam to temu, który mi towarzyszył. Zdjęcia tyle spontaniczne, jak cała impreza. Szkoda, że nie widzieliśmy fajerwerek - wystrzeliwano je za wysokimi kamienicami, które przysłaniały nam ten cudowny widok. Lecz szybko nadrobiłam zaległości. Pierwszy raz mogłam obejrzeć powtórkę swojej imprezy w telewizji!



Dobre Myśli
Konkludując chciałam podzielić się z Wami tym, co warto zawsze wspominać - czyli z dobrymi rzeczami. Zaproponowała to Gaja z bloga Plantacja Pozytywnych Myśli Tego nigdy nie za wiele, zawsze trzeba mieć coś w pamięci, co można wspominać z łezką w oku lub uśmiechając się od ucha do ucha - dzięki temu życie jest spełnione, satysfakcjonujące. Uważam, że to jakie ono jest zależy... od nas. Dobre Myśli z 2014 roku:
1. Podróżowałam. Nigdy wcześniej nie odwiedziłam tylu miejsc w jednym miejscu. Jestem zachwycona! Góry, morze, zagraniczne morze, piasek, statek, rejs, słońce, rozmowy z ludźmi.
2. Odkryłam trening siłowy. I to w dwóch odmianach: tej na siłowni i tej zorganizowanej na sali fitnessu w postaci pure pumpu. To dla mnie zupełnie coś nowego w porównaniu z body ballem, zumbą, treningiem interwałowym, fat burningiem, tbc i bpu.
3. Dostałam stypendium. Udało się! Kurcze, a niech mnie, rewelacja! Zapracowałam na to. Myślałam, że nie zasługuję nawet na dyplom z odzysku, moje oceny są pod psem, a tu taka bomba!
4. Najlepsze pomysły przychodziły mi pod prysznicem. Nic na to nie poradzę. Tak się zaczęło. W dwadzieścia minut potrafi mi przyjść do głowy tyle, że mam problem zapamiętać. Potem szybko biegnę zapisać.
5. Przeżyłam mnóstwo szczęśliwych chwil. Przytulenie, osoby bliskiej, kubek ulubionej herbaty, uśmiech nieznajomej osoby, radość, szczęśliwe zajęcie, miłe słówko szepnięte od kogoś bliskiego sercu.
6. Odkryłam czym jest kus-kus, zupa z ciecierzycy, kasza jaglana i sushi.
7. Uczę się fotografii. Tak, wiem, że jestem w tym beznadziejna, ale... w tej całej beznadziejności, coraz lepsza. Pilnie obserwuję, dużo czytam i ćwiczę praktycznie.
8. Utrzymałam wagę. Owszem, a czemu właśnie o tym nie powiedzieć? To sukces, w przypadku treningu siłowego, kiedy zwiększa nam się masa mięśniowa naturalnie stajemy się cięższy, gdyż mięśnie w porównaniu z tłuszczem ważą więcej.

Daj znać, jakie są Twoje Dobre Myśli. Z czego z minionego roku jesteś dumna/y i co Ci się przytrafiło?

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajne podsumowanie roku i gratuluję stypendium, dla mnie to wciąż niedoścignione marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, moje wciąż niedoścignione marzenie dostania stypendium nagle się ziściło. Tobie też się poszczęści! ;)

      Usuń
  2. Ja już 4 rok z rzędu spędzam miejskiego sylwestra w Warszawie i zawsze się świetnie bawię, mimo że tegoroczne towarzystwo średnio dopisywało :) Uwielbiam plenerowe wydarzenia. Nam zasłaniał z początku stadion całe fajerwerki ale potem się wzbiły nieco w górę nad nami :) Pozdrawiam! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiało być nieziemsko, u Ciebie w Wawie! :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  3. Fajne podsumowanko kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmiany sa dobre :). Mi tez najlepsze mysli najczesciej przychodza pod prysznicem i... przed snem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak ma większość kobiet?!^^ :D Widać, dobrze, że nie tylko ja tak mam :)

      Usuń
  5. Ja też lubię myśleć pod prysznicem, wtedy przychodzą mi do głowy bardzo ciekawe pomysły

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne podsumowanie:)
    Ja jestem dumna ze w tamtym roku zdobyłam się na treningi i bardzo je polubiłam. Że ciało zaczęło się zmieniać a ja chce więcej i więcej (ćwiczeń) Że się lepiej czuje i mam wiecej energi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polubiłam ciało w jeszcze wcześniejszym roku, więc nie chciałam się powtarzać w podsumowaniu :P :P A tak na powagę, to rzeczywiście cennne ;)

      Usuń
  7. ja też odkryłam czym jest kasza jaglana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rok za Tobą! Bardzo pozytywnie i motywująco :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP