maja 03, 2015

Fenomenalni #1 - Czysta miska by Zielpy

Pierwszy post z serii "Fenomenalni" wreszcie pokazał się na stronach bloga Positive Fit Life. Dla Was to niespodzianka, a dla mnie podniosła chwila i długo oczekiwany moment. Projekt Fenomenalni, spędzał mi sen z powiek, był sto razy obmyślany i urósł do rozmiarów książki. Musiałam go wielokrotnie skracać, aby swoją formą nadawał się na bloga. Cykl bardzo ciekawy, pokazujący skarby współczesnych blogów, które warto odwiedzić nie jeden raz, a częściej.  

"Fenomenalni" to rozmowy z ciekawymi postaciami z polskiej blogosfery, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia w kwestii żywienia, życia fit, zdrowego stylu życia itd. Narodził się z misji stworzenia esencji myśli blogerów, którzy mają swój doniosły głos w Internecie i z tego korzystają. Swoich liter w postach nie kopiują z mnóstwa innych stron, a jedynie komponują je z własnego doświadczenia. Służą swoim czytelnikom niepowtarzalną wartością, więc niech i dla jeszcze większego grona będą przykładem. Są świetną inspiracją i oddechem przy popołudniowej filiżance zielonej herbaty - dla mnie, jako dla blogerki, w gronie twórców nowoczesnego światopoglądu tysięcy Polaków.

Piramida zdrowia z bloga Zieloności według Zielpy

Trudno się oprzeć podaniu dalej, dla większej ilości ludzi żyjących aktywnie, piramidy Zielpy na blogu Zieloności. Ta propozycja jest głównie ciekawa, dlatego że zupełnie inna od tych piramid zdrowia, które znamy. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jeśli już w ogóle jakieś piramidy kojarzymy, to albo piramidy żywienia, albo te w Gizie.

Piramida ta to zdroworozsądkowy pomysł zachowania zdrowia, utrzymania dobrego samopoczucia i zebrania całej wiedzy w jedno. Idea piramidy zdrowia wg bloga Zieloności mówi, że w odżywianiu powinniśmy się sugerować nieprzetworzoną żywnością, jedzeniem dobranym zarówno do naszych możliwości, jak również przypadłości i chorób organizmu. Następnie, kolejne ważne miejsce w naszym życiu zajmować powinna aktywność fizyczna, co oczywiście bardzo popieram, a dalej - jeśli już nam coś doskwiera – Zielpy zaleca stosowanie ziół połączonych z wsłuchiwaniem się we własny organizm oraz naturoterapią. Dopiero w ostateczności Zielpy proponuje, by sięgać po leki i suplementy, jeśli nie potrafimy dostarczyć tych substancji w sposób naturalny.

Myślę, że te spojrzenie jest trafne w dzisiejszych czasach "dobrze zakonserwowanych" i "zmodyfikowanych genetycznie" produktów żywnościowych. W czasach, kiedy po kiełbasę krakowską do Polski przyjeżdżają Holendrzy (i inni obywatele państw, gdzie króluje chemicznie nafaszerowana żywność), a najlepszym dla nich prezentem na gwiazdkę są 2 kg mięsa wieprzowego z polskich hodowli. Mówię z żartem, ale miałam taką sytuację, że mój bagaż, z którym wchodziłam na lotnisko, mógłby być obrany jak świeża dostawa do sklepu mięsnego. Gdyby nie to, że była to twarda walizka, pewnie pachniałby w luku bagażowym kiełbasami.

Obraz własności autorki bloga www.zielpy.pl

Zielpy namawia nas na Czystą Miskę


Pomysł Zielpy jest o tyle zwrotny w moim przekonaniu, że u podstawy, czyli u czegoś, o czym powinniśmy najbardziej pamiętać, jest "czysta miska". Przy pierwszym zetknięciu ta piramida sprowokowała mnie do pytań: chodzi o to, żeby było czysto na talerzu? Mamy schludnie układać potrawy na talerzu? Mamy pamiętać, by mało jeść? O co kaman? Ale, jak ze wszystkim – trzeba najpierw przeczytać, dowiedzieć się, żeby móc się wypowiedzieć – co niniejszym uczyniłam i Wam też polecam.

Okazuje się, że Czysta Miska to obecny w sporcie - a zwłaszcza w kulturystyce - pogląd, według którego mamy komponować swój posiłek tak, aby jeść prawdziwe, naturalne jedzenie. Pokusiłam się o zebranie tego, czego się dowiedziałam o zasadach idei Czystej Miski w przejrzystych punktach:
  • jeść nieprzetworzone jedzenie, pozbawione konserwantów i niepotrzebnej chemii
  • odrzucić tzw. śmieciowe jedzenie, fast foody, chipsy
  • nie oszukiwać się - jesteśmy odpowiedzialni za to, co jemy i za wszelkie odstępstwa tylko przed samym sobą, przed własnym sumieniem, a nie przed redaktorami czasopisma, czy trenerem, blogerką
  • jeść naturalne, ekologiczne jedzenie - jeśli mamy taką możliwość, to spożywajmy owoce i warzywa z własnego ogródka, z upraw zaufanych rolników i hodowli; starajmy się o produkty „niepryskane”

Elizabeth Lawess zadaje pytania Zielpy:


1. Jak rozpoczęło się u Ciebie zamiłowanie do ziół i zainteresowanie naturalnymi sposobami wspomagania organizmu?

Myślę, że zawsze to gdzieś we mnie siedziało, ale najpierw była zdrowa dieta. Pewnego dnia tak bardzo przeraziłam się podwyższonym cholesterolem (spełniałam chyba wszystkie warunki podnoszące go), że zaczęłam jeść "zdrowo", co wtedy wyglądało następująco: margaryna flora, serki odtłuszczone, chleb bez masła, zupy bez śmietany... Po jakimś czasie zmądrzałam trochę i zagłębiłam w arkana żywienia, a przy okazji i ziołolecznictwa. To zbiegło się z fascynacją naturalną pielęgnacją włosów i ciała. Miałam problemy z cerą, okropny trądzik, przy okazji problemy gastryczne i jakoś sobie musiałam poradzić. Udało mi się i teraz mam frajdę, widząc, że innym też się udaje podobnymi sposobami. 

2. Według jakich porad polecasz wybierać żywność zgodną z ideą Czystej Miski, będąc na zakupach w supermarkecie? Czym radzisz nam się kierować?

Utrzymywanie Czystej Miski to sprawa właściwie bardzo prosta. Wyrzucasz wszystko, co jest wysoko przetworzone, starasz się kupować jak najprostsze produkty. Wiele osób zarzuca mi, że i tak zjadam truciznę, bo we wszystkim są teraz środki ochrony roślin, antybiotyki i inne świństwa, ale moim zdaniem to jest coś, na co mamy mały wpływ. Powinniśmy zająć się tym, co od nas zależy i skupić właśnie na tej prostocie w żywieniu, pamiętając, że jedzenie ma nas odżywiać, wzmacniać, nie tylko zaspokajać zmysły (albo psychikę). Jeśli jest możliwość kupienia żywności z gospodarstw ekologicznych, powinniśmy z niej korzystać, ale nie każdy ma możliwości finansowe czy dostęp do takich produktów. Inną kwestią jest to, że nigdy nie możemy być pewni, co takie ekologiczne gospodarstwo zrobiło, by te rośliny wyrosły i miały się dobrze (to jest temat-rzeka), więc tak naprawdę wszystko sprowadza się do stwierdzenia "wiem, że nic nie wiem". Jeśli chcemy być pewni, musimy sami uprawiać rośliny i chować zwierzęta.

Idąc do sklepu, zastanawiam się, czy mam w domu jedzenie z tych grup i kupuję najprostsze produkty:
- białko - mięso, ryby, rzadziej wędliny (najlepiej swoje - ukręcenie kiełbasy nie jest wielką filozofią :))
- tłuszcze - oleje, masło, smalec - nie: margaryny
- węglowodany - ziemniaki, kasze, owoce, ryż
- warzywa - świeże, niepuszkowane, mogą być mrożone.
Dzięki temu rzadko w domu bywa coś paskudnego, czym można się zapchać w momencie słabości i w końcu się można przyzwyczaić.

3. Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia koncepcji takich jak Piramida zdrowia według Ciebie czy Czysta Miska? Wspominasz o Sportowym Forum Dyskusyjnym 
sfd.pl i dziale forum dla kobiet. Czy wspomagasz się także szukaną przez siebie literaturą?

Czystą Miskę, szerzej znaną pod hasłem "eat clean" czyli "jedz czysto", poznałam po raz pierwszy na forum SFD w dziale Ladies. Z całego serca polecam tamtejsze zasady żywienia, choć nastawione na trening siłowy, to ogólnie sprawdzają się u każdego. Dziewczyny na forum promują bezkompromisowo zdrowy tryb życia i nie pozwalają sobie na ściemę.

Piramida natomiast to dla mnie logiczne postępowanie - jeśli podstawy są chwiejne, to składniki z jej szczytu nie będą działać jak należy. Warto sobie zadać pytanie: po co mam brać leki, np. na wzdęcia, jeśli mogę po prostu przestać jeść to, co je powoduje? Albo czy dla serów i jogurtów warto mieć pryszcze? Wiele kłopotów ze zdrowiem wywodzi się właśnie ze złego odżywiania.

Literatura, z jakiej korzystam, to głównie poradniki zielarskie (mam ich kilkanaście), które porównuję ze sobą. Poza tym polecam czytać artykuły naukowe, jeśli faktycznie coś nas zainteresuje. Studia na przyrodniczym kierunku nieźle namieszały mi w głowie i teraz z jeszcze większą obsesją szukam potwierdzenia dla informacji, które wyłapuję gdzieś z szumu. Powiedziałabym, że to taka moja mała obsesja, ale to właściwie ogromna szajba.

4. Wyczytałam, że dziewczyny na sfd.pl, o którym wspominasz w postach, "tłuszcz zwierzęcy traktują jako dodatkowe źródło tłuszczów". Co Ty sądzisz o jedzeniu tłuszczy zwierzęcych?

Myślę, że na to stwierdzenie trzeba spojrzeć z innego punktu widzenia niż ten wyrwany z kontekstu. Za dużą ilością białka zwierzęcego idą tłuszcze, więc nie jest tak, że na SFD odradza się jedzenie tłuszczów zwierzęcych. Tłuszcze zwierzęce są bardzo potrzebne, szczególnie te pochodzące od ryb. Moim zdaniem nie należy przesadzać w antytłuszczowej propagandzie. Mówi się, że powinniśmy jeść około 1 g tłuszczu na 1 kg masy ciała, by układ hormonalny dobrze funkcjonował. Najważniejsze jest jednak, by zwracać uwagę na skład kwasów tłuszczowych, to on decyduje o wartości odżywczej naszej diety. Na zachętę dla przeciwniczek tłuszczu dodam, że jednym z przyjemnych efektów prozdrowotnych jest ładniejsza cera i skóra całego ciała.

5. Jak określasz własne przyzwyczajenia żywieniowe? Czy zdarzają Ci się czasem pewne odstępstwa od Czystej Miski, np. zjadając unikane białe pieczywo, makaron, otręby?

Akurat od jedzenia otrębów nie muszę się powstrzymywać, nawet nie przychodzi mi do głowy, by po nie sięgać, bo i bez nich moja dieta jest raczej wysokoodpadkowa. Zdarza mi się jeść produkty mączne i nabiał (to ich unikam głównie), zdarza się, że na konto wpadają jakieś gorsze zbrodnie. Nie kryję się z tym, szczególnie ostatnio, gdy jest dla mnie ważniejsze dobre samopoczucie psychiczne niż dopięta na ostatni guzik dieta. Inna sprawa, że mój organizm sam się upomina o dobre żarcie, bo tak został nauczony. Bez posiłku z udziałem białka cały dzień plątam się po domu w stanie "coś bym zjadła". Mogę wtedy zjeść niestworzone ilości, a i tak będę głodna. Najważniejsze jest jednak to, że wciąż jest we mnie silna potrzeba dążenia do trzymania nieskazitelnie Czystej Miski, bo ciało wysyła mi takie komunikaty. Dzięki temu przestałam traktować to jako problem czy obowiązek. Tak po prostu żyję i nie wiem, jak kiedyś mogłam inaczej.

6. Na blogu "Zieloności" deklarujesz, że serce oddałaś górom. Czy uważasz, że pasją wędrowania po górach można utrzymać wysportowaną sylwetkę "fit" czy może potrzebne jest coś jeszcze?

Wędrówki górskie są bardzo wymagające, nawet te karkonoskie. Na pewno pomogą utrzymywać się w dobrej kondycji, szczególnie, jeśli udałoby się je przekształcić w regularną aktywność. Na ogół jednak w górach jestem kilka razy w roku i to nie wystarcza. Mogę natomiast powiedzieć - a nawet zaświadczyć własnymi plecami - że trening siłowy znacznie ułatwia górskie wędrówki. Nie dość, że mięśnie są silniejsze i mogą więcej, to przy wchodzeniu nie garbię się, w efekcie czego nie bolą mnie plecy po kilku godzinach. Cała postawa się zmienia tak, że przy wchodzeniu czy schodzeniu panuję nad mięśniami i chronię stawy. Pamiętam, że po zeszłorocznym szybkim wejściu na Ślężę (najłatwiejszym podejściem) na drugi dzień bolały mnie tylko pośladki - trening zrobiony :)

7. Jakie miejsce w Twoim życiu zajmuje blogowanie i skąd pojawił się pomysł prowadzenia bloga "Zieloności"?
Pomysł wziął się z zainteresowania naturalną pielęgnacją i, choć blog stał się wielotematyczny, wszystko jednak przeplata się ze sobą - żeby być pięknym, trzeba być i zdrowym, nie da się inaczej. Nie chciałabym nazywać tego filozofią, bo to bufoniarskie, ale myślę, że na moim blogu jest widoczna spójna idea. Chciałabym, żeby blog zajmował w moim życiu coraz więcej miejsca, bo bardzo podoba mi się kontakt z ludźmi w ten sposób, jak na introwertyczną nudziarę przystało.

8. Jakie masz marzenia i plany na przyszłość związane ze swoimi pasjami?
Jestem w trakcie kursu ziołolecznictwa, poza tym chciałabym w końcu wrócić na siłownię i do niedawna to było moje jedyne marzenie. Reszta planów niech pozostanie jeszcze tajemnicą, dopóki pewna nie stanie się ich realizacja.

Post powstał przy współpracy między blogerkami. Dziękuję serdecznie.

18 komentarzy:

  1. Świetna seria:) Dobrze się czyta, bo rozmowa bardzo ciekawa. U mnie "czysta miska" zrobiła się sama i bardzo ja sobie cenię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak Ci się spodobał ten post ;) Dobrze też, że Ty sama wpadłaś na pomysł dobrze skomponowanego jedzenia. Nie każdemu się może tak poszczęścić. Dlatego niektórzy potrzebują wsparcia ;D Służmy więc innym swoją intuicją i doświadczeniem. :>

      Usuń
  2. według mnie piramida idealna, doskonale dopracowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały komentarz :) Bardzo Ci dziękuję, że dzielisz się z nami tą opinią. Mam nadzieję, że Zielpy przeczytała Twój komentarz. Na pewno bardzo się ucieszy. ;))

      Usuń
    2. Pewnie, że się cieszę :)

      Usuń
  3. Super pomysł na serię postów. Co do piramidy - świetne, zdrowe podejście które przejawia się również w odpowiedziach na zadane pytania. Wielki plus :)
    Co do czystej miski - mam bardzo podobnie, sporadycznie pozwalam sobie na jakieś grzeszki jedzeniowe jednak mój organizm się przestawił na ,,czyste jedzenie'' do tego stopnia, że nie czuję się najlepiej po takim niezdrowym posiłku. Niemniej, czasem pokusa jest silniejsza niż świadomość konsekwencji i nadal zjem sobie czasem jakiegoś śmiecia, bo najgorsze co można zrobić to popaść w paranoję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy kiedy przyzwyczaisz swój organizm do dobrego, zdrowego jedzenia to nie smakuje nam już przetworzone jedzenie, "plastikowa" szynka czy "wypchana" bułka. Ja tak mam. Wszelkie odstępstwa od czystej miski, stołowanie w restauracjach a zwłaszcza te nieliczne wizyty w Macu okupiam bólami brzucha i złym samopoczuciem.

      Usuń
    2. Właściwie to nie odczuwam pokus, jeśli jestem najedzona i żyję w sposób, jaki pokazałam. Ostatnie miesiące upływały mi pod znakiem kompulsów i to też udało mi się zwalczyć taką postawą oraz liczeniem makroskładników i kalorii. Nie myślałam o tym, co zjeść, bo miałam z góry zaplanowane i kompulsy przeszły.

      Usuń
  4. Zdecydowanie inna niż wszystkie piramida i bardzo ciekawa :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Świeta piramida. Takiej jeszcze nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, jako, ze jestes subsrybentem mojego bloga zapraszam ciedo konkursu na blogu, w ktorym do wygrania jest najnowsza ksiazka Ewy Chodakowskiej. Zachecam Cie serdecznie do udzialu. Pozdrawiam http://kingaemigrantka.blogspot.de/2015/05/konkurs-do-wygrania-uniwersalny-trening.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny pomysł na serię, zwłaszcza jeżeli reszta wywiadów będzie taka ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no to cieszę się, że wyglądasz już następnych postów i raduję się, że ten tak Ci się spodobał :> Myślę, że pozostałe także Cię zainteresują :)

      Usuń
  8. Dziękuję Ci bardzo za publikację, jest mi niezmiernie miło, że do kogoś trafiłam ze swoją ideą. Od jakiegoś czasu czuję, że właśnie w tym znalazłam spójność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci też, że zechciałaś uczestniczyć w tym projekcie. Cieszę się, że znalazłyśmy wspólny język i zainteresowania ;) Trzymam kciuki, abyś w przyszłości bez względu na wydarzenia w życiu mogła zachować swoją spójność i realizować swoje idee ;D
      Pozdrawiam Cię! :)))

      Usuń
    2. Zielpy....celebrytko :D super!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa piramida :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP