kwietnia 06, 2015

Motywacja do ćwiczeń i trenowania

Założyłaś sobie już plan, powzięłaś sobie wyzwanie, że wreszcie bierzesz się za siebie i zaczniesz ćwiczyć.  Tak, kto nie zna tego uczucia, gdy kartka z planem ćwiczeń pęka w szwach od zapisanego miejsca? Tymczasem dni mijają, a my odbyliśmy tylko jeden trening, albo ba! nawet żadnego... Znowu święta, wyżerka, jakaś impreza, wyjazd, wizyta znajomych, ciekawy film w telewizji. Kto nie zna uczucia, kiedy nasz zapał topnieje? Motywacja maleje wprost proporcjonalnie do rosnącej liczby wymówek, a entuzjazm gdzieś niespodziewanie wyparował. Jak się wziąć w garść? Jak się zmotywować do ćwiczeń? Jakim słowem dać sobie otuchę? A może wcale nie można dawać sobie otuchy? Może nie ma na to słów?

Jak się motywować do treningów?

Są słowa, które trafiają do każdego inaczej. Pozwolisz, że zrobię to po swojemu. Po pierwsze, pozbądźmy się wymówek. Pamiętam, jak przed zajęciami z zumby rozmawiałam z pewną mamą biorącą udział w zajęciach tanecznych. Wiecie, dlaczego stwierdziła, że nie przyjdzie na zajęcia zumby fitness? "Bo jestem za gruba." - usłyszałam. Dla niej to coś niewyobrażalnie wielkiego. Dla mnie? - nic takiego. Kurcze, nawet nie wiesz, ile ludzi ma tak samo jak ty - chciałam jej powiedzieć od serca, ale powiedziałam, że na moich zajęciach to norma - każda pani tam chce być szczuplejsza. To są zajęcia głównie, dla takich, którzy czują, że ważą za dużo i chcą czuć się lekko.

Mam czasem wrażenie, że to co ja sobie wmawiam, wymówki i przeszkody to tak na prawdę problemy, które można rozwiązać przez ruch, sport, aktywne ćwiczenia i fitness! Masz smutny nastrój? - zumba i taniec go poprawią. Chcesz się przewietrzyć - idź na spacer. Martwisz się o odstający brzuszek? - Ćwiczenia dywanowe, Trening siłowy, fitness w tym pomogą. Martwisz się o mało jędrne pośladki? - zrób kilka squatów. Jedyna kwestia to czas.

Daj sobie wiarę

Trzeba wierzyć w siebie, a jeśli nie od razu to trzeba to budować. Każdy potrzebuje sukcesów, nawet tych małych. Jeśli raz znajdziesz w sobie wiarę do podjęcia wysiłku to znaczy, że masz w sobie siłę. Daj sobie ją drugi i trzeci raz. Potrafisz to. Pozbądź się niepewności. Uwierz w to.

 


Poznaj samego siebie

Problemy z motywacją mogą leżeć także gdzieś dalej. Czy przypadkiem nie narzucasz sobie nazbyt wyczerpującego planu? Może jest dla zaawansowanych? Czy obrałeś/aś sobie taką formę aktywności jaką nie lubisz? Czy dobrze obrałaś/eś rodzaj treningu? O której godzinie lubisz ćwiczyć - może wolisz rankiem bardziej niż wieczorem? Czy cierpisz na jakieś kontuzje, choroby? Do czego dążysz? Czy cel, który obierasz nie jest zbyt wygórowany? Powtórzę to, co powiedziałam wcześniej - człowiek to taka istota, która ma potrzebę sukcesu. Daj sobie poczuć nawet te małe sukcesy, jak rozweselić się, przełamać swoją nieśmiałość wyjścia na salę w klubie fitness.

Znajdź to, co lubisz najbardziej

Nie ma nic głupszego w fitnessie i sporcie, niż zmuszać się do formy aktywności, której nie nawidzisz z całego serce Znajdź to, co ci sprawia przyjemność w aktywności fizycznej. Znajdź to, co cię cieszy i kieruj się tym. Zaakceptuj też w sobie swoje mocne strony - jesteś sumienna - good for you! Spójrz też na swoje ciało, na pewno masz jakieś fajne miejsca, które są spoko i potrafią się podobać. Ładne łydki, kształtne uda, ładne kolana, wąska talia, smukłe ramiona - ciesz się, bo na pewno na sali fitness znajdziesz kogoś, kto tak nie ma! Każdy z nas ma z nas coś innego fajnego. Warto to dostrzec i się tym cieszyć. Dzięki temu, na sali fitness w lustrze (o ile jest) spójrz na te miejsca, które ci się podobają, a nie na mankamenty.

30 komentarzy:

  1. im więcej motywacji tym lepsze wyniki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Baaardzo mądry i przystępnie napisany post. U mnie nagłym skokom i spadkom motywacyjnym zaradziło stawianie sobie realnych oczekiwań + metoda małych kroczków. Teraz po prostu robię swoje, nie patrzę na boki, działam wg. planu. Niestety, smutna prawda jest taka, że jeśli komuś zależy na tym,by znaleźć wymówkę to i tak ją znajdzie. Ja nauczyłam się szukać sposobów, nie wymówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, dobrze mówisz. Też właśnie nawiązuję do metody małych kroczków, mówiąc o potrzebie małych sukcesów.

      Usuń
  3. A ja się pochwalę- biegam regularnie od jakiegoś czasu! Ale jak motywacja zacznie opadać- będę wracać do tego posta! :)

    www.allnnothing.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za ten post! Zaczynam od nowa swoją przygodę i chyba zrozumiałam, czemu poprzednie epizody trwały po 2 tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę! Niesamowite, że tak Ci się przydał :> Jestem uradowana!
      Wpadaj tutaj więc częściej ;))

      Usuń
  5. Motywacja przypływa i odpływa. Czasem rozpiera nas energia, a czasem dopada totalny leń. Ale im bardziej sport i ćwiczenia jest naszym sposobem na życie, tym mniej motywacji potrzebujemy. Ciekawy post, jak i blog ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement.
      To prawda, że im bardziej się angażujemy, wkręcamy to treningi przychodzą nam z większą łatwością ;) Stają się naturalną częścią dnia ;)) Dla mnie stała się to już pasja, nieodłączny element życia. Nie mogłabym bez fitnessu i ćwiczeń siłowych.

      Usuń
  6. musze w koncu sie zmotywowac:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poznaj samego siebie <- ten punkt trafia w samo sendo. Jakby się uparł można by go rozpisać na co najmniej 10 stron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Z trudem ograniczyłam się do minimum. Często nazbyt się rozpisuję. Moim nowym postanowieniem w pracy nad sobą jest: nie rozwlekać się ;D

      Usuń
  8. Zdecydowanie powinniśmy dać sobie czas na poznanie siebie i znalezienie odpowiedniej dla siebie aktywności, do której z chęcią będziemy wracać. Do tego musimy być świadomi, że nie od razu Rzym zbudowano. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj, mi by się przydała jakaś konkretna motywacja

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie łatwo się zmotywować do działania, szczególnie takiego systematycznego ale każdemu może się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Motywacja - to właśnie to co wszystko psuje :P Sama jej wiecznie poszukuję i mam nadzieję, że teraz już będę wierna swoim postanowieniom i będę w stanie codziennie motywować się do realizacji swoich planów :)
    Zapraszam do siebie: fochzprzytupem.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że tutaj trafiłaś! ;)) Trzymam kciuki za Twoją konsekwencję - mam nadzieję, że to brakujące ogniwo, które uratuje Twoją motywację! ;)

      Usuń
  12. Bardzo fajny post, motywacji nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie motywacją jest wyobraźnia;) Wyobrażam sobie siebie w bikini:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuu! Gorrrąca ta motywacja! Ja też na bieżąco "zmieniam plany treningowe" dopasowując je do swojego widoku w lustrze ;P

      Usuń
  14. Zgadzam się z Tobą - najważniejsze to pozbyć się wymówek (nie zwalaj winy na święta, juz w sierpniu byłaś gruba - haha :P), wziąć się w garść i po prostu zacząć działać. Nikt nie mówił, że będzie łatwo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Popieram poprzedniczkę! :)
    Też chodzę na zumbę i też wiele razy słyszałam podobne teksty "jestem za gruba", "nie nadążam" i najlepszy z nich wszystkich "nie znam układów" :D A kto je zna na pierwszych zajęciach..? ;). A wszystko to sprowadza się tylko i wyłącznie do znalezienia kolejnej wymówki, bo zwyczajnie nam się po prostu nie chce i już!

    OdpowiedzUsuń
  16. super post :)dla mnue najwieksza motywacja jest to zebym dobrze czula sie w swoim ciele :)a same cwiczenia fitness oraz biegania uszczesliwia mnue na maxa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. motywacji do cwiczen mi nie brakuje :) jednak z jedzeniem mam problemy. wiecej cwicze, wiecej chce mi sie jesc :( i tak w kolko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naturalne! ;) Kiedy się ćwiczy należy trochę zwiększyć ilość kalorii i wartości odżywczych ;) Organizm musi mieć siły by się ruszać. Wiadomo, kiedy spalasz glukozę z krwi, potem z glukagonu z wątroby a na końcu pobierasz energię z tkanki tłuszczowej to organizm się domaga uzupełnień. Nie martw się, do godziny po wysiłku metabolizm jest tak rozpędzony, że dosłownie "wciągniesz' wszystko jak odkurzacz bez odkładania w boczkach (oczywiście wszystko w rozsądnych ilościach) ;D

      Usuń
    2. Niestety te rozsądne ilości sprawiają mi problemy. Wydaje mi sie, ze pieczywo to największy wróg mojej sylwetki.

      Usuń
    3. Myślę, że intuicja Cię nie zawodzi. Cukry proste po prostu nasz szkodzą, zwłaszcza w dużych ilościach. Próbuj na kromkach chleba układać więcej warzyw, serów itd. a kromek zjesz mniej. ;) Trzymam za Ciebie kciuki ;)

      Usuń
  18. U mnie o ile zdrowie dopisuje to motywacji jest nadto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bombowo!^^ Tylko szkoda, że jesteś w mniejszości... :( Gdyby było nas więcej byłoby znacznie lepiej ;D

      Usuń
  19. U mnie motywacja też jest :D byle zdrowie dopisywało, co jakiś czas gardło nie daje mi spokoju. To już jest wkurzające ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna koszulka, podoba mi się :)
    Pozdrawiam,
    Fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP