kwietnia 04, 2015

Jak przetrwać i być fit w Święta Wielkanocne?

To czas na tyle wyjątkowy, że spędzamy go w większości z rodziną i przy stole. Jedni biegają piekąc i gotując specjały jedzone tylko "ten jeden raz" w roku, inni zaś frustrują się stając przed "ciężkim" zadaniem zjedzenia tychże świątecznych specjałów. Komplementujemy talenty kulinarne, zachwycamy się nad wiosennymi dekoracjami i ozdobionymi jajkami, pytamy o święconkę, nawiązujemy wreszcie do pogody i..., jak w dobrym kabaretowym skeczu: "siedzimy, siedzimy, siedzimy". Jak nie zwariować? Nie utyć i nie zdenerwować się w całym Wielkanocnym zawirowaniu? Jak też nie umrzeć z nudów i nie sfrustrować się odmawiając potraw?

Po pierwsze: jedzenie.
Wśród mądrości mądrych pisarzy, którzy piszą książki znalazłam ostatnio bardzo dobrą i sprawdzalną radę. Odmawianie sobie posiłków, odchudzanie poprzez spartańską ilość jedzenia i jedzenie jak wróbelek wcale nie prowadzi do spadku wagi naszego ciała. Organizm nastawia się na magazynowanie, na wypadek gdyby brakło. I wciąż boi się, że niczym na wojnie, zaraz mu się skończą zapasy. Co więc robi nasz organizm? Magazynuje, odkłada ile wlezie i tworzy zapasy. Okazuje się, że dzień lub dwa pofolgowania sobie z ilością potraw skłania nasz układ trawienny do przyspieszenia i szybszego przerabiania pokarmów, co w gruncie rzeczy przyśpiesza metabolizm. Proponuję Wam więc, nie wariujcie w nieugiętym odmawianiu każdej świątecznej potrawy. Kiedy "ślinka leci" i "oczka by jadły" to organizm w rzeczy samej frustruje się, stresuje, a co za tym idzie wytwarza hormony stresu, które negatywnie odbijają się na Tobie. Święta to ma być czas odpoczynku, radości, wdzięczności, a nie stresu i napięcia. 

Oczywiście pochłanianie jedzenia, kiedy brzuch jest najedzony i woła o pomoc do nieba też jest nie wskazane. Ponoć, tak słyszałam, zbyt duża ilość węglowodanów w diecie negatywnie odbija się na naszym humorze, stajemy się bardziej rozdrażnieni i mniej wyrozumiali. Przejedzenie także powoduje w nas zdenerwowanie, bo boli nas brzuch, bo mamy wyrzuty sumienia. Grunt to umiar. Pamiętajmy, że nasz czas zwiększonego przyjmowania pokarmów nie powinien trwać wiecznie. Dwa dni to optymalnie, bo jeśli będzie to trwało dłużej, przyzwyczaimy organizm i będziemy jeść więcej dłużej. Jeśli lekko popuścimy pasa w dwa dni świąteczne, to nic się nie stanie, o ile, po świętach wrócimy do normalnego, racjonalnego stylu żywienia.

Po drugie: siedzieć?
Siedzenie na dłuższą metę okazuje się gorsze dla organizmu niż wypalenie jednego papierosa - oczywiście nie zachęcam do palenia, co jak wiecie jest mega szkodliwe dla organizmu, ale zachęcam do... powstania. Rzecz jasna, nic z polityką to nie ma wspólnego. Pozycja stojąca jest dla organizmu o wiele bardziej korzystna, gdyż kiedy siedzimy krew i limfa zatrzymywana jest w odcinku pachwin. Nie dopływa tak dobrze do dolnych części ciała, przez co nogi nie są tak dobrze odżywione, w najbardziej ekstremalnym wypadku puchną.

Coraz większą jednak modę zyskują "Święta za miastem", "wakacje w Święta" czy już hardcore'owy pomysł "Wielkanoc na Karaibach". Coraz bardziej chcemy być aktywni poprzez nurkowanie, zwiedzanie, spacery, pływanie w morzu, a jednocześnie chcemy dobrze wypocząć, poczuć się radośnie (wytwarzając witaminę D na słonku) oraz wyglądać zdrowiej, a przy okazji kto by nie chciał wrócić do pracy z piękną opalenizną. Nie wiem, czy kiedyś zdecyduję się na spędzanie Wielkanocy w ciepłych krajach, ale patrząc na tendencję naszej Polskiej pogody oferującej wiosną śnieg - kto wie.

Dla tych, którzy nie chcą porwać się w szaloną podróż za granicę proponuję przede wszystkim: rodzinny spacer. Kto by nie chciał miłej odmiany od siedzenia przy stole czy z nosem przy komputerze? Dotleniamy organizm, rozmawiając polepszamy relacje i zmieniamy krajobraz, czym stymulujemy oczy, a jeśli trafi Wam się słonko to macie szansę wytworzyć wspomnianą witaminę D. O ile możliwości i wyposażenie domu Wam pozwalają odbyć trening - jak najbardziej jest on wskazany, lecz należy pamiętać, aby rozpocząć trening co najmniej 2 godziny po posiłku. Jeśli spędzacie czas w wąskim gronie i chcecie aktywnie spędzić czas wspólnie dobrym pomysłem byłoby wybrać się wspólnie w wycieczkę rowerami. Albo jeśli już koniecznie nie chcecie wychodzi z domu - warto pograć w gry przed telewizorem z wykorzystaniem czujnika ruchu (np. Kinect).


Bez życzliwych życzeń nie może się obejść. 
Składam Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. 
Niech tym razem więcej będzie rodzinnych rozmów
i atmosfera będzie jeszcze radośniejsza, a czas przyjemniejszy niż rok temu.
Niech żarty się Was trzymają, a nie opuszcza optymizm i pogodne spojrzenie w przyszłość.
Niech Wasze obrane cele spełnią się wkrótce i wypoczęci wkroczycie w wiosenne obowiązki.
Oczywiście niech jedzenie Was nie frustruje, a cieszy
oraz niech nie powoduje bólów brzucha.
I aby powrót do planów treningowych był łatwy, miły i przyjemny
i żadne ćwiczenia nie były przez Was opuszczone.
Keep positive! Keep fit!

10 komentarzy:

  1. Nie można sobie odmówić wszystkiego, święta to święta, lecz grunt to umiar! :)
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia! :D
      Wesołych, radosnych i obfitujących w pogodny humor Wielkanocnych Świąt :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jeden dzień przerwy raz na jakiś czas jest nawet wskazany :)
    Po jednym dniu człowiek nie utyje :) To fizycznie i biologicznie niemożliwe.
    Unikajmy podjadania przy przygotowaniach- to daje dużo (mój stary błąd). Jutro będę jadła i piła na co mam ochotę :) Ale tylko jutro :)) Poza tym treningi przez ostatnie dni były wykonane- bedzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podjadanie! Dobrze, że o tym przypomniałaś. Rzeczywiście to takie zakamuflowane posiłki, a niektórzy przy podjadaniu potrafią zjeść całkiem sporo. Mnie to wprawdzie nie grozi, a każdy jest inny :)

      Usuń
  3. Ja się nawet nie przyznaję, ile ciasta juz dzisiaj zjadłam:D No tak, uroki mieszkania z babcią. Ale to w końcu święta, a trening już zrobiłam, wiec tragedii nie będzie.

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda ze na spacerowanie pogoda mało odpowiednia bo to rzeczywiście najlepszy sposób na świąteczne obżarstwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaliczyłam dwa spacery w te święta. Między jednym opadem śniegu a drugim ;D

      Usuń
  5. Ja tam twierdzę, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. W czasie świąt jadłam słodycze, nie ćwiczyłam i oglądałam wraz z rodziną telewizję :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP