października 20, 2015

Motywacja do ćwiczeń: znamy się tylko z widzenia

"Znamy się tylko z widzenia..." - podśpiewuję starą piosenkę, nadal tak aktualną. Przeniosłabym ją najchętniej w realia siłowni i klubów fitness. Kto nie zna tych twarzy ćwiczących obok na siłowni? Kto nie pamięta tych samych jęków dochodzącego od wyrzeźbionego kulturysty przy wyciskaniu sztangi albo chodu gościa z "dwiema lodówkami pod pachą"? Opowiem dzisiaj o najbardziej ciekawym zjawisku na siłowniach i salach fitness. Fenomen działa i motywuje równie dobrze, co głos trenera nad uchem, a nieraz jeszcze lepiej niż nawoływania niejednej instruktorki spod lustra na sali fitness.



Na siłowni i w klubie fitness rzadko jesteśmy całkiem sami. Zazwyczaj jest wiele osób dookoła i nieraz powtarzają się te same twarze. I to właśnie te osoby mam na myśli, te które widzimy parokrotnie. Niby nikt się nie zna, nie zamieniliśmy z nimi ani jednego słowa. Jednak dobrze się pamiętamy. Z czego? Z motywacji!

Każdy ćwiczący dłużej na siłowni tak ma, że wykonując ćwiczenia na maszynie, przy którejś serii nie daje już rady. Ja też tak mam. Morduję się i pocę. Końca nie widać, a tutaj sił i tchu już brakuje. W głowie powtarzam sobie setki motywacyjnych zdań: "jeszcze trochę", "już jestem za połową", "zostało już tylko 8". 

...I nagle widzę, jakiś chuderlawy kulturysta zasuwa na atlasie, ciągnąc za drążek lekko, jakby ściągał z półki koszulkę na trening. Kompletnie tracę koncentrację na moim ćwiczeniu i przyglądam się naparzającemu freekowi z wielką pasją i determinacją. Naładowane miał tam kilogramów tyle, ile mieści się w dwóch taczkach. Zasuwa! I to jeszcze z jaką zawziętością! Aż wstyd liczyć jego wydechy. Widząc to parcie do przodu, mimo potu na plecach, zyskałam nową motywację. W w myślach mam już tylko jedno zdanie: "skoro on potrafi, to ja też!"

Na salach fitness ta tendencja do obserwowania innych jest moim zdaniem równie silna, jak nie bardziej. No nie powiecie mi, ze nie widzicie, tak jak ja, kobiecych spojrzeń w bok. Kobiety zerkają, zapuszczają żurawia, ukradkiem spoglądają na dobicia w lustrze, przyglądają się, patrzą. To normalne, w końcu nie ćwiczymy na sali same. Z ambiwalentnym stosunkiem, z zazdrością, z podziwem, z pogardą, z nieśmiałością, jakkolwiek. Od wielu lat, od kiedy zaczęłam swoją przygodę z fitnessem zawsze stając na przeciw lustra wiedziałam, że ktoś zawsze na kogoś spojrzy. Czuję te spojrzenia, wiem że są różne. Gdybym byłą gruba - pewnie jako lokalną ciekawostkę i fitnessową maskotkę "no jak się można być tak spasionym". Ale w obecnej sytuacji... 

Nie czarujmy się. Też na mnie ludzie spoglądają i ja na innych też. Patrzą na to, jak trzymam się choreografii by samemu nie zapomnieć - to norma. Patrzą się też jak trzęsę tyłeczkiem na zumbie, na moje kolorowe legginsy, bidon z Adidasa itd. I wporzo! Przybijmy sobie piątkę! Motywujemy się wzajemnie. Jak ja potrafię to druga też spróbuje! Jak zapomnę kroków to zawsze patrzy na kogoś, kto kolejny raz jest na zajęciach i tańczy zumbę nie patrząc na instruktorkę i bawiąc się w zapomnieniu. Kiedy zastanawiam się, czy dam radę wykonać jeszcze kilka powtórzeń ćwiczeń na ręce (oj, mam bardzo słabe ręce) podczas treningu pure pump to patrzę czy inne dziewczyny już wymiękają czy dają radę. 

Motywuje mnie to wszystko do dawania z siebie jeszcze więcej niż sądzę w danym momencie. Często siła wychodzi z psychiki, a swoje siły oceniamy różnie. Nieraz odpuszczamy szybciej niż odpuściłoby nasze ciało. Obecność innych osób nie tylko motywuje, dodaje sił, ale pozwala rozwijać się łatwiej i przekraczać własne granice, które w pojedynkę wydawały się zamknięte...

14 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100 %, teraz akurat ćwiczę w zaciszu domowym, ale swego czasu na zumbie czy na siłowni nie dało się nie patrzeć na innych, porównywać, i dzięki temu motywować :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog! Zapraszam również do mnie http://lauramoodo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłam, że na zajęciach zumby (z fajną grupą <3) mam więcej energii i zapału (no i motywacji!) niż jak ćwiczę sama w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zumba najlepsza jest w dużej grupie. Bez tego ani rusz! To trening najbardziej zorientowany na energię panującą w grupie. :) Wiem coś o tym, jak zmotywować taka liczbe osób, bo sama jestem licencjonowaną instruktorką zumby fitness :)

      Usuń
  4. Potwierdzam, atmosfera na siłowni jest zawsze bardzo hmm motywująca i nieco intrygująca. Chociaż ja zwykle ćwiczę rano, gdy jest bardzo mało osób to i tak czuje się tą więź, gdy po raz enty widzi się tą panią wylewającą siódme poty i ledwo łapiącą oddech, aby tylko przybliżyć się do swojego celu i chociaż nie ma już siły to wykonuje polecenia trenera. To bardzo motywuje i wspomaga w dawaniu z siebie jeszcze więcej na treningach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, coś w tym jest, gdy widzimy kogoś, kto wkłada mnóstwo wysiłku w to co robi. Wtedy łatwiej uruchomić swoje zapasy sił. :) Ile razy mowimy sobie: "Ona dala rade? To ja też to zrobię!"

      Usuń
  5. Co raz bardziej przekonuję się, że warto byłoby jednak wyposażyć się w karnet na siłownię. O automotywację czasami bywa na prawdę ciężko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, wspaniale, że do tych wniosków dochodzisz właśnie na moim blogu :) Cieszę się, że jestem coraz bliżej by Cię przekonać do siłowni ;)

      Usuń
  6. Podzielam Twoje spostrzezenia :), ludzie wyciskajacy siodme poty bardzo mnie motywuja. Teraz jesienia najtrudniej jest zrobic pierwszy krok, tj. Po prostu wyjsc z domu w ta paskudna pogode i pojechac na silownie. Gdy juz tam dotre, jestem wniebowzieta. Ale samo wyjscie jest katorga. Staram sie obecnie miec torbe na sport w aucie, zeby bezposrednio po pracy pocwiczyc zanim wyladuje w ciepelku na wygodnej kanapie. P.S. a to dziwne ogladanie tylkow przez laski w lustrach obserwuje tylko u dziewczyn w mlodym wieku. Po 30-stce juz tego nikt nie robi…mysle , ze w tym wieku sa wazniejsze sprawy niz ogladanie wlasnego tylka….

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie się czytało Twój wpis, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Cieszę się. To fajny komplement :)

      Usuń
  8. Kto by pomyślał, że gapienie się na obcych ludzi może być pozytywne...ale rzeczywiście coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie najbardziej motywuje mój chłopak :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP