lutego 08, 2015

O tym, jak w dzisiejszych czasach trudno skupić się na tym, co naprawdę ważne...

Kiedy choroba, nauka i brak czasu przygwoździ, potykasz się o setki reklam przypominające błogi odpoczynek od stresu, a myśli uciekają na siłownię i fitness, nogi same tańczyły by zumbę, to ręce układają się w modlitewnym uścisku: "Proszę jeszcze kilka chwil skupienia"! Give me a moment, please.

Pewnie dziwicie się, czy Elizabeth Lawess już zniknęła, dała nura na urlop i dlaczego od tygodnia nie napisała żadnego postu zgłębiającego jeszcze głębszy w swej głębokości temat. What happend? Już wyjaśniam. Dopadła mnie choroba, chroniczny brak czasu, do tego zima: zasypane podwórko wołające "odśnież mnie", a weź tu się człowieku naucz, egzamin tuż za chwilę... Dzisiejszy post wyjęty niczym kartka z kalendarza, pamiętnika.

Jak to mawiał wielki myśliciel August Comte: nauka prowadzi do przewidywania, a przewidywanie do działania. Zmotywowałam się. W myśl tego, miałam zamiar zmotywować się oddając się nauce, z nadzieją, że zasłużę na odpoczynek i oddalając w przyszłość błogie lenistwo. Plan był taki: wypruć żyły i zmęczyć się nauką do egzaminu, a potem po zdanym egzaminie już tylko wolność i "róbta co chceta". 


Oczom nie dadzą odpocząć - reklamy
W dzisiejszym świecie człowiek jest bombardowany sygnałami o przyjemnościach zewsząd. Nie da się oderwać ani na trochę. Kiedy już wyłączy telewizor, wcale nie jest uwolniony od reklam - gdzieś na pewno podzieje się gazetka z Lidla i czasopismo z wielkim ogromnym hamburgerem na tylnej okładce. Robisz porządek na biurku, przekładasz papiery, fruwają notatki, krzykliwe gazety... Wszystko w imię pozbycia wszystkich reklam przykuwających oczy. I nagle pod tą stertą, kiedy robi się przejrzyście... czeka cię porażka i trafia szlag! - znajdujesz kalendarz przypominający o lenistwie na łonie natury, książkę z nalepką "tylko w Empiku", kubek z Knorra i łyżeczkę z Nescafe. Masz ci los!

Trochę ruchu nie zaszkodzi - pomachaj łopatą
Spełnienie moich marzeń to z pewnością nie jest odśnieżanie. Śnieg zalegający woła o odśnieżaniu. Mam świadomość, że dotleniony umysł lepiej pracuje, ale przecież zabiera mi to czas! Jestem rozdarta. Umysł wciąż ucieka na trening, w królestwo ciężarów, między stosy stepów, do ukochanych hantelek, na matę... Super, na prawdę doceniam wszelkie rady, że ruch jest najlepszy na skupienie, ale co jeśli wybiorę się na trening (licz godzina z ubraniem się na dojazd), trening i droga do domu (kolejne 3). Wrócę zmęczona i wcale nie będzie mi się chciało spoglądać w literki i uczyć się aksjomatów, paradygmatów itd... Tak, na jedno i drugie trzeba mieć czas.

Siedź, jesteś przecież chora
No właśnie. Zauważyłam, że niepokojąco dużą część dnia zajmuje mi oprzytomnienie. Kiedy jest się chorym i spowija nas gorączka, wszelkie plany treningowe biorą w łeb. No i z jednej strony to rozumiem, bo nie powinno się przy braku kondycji jeszcze bardziej wyczerpywać organizmu. Szkoda, bo pewnie odbyłabym jakiś trening na macie, czy jakieś małe cardio z użyciem step touchy i step outów. A przecież skupić się do egzaminu trzeba! - upominam się zaraz. No tak, biorę do ręki te notatki i... myślę o tym jak bym na zumbie pohasała, pokręciła układ choreograficzny wokół stepu... chociaż hip-hop.

Tym sposobem jest godzina, jaka jest, i nachodzi mnie tylko jeden wniosek:

Jutro też przecież jest dzień.
Szkoda, że dzień egzaminu.

10 komentarzy:

  1. Hhahahhahha, czytałam cały post z wielkim uśmiechem na twarzy. Powodzenia na jutrzejszym egzaminie! <3 Mam nadzieję że może akurat tym razem się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie rozbawić. Generalnie to wcale mi nie jest do śmiechu. Jutro egzamin. No nie, jednak jest mi trochę śmiesznie z powodu tragizmu sytuacji :D

      Usuń
  2. Współczuję tego egzaminu. Wiem co czujesz. Ja powinnam się uczyć, bo w następnym tygodniu mam tyle sprawdzianów i innych przyjemności, że zastanawiam się kiedy ja będę spać. Staram się zmotywować i chodź na trochę się skupić i się uczyć... Wtedy właśnie sobie uświadamiam, jak fajnie by było iść pobiegać! Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Trzeba jakoś żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! No dokładnie, nic nie poradzę.
      Pytanie jest: Jak żyć? :> ;P

      Usuń
  3. Ale czasem trzeba coś zawalić, tak dla równowagi. BYLE NIE ZA CZĘSTO!
    Mi to bardzo trudno przychodzi, ale w 80% kiedy już uznaję, że nie ma sensu i rzucam w kąt to co miałam zrobić to dopisze mi szczęście, które to moje zaniedbanie odeśle w niepamięć - ostatni egzamin w sesji. Gorzej w kwestii treningu - efekty bardzo szybko uciekają, zależy czy to siła, wytrzymałość itd. Ale w obliczu choroby trening może tylko pogorszyć sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzięki! Przyda się pełne dwa wiadra powodzenia i opakowanie szczęścia :D

      Usuń
  5. Och.. ja ostatnie tygodnie to praca, borykanie się z sesją, a do tego intensywne treningi.. Doskonale rozumiem.. Nie poddawaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia ! Pamiętaj chcieć to móc! nie trać swojej motywacji !

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP