stycznia 20, 2015

Zostałam instruktorką Zumby! - niepotrzebny wydatek czy wspaniałe przeżycie? Cała prawda.

"Marzenia się spełniają. Pasję do sportu i fitnessu przerobiłam teraz na miłość do nowego zawodu. Jestem instruktorką zumby! Wreszcie poprowadzę Zumbę Fitness i teraz na powagę mogę stanąć po drugiej stronie ćwiczących na sali, tuż przed lustrem, w roli prowadzącej. Ależ emocje!! Po szkoleniu przeżyłam świetną przygodę, wybawiłam się i zdobyłam nowe doświadczenie. Wspominam go bardzo miło. Jak mówiłam, wiele jeszcze przede mną i jeszcze pewnie nie raz Was i siebie zaskoczę, próbując czegoś nowego. Spełniajcie marzenia. Mówię Wam to całkiem serio. Dążcie do niemożliwego, myślcie o tym w kółko, próbujcie, podejmujcie realizację celów, wyznaczajcie sobie daty. Wiem, że gdybym nie powiedziała sobie "skończę ten kurs w styczniu" to nigdy bym tego nie zrobiła i przekładała z miesiąca na miesiąc."
Tak miał brzmieć mój wstęp do tego postu o kursie Zumby, który, cała tonąc w endorfinach, napisałam jeszcze przed wyjazdem. Nie całkiem nim jest. Chciałam nawet przyznać, że kurs był intensywny, że wiele się nauczyłam, że był świetnie zorganizowany. Ale nie. Delete.

Kurs instruktora zumby po najświeższych zmianach to ogromny zarobek dla organizatorów.
Świetną przygodę i wspomnienia tworzą ludzie. I tym bardzo się cieszę.
Organizacja jednak daje wiele do życzenia.


Obiecałam sobie, że będę szczera. Wszyscy mają papierek i się nim chwalą. Jak naprawdę jest na kursie zumby? Nikt się nie przyzna. Nikt inny Wam tego nie powie. Cieszą się mają to z głowy, zapominają i tyle. Póki pamiętam - piszę. Teraz szczera relacja. I nauka dla Was, prowadzących zumbę, fitness, taniec.

Plusy:
1.  Najważniejsze, otrzymałam licencję. Mogę teraz poprowadzić Wam najlepsze zajęcia!
2. Przeżyłam świetną przygodę!
3. Wybawiłam się i zmęczyłam. Jestem rozweselona!
4. Poznałam wspaniałych ludzi! Są genialni! Będę długo ich wspominała oraz niesamowite historie życiowe usłyszałam. Gdyby nie oni, ten kurs nie byłby takim przeżyciem dla mnie. Podziwiam każdego, bo widziałam jak wiele osób kosztował ten kurs (i tu oprócz finansów mówię także o zorganizowaniu, dojeździe, połączeniu to z rolami rodzinnymi, zawodowymi). Kochani, wykonaliście kawał dobrej roboty! Przybijam Wam piątkę!
5. Pomnożyłam swoją energię!
6. Dostałam niezły zastrzyk emocji!
7. Zasiliłam się inspiracjami.
8. Czegoś się jednak nauczyłam. (choć i wiele wiedziałam przed). Na pewno po za krokami do kilku rytmów, doszłam do wniosków, o tym, jak ważny jest komfort na zajęciach ;)

Minusy:
1. Zapłaciliśmy słono i to bardzo słono za sam kurs. O wiele za dużo. Wydać musiałam połowę rocznego stypendium ze studiów.
2.  Ani obiadu ani nawet herbaty nie dostaliśmy. W trakcie dwudniowego szkolenia nie przewidziano żadnego posiłku, nawet zupy na miejscu. Zamiast tego zarządzono tylko przerwę, na której mamy za własną kasę "wyskoczyć na miasto" i zmieścić się w ustalonym czasie. Wyobraźcie sobie nasze miny, kiedy obczaiwszy mapę i sieć kontaktów, okazało się, że w okolicy tylko Biedronka, McDonald's i zamknięta (o tej porze) restauracja.
3. Organizatorzy, byli tak "profesjonalni", że nawet wody dla nas nie przewidzieli, no bo po co woda na cały dzień wysiłkowych zajęć! Wszystko we własnym zakresie. Przezornie zabrałam 3 litry, ale inni nie mieli takiego szczęścia.
4. Podręcznik. Ha! Dopiero na trzy dni przed wyjazdem, dostaliśmy informację, że mamy sobie wydrukować podręcznik, albo przywieść na tablecie czy laptopie. Nawet na poczcie znaczek pocztowy, za który płacisz - wydrukowany dostajesz do ręki. Poczułam się tak, jakbym przychodząc do lekarza sama miała mu dać papier na wypisanie recepty i dołączyć jeszcze długopisik. Najwyraźniej nie stać Zumby, by wydrukować - za mało zapłaciliśmy, byśmy otrzymali jakieś materiały. Ja nie jestem kamikadze, by targać swój sprzęt pociągiem, by mi go później "rąbnęli", albo został stłuczony.
5. Zimno. Sala była nieogrzewana, warunki jak na dworze. Kilka osób zdążyło się przeziębić. I to serio. A niby wynajęta sala w szkole tańca... Siedzieliśmy na wykładach opatuleni we wszystkim kto miał co ciepłego, nawet w szalach. Nie otwieraliśmy okien, bo od razu zrobiło się zimno. To spowodowało, że...
6. Było niebezpiecznie ślisko! Para skraplała się na oknach i podłodze, w dodatku pot też z nas ściekał, gdyż z pełnym zaangażowaniem i radością tańczyliśmy do ostatniego tchu. Nie znalazłam osoby, która nie narzekałaby, że jest za ślisko. Spotkałam się nawet z ocenami, że nie potrafiono w pełni wytańczyć choreografii. Mnie wprawdzie to tylko utrudniało, choć zatańczyć kroki potrafiłam. Myślę, że gdyby ktoś chociaż od czasu do czasu wytarłby jakiś kawałek - byłoby znacznie bezpieczniej. I już byłam w stanie wybaczyć, gdyby nie... największa katastrofa wydarzyła się pod koniec kursu! Oddając ankietę na stolik prowadzącej, pośliznęłam się tuż przed nim. Ślizgiem wylądowałam pod stolikiem, leżąc jak długa na pupie i nadgarstkach... Pomijam wstyd, i bolący tyłek podczas następnych 5h w pociągu, ale to było niebezpieczne. Auuć! Bolało.

Morał z tej bajki jest taki: że nawet najlepiej poprowadzone zajęcia, świetni towarzyszący uczestnicy i atmosfera mogą zostać przyćmione uniedogodnieniami, dokuczającym zimnem, kiepskimi warunkami i brakiem podstawowej opieki socjalnej. Każdy nauczyciel wie, że uczeń głodny, zmarznięty i nie czujący się bezpiecznie nie potrafi wyciągnąć z przekazywanych wskazówek wszystkiego. Wyciągam wnioski nie po to by sobie język strzępić. Odczuty brak komfortu to też dla mnie nauka.

Jestem pewna, że z moimi pokładami energii, rozgrzeję niejedną salę zumby na zajęciach, które poprowadzę, mimo, że radości z kursu nie było, gdyż na każdym kroku nas zawodzili. Będę wołała: Hej! "Bata bata! Bata bata! i Zumba E Zumba A!" Teraz działam ja. Kurs minął. Cieszę się mimo wszystko, że zrobiłam ten kurs, bo mogę się rozwijać i robić to, co kocham: zumba to dla mnie idealne połączenie, bo przygodę z tańcami latynoamerykańskimi solo rozpoczęłam lata temu i wciąż się z nimi nie rozstaję - a "fitness" to mogłoby być moje drugie imię. Dlatego w moim przypadku nauczenie się paru nowych kroków i uzupełnienie kilku zasad to była bułka z masłem, czysta formalność.

Teraz z pakietem pomysłów, inspiracji i nowych choreografii ruszam w świat w poszukiwaniu klas zumby do poprowadzenia...

38 komentarzy:

  1. No to faktycznie nie postarali się. A sprawdzałaś wcześniej w Internecie opinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie. Zaufałam całej tej otoczce, że Zumba to a Zumba tamto. Myślałam, że skoro działają na całym świecie to znaczy, że robią to profesjonalnie

      Usuń
  2. Takie typowe polskie podejście. Zapłać sporo kasy, a my w zamian Cię olejemy. Wiem, ze kurs pewnie przygotowany ciekawie i profesjonalnie, ale takie dodatkowe rzeczy powinny być brane pod uwagę i pozostawić jak najmniej przykrych wrażeń. Gratuluję instruktora

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi jak Jakis Horror :( wspolczuje. Z tego co piszesz pewnie bylo to cos 2-3 tys zl, i do tego taka marna organizacja. Wstyd dla organizatorow. Napisz recenzje na jakims portalu oceniajacym takie szkolenia/kursy. Moze gdy ludzie zaczna wybierac inne kursy, to zrozumieja... A pod wzgledem tresci byl ten kurs dobry? Ale najwazniejsze, ze zdobylas certyfikat i mozesz sama prowadzic takie zajecia. U nas w fitnessclubie sa zajecia zumby, ale jeszcze nigdy nie bylam. Jakos joge, pilates, czy zumbe omijalm szerokim lukiem... Wole zajecia aeorobicu, czy stepu. Moze kiedys wyprobuje te pozostale....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zumba ma monopol na Zumbę. W tym cały problem. Nie zrobisz nigdzie indziej kursu Zumby, jak nie w firmie Zumba Fitness.

      Pod względem treści spoko. Podstawowe rzeczy były. Fajnie, źe nakierowani byli by nas nauczyć i przygotować, abyśmy sami tworzyli choreografię. Więc czuję się teraz w pełni samodzielna :) Pod względem merytoryki bylo OK.

      Usuń
  4. No to bardzo nie fajnie (chociaż dla Ciebie fajnie że kurs zrobiony;-)). Skoro zapłaciłaś kasę (abstrahując od tego, czy dużo czy mało) masz prawo wymagać jakiegoś minimum standardów. Nieogrzewana sala to jakiś dramat. Ja tam bym dochodziła jakiegoś zwrotu kosztów ze względu na dno a nie warunki do ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale miałaś wejście pod stolik prowadzących jedyny w swoim rodzaju, pewnie właśnie Ciebie najlepiej zapamiętali, to się czasem opłaca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha dokładnie! Wjazd pod stolik każdy zauważył i moją minę "ale o co chodzi?" Bezcenne :D

      Usuń
  6. nie byłam nigdy na zumbie :( a kolezanki polecają.............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zumba jest swietna! Koniecznie spróbuj! Daje kopa energii i radości niewiarygodnego. Po zajęciach człowiek jest mimo zmęczenia psychicznie bardzo wypoczęty, zresetowany ;) no i działa na figurę!

      Usuń
  7. Gratuluję :). Też jestem ciekawa czy czytałaś opinie o kursie. Z tego co napisałaś to organizator powinien się wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co, każdy kurs ma jakieś wcześniejsze założenia - typu "ogrzewana sala, materiały za free, catering" itd. jeżeli coś takiego napisali a nie dotrzymali słowa, można domagać się zwrotu kosztów - przecież tak jak piszesz, zapłaciłaś słono...
    na zumbę miałam chodzić po urodzeniu Małej. Ale... ktoś mi kiedyś wmówił że nie mam wyczucia rytmu i mam drewniane nogi...no i wciąż w to wierzę ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, że bardzo mało napisali. Generalnie tyle, że nauczę się nowych kroków i zostanę instruktorem. Wydawało mi się oczywiste, ze sala do ćwiczeń musi być ogrzana i nie może być niebezpiecznie śliska. Po prostu mój ogromny zapał był ostudzany przez kolejne informacje to o braku obiadu, to o tym, to o czym innym. Nie będę się jednak domagała zwrotu kosztów.

      Postanowiłam jednak tylko przestrzec ludzi, którzy w ogóle wybierają się na jakiekolwiek kursy instruktorskie, aby mieli... niskie wymagania. Sama teraz się nauczyłam i już wiem jak takie szkolenia wyglądają.

      Agnieszko, nie przejmuj się rytmem. Zumba jest przede wszystkim świetną zabawą. Nic nie szkodzi, jeśli nie złapiesz rytmu. To zabawa, ruchy, szał, radość i energia! :) Tylko to się liczy! Zrób to, jeśli sprawia Ci to przyjemność :D

      Usuń
    2. Ja bym nie sluchała ludzi, którzy mówią, że czegoś nie masz albo nie potrafisz. :) Możesz osiągnąc, co tylko zechcesz, a jeśli będziesz się przy tym dobrze bawić, to tylko zyskasz :)

      Usuń
  9. Ech, też kilka razy nacięłam się na różnych kursach i szkoleniach. Czasem "renomowane" szkoły potrafią odstawić taką chałę, że...Cóż, ważne, że masz certyfikat, reszta zależy od Ciebie.
    Powodzenia w szukaniu grup i rozwijaniu pomysłów:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masakra, organizacja kursu to jakiś koszmar. Mogli zadbać chociaż o ogrzewanie, ale najważniejsze że masz już to za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to wspaniałe móc robić to co się kocha !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak! Nieziemskie uczucie! :D Czysta przyjemność! :)

      Usuń
  12. Szybko wpadam dzisiaj i CI G R A T U L U J Ę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Warunki są mi znane z większości takich kursów
    !
    Z autopsji wynika, że najbardziej renomowane szkoły częstują nas chłodem, grypą i głodem;-))
    Ale my młodzi zawsze możemy to zmienić;-)
    JEszcze raz GRATULACJE RAZY MILION!!!
    P.S kiedyś wpadnę do ciebie na zumbę;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anja, dziękuję Ci baaaaardzo ;D Kochana jesteś :>
      Widać, Ty też masz takie same doświadczenia. Najwyraźniej tak to już będzie za każdym razem.
      Wpadnij do mnie na zumbę koniecznie. Zapraszam. Będziemy się świetnie bawić! :D

      Usuń
  13. Wow! Gratulacje :) Uwielbiam, jak ktoś spełnia marzenia.. :) Twoje zajęcia zumby na pewno będą niezapomniane.. :) A niedogodności to wstyd dla organizatorów.. Szkoda nawet języka strzępić. Ważne, że masz papier i możesz ruszać zawojować świat! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudnie przeogromne gratulacje:)
    Ja na razie zumbe w domu czasem odpalam, ale nie idzie... może jak kiedyś trafie na Twoje zajęcia to polubię, hę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno!^^ Polubisz i oszalejesz na punkcie zumby! :D
      Jest tak energiczna, że z miejsca porywa do zabawy ;)

      Usuń
  15. haha faktycznie nie zabraklo przygod ;)) GRATULUJE!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba poznaję ten parkiet - czy to nie było aby w Poznaniu?

    Teraz zaczynam się cieszyć, że nie zrobiłam tego kursu jak planowałam. ;) Jednak zumba nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w Poznaniu :) Każdy lubi coś innego. Sam kurs jest fantastycznym przeżyciem. Jednak, gdybyś miała go zrobić, a potem nie wykorzystać szansy i żałować, bo to nie to, co kochasz to rzeczywiście nie ma sensu.

      Usuń
  17. Nie popisali się, a wysoka była cena tego kursu?

    OdpowiedzUsuń
  18. hej.Mam kilka dni na podjęcie decyzji czy wziąć udział w kursie na instruktora zumby. Uwielbiam zumbę, muzyka mnie porywa i zmienia w wulkan energii. Z drugiej strony nie wiem czy będę miała okazję ten kurs wykorzystać- nie mam nic wspólnego z fitnessem. Jak to było u Ciebie? Robiłaś kurs, bo miałaś w perspektywie prowadzić zajęcia czy tak trochę w ciemno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miałam perspektywę pracy. Jeśli nie jesteś z fitnessem zapan brat to zumba będzie Ci po nic. Kurs uczy przede wszystkim jak ułożyć zajęcia bazując na podstawowych krokach fitnessu i założeniach np. rozgrzewki fitnessowej. W końcu to Zumba Fitness! Cała nasza praca skupia się na samodzielnym układaniu choreografii. Robi się kurs by szerzyć zumbę dalej. Jeśli zaś uwielbiasz zumbę, kochasz muzykę to po postu choć na zajęcia do różnych instruktorów, zapisuj się na maratony. To będzie coś dla Ciebie a nie kurs! :D

      Usuń
  19. Dzięki za odpowiedź.Ja bym nawet o tym kursie nie pomyślała, ale po jakimś czasie zwykłego chodzenia na zumbę i powtarzania kroków za instruktorem coś mi się odblokowało i poprzestawiało w głowie.Teraz jak słyszę jakąś piosenkę niekoniecznie zumbową to od razu mam do niej jakieś 80% choreografii i pozostaje jeszcze chwila żeby to dopracować na 100%.Bazuje na krokach, które już znam, ale wydaję mi się,że to wszystko ma ręce i nogi.Zresztą wypróbowałam parę układów w pracy(pracuję w domu dziecka z młodzieżą)i tańczyli nawet chłopcy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratulacje ukończonego kursu:) Fajnie jest poznać opinię kogoś, kto widział kurs "od kuchni". Ja tańczę zumbę od 1,5 roku. Dała mi większą pewność siebie i świadomość swojego ciała. Być może sama zdecyduję się na kurs, kiedy poczuję, że jestem gotowa. Wtedy będę mogła dzielić się z innymi tym, co sama już wiem i umiem. A na razie uczę się od (naj)lepszych:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej !! Mieliście może okazje brać udział w Zumba Maraton 2015 ?? Zastanawiam sie czy wziąć udział w tej o to przygodzie?

    OdpowiedzUsuń
  22. No to musze powiedzieć, że szkolenia ze skoków spadochronowych sa lepiej przygotowane niż ten Twój kurs. Ale gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, widze że pasja pokonała wszystko. sama od sierpnia chodze na zumbe, mega pozytywne zajecia, bedace dawka szczescia. uwielbiam tanczyc a to polaczenie 2 w 1 :)Elizabeth Lawess zaczynam myslec tak jak i Ty tylko brak mi organizacji, zeby pojsc na kurs instruktorski... jakbys mogla podpowiedziec dokladnie gdzie chodzilas itd...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Po pierwsze, moim zdaniem jeśli uwielbiasz tańczyć i podoba Ci się zumba to świetnie! Ale to za mało. Miłej zabawy na zajęciach zumby! ;) Skoro tak jest to chodź na zumbę i baw się świetnie! ;) Kurs instruktorski moim zdaniem powinien być dla osób, które albo są tancerzami, instruktorami tańca i podstawy fitnessu są w stanie opanować w mig, a mają już umiejętności układania choreografii. Oj, i charyzma się przyda. Charyzma jest baaaardzo ważna! Dobrze też odwrotnie - być instruktorem fitnessu i w ten sposób sobie rozszerzyć kompetencje, jeśli miało się styczność z tańcem, ma sie wyczucie rytmu i opanowanie choreografii tanecznej nie jest problemem. Mój drogi Anonimie, nie wiem na czym polega podobne myślenie, które mamy. Nie jestem pewna, czy mnie zrozumiałeś . Warto zastanowić się nad swoimi predyspozycjami, dotychczasowym doswiadczeniem i możliwościami późniejszej pracy, jeśli nie chcesz by później certyfikat instruktora służył Ci jedynie jako obraz na ścianie. :( Zakladam jednak, że masz zamiar się rozwijać i pracować jako instruktor przynajmniej kilka godzin w tygodniu. Wtedy zajrzyj na oficjalną stronę zumby fitness. Tam wszystko pisze (po angielsku, wprawdzie) Certyfikat instruktora zumby dostaniesz, jeśli zapłacisz niecałe 2000 zł (zależy od kursu dolara) i pojawisz sie na dwudniowym kursie :) To oczywiście w dużym skrócie ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Przynajmniej zapamiętasz to na długo .:D szkoda ze tak zle to wykonali no ale juz mozesz priwadzic wlasna zumbe i to najwazniejsze tez marze o tym zeby byc instruktorka zumby uwielbiam na nia chodzic cos niesamowitego wszystkim ja polecam ro tak jak bys pare razy w tygodniu na dyskoteke chodzila mam nadzieje ze uda mi sie spelnic marzenie :D dzieki za ten post i powodzenia

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP