października 27, 2015

Warta uwagi książka o oczyszczaniu "Jaglany detoks"

Długo szukałam książki, która potrafiłaby wciągnąć mnie w świat zdrowego odżywiania z równą siłą, co tytułowany moją ulubioną kaszą, "Jaglany detoks". Zawartość tej książki zaprzecza, jakoby była pusta w środku. To coś więcej niż tom z przepisami z kaszą jaglaną w roli głównej i coś więcej niż porady zdrowych nawyków żywieniowych. Wydawnictwo Pascal sprawiło nam okazję do zaprowadzenia wielkiej zmiany w życiu, także mentalnym, dając do czytania książkę, którą można się śmiało delektować jak pysznym jedzeniem. Znajdą w niej postępowe myśli zarówno początkujące maniaczki zdrowego odżywiania, co doświadczeni w temacie znawcy. "Jaglany detoks" napisał dietoterapeuta, autor programów diety oczyszczającej o tej samej nazwie co książka i prowadzący turnusy postu jaglanego. W dodatku to bloger znany z gotujzdrowo.com.


"Jaglany detoks" to książka porządkująca wiedzę o oczyszczaniu i sposobach na wzmocnienie organizmu, a także o tym jak włączyć kaszę jaglaną w podstawę diety. Na kolejnych stronach odnajdujemy moc ziołowych herbat i przypraw o wielorakim zastosowaniu. Dowiadujemy się z jakich produktów warto korzystać takie jak komosa ryżowa zwana quinoą, komosa ryżowa, cieciorka, fasolka adzuki, ryż pełnoziarnisty i amarantus. Całość wzbogacona jest w wartościowe wskazówki kuchenne, lifestylowe i terapeutyczne wzbogacająca nasze życie.



Trzeba przyznać, że estetycznie książka została ładnie wydana i oprawiona. Czerpię przyjemność z oglądania fotografii, przekładania grubych kartek i zakładania złotej zakładki przyszytej do twardej okładki. Na pewno mój dziadek, fascynujący się książkami od lat, zachwyciłby się jeszcze bardziej ode mnie. Gdyby została tak wydana w czasach, gdy pracował wśród książek, zostawiłby sobie jeden egzemplarz jako biały kruk.


Autor "Jaglanego Detoksu" opiera się na własnych doświadczeniach. Jako dwudziestoparolatek zachorował przewlekle wystawiają na próbę medycynę, która w kwestii jego leczenia osiągnęła klęskę. Zwyciężyła zaś kasza jaglana i naturalne metody oczyszczania organizmu.


Jak odżywiać się zdrowo w pracy, na wyjeździe i na uczelni? 
Odpowiedzi w tej książce znajdą Ci, którzy poszukują odpowiedzi na to: jak dobrze odżywiać się, gdy jesteśmy zapracowani na studiach lub w pracy; co jeść, jeśli choruje się na nowotwór; jak pozbyć się problemów ze stresem kulturowym, itd. Wiecie, co to stres kulturowy? To z książki się dowiecie. Tak przy okazji, zdradzę Wam - dowiedziałam się, że jeśli komuś nadmiernie marzną stopy, może oznaczać kłopoty z pracą nerek.



Podoba mi się, że autor "Jaglanego Detoksu" bardzo silnie nawiązuje do problemów współczesności. Książka nie jest napisana w oderwaniu od rzeczywistości - dużo w niej spontanicznych socjologicznych spostrzeżeń, psychologicznych naleciałości i coachingowych treści motywujących do ulepszenia jakości swojego życia. Marek Zaremba widzi, jak praca odciska piętno na naszych wyborach żywności, poszukiwaniu wolnego czasu. Wskazuje na jedzenie w pośpiechu i w samotności, nawołując do zwrócenia uwagi na kulturę stołu. Czyni to recenzowanie tej publikacji dla mnie przyjemnym i smacznym, choć pewnie na pierwszy rzut okaz nie każdy dostrzeże i doceni skłonności do socjologicznych obserwacji i terapeutycznych uwag autora. Zaznacza, że w Polsce jest problem z określeniem "zdrowej diety". "Lekarze zbyt wiele na jej temat nie widzą, więc w temacie zdrowego odżywiania jesteśmy skazani na samokształcenie."


Po przeczytaniu, odniosłam wrażenie, że gdyby autor książki odniósł za moment tak wielki sukces jak Ewa Chodakowska, kto wie, jak zmieniłoby się nasze życie. (Już recenzuje go kucharz Dzień dobry TVN.) Pewnie zostałby naszym terapeutą lecząc nas od wewnątrz - od strony umysłu i jedzenia. Zapewne Marek Zaręba ze swoim "Jaglanym Detoksem" stałby się naszym osobistym kucharzem, lekarzem łagodzącym trywialne kłopoty takie jak wzdęcia, zaparcia, niestrawności, problemy ze zmęczeniem czy z nerkami. Przychodziłybyśmy do niego na warsztaty, zamiast z matami i sportowymi ubraniami, to każda z łyżką, garnkiem i kompletem noży, ubrana w gustowny fartuszek.



Dość rzadkie jest, by autorzy współczesnej literatury, a zwłaszcza poradników, tak otwarcie i bez skrępowania deklarowali oddawany hołd swojej religii. Autor prowadzi bowiem bogate życie duchowe i silnie zaufał Bogu. Nie wstydzi się tego przyznać i uczynił z tego atut. Jest to poniekąd dowód na pracę nad sobą i poświęcany czas na autoanalizę.

Zauważyłam jeden minus. Dla mnie minus. Treść książki odwodzi nas od nasyconych kwasów tłuszczowych, czyli tłuszczy zwierzęcych, a popiera roślinne. Jestem przeciwnego zdania i wiem, że jestem przedstawicielką nielicznego grona ludzi opierających się na badaniach z najnowszego nurtu; nielicznych, którzy popierają tłuszcze zwierzęce i smażą na smalcu.

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Widzę, że książka świetnie trafia zatem do odbiorców! :D

      Usuń
  2. ciekawe podejście widzę :) warto zatem zaopatrzyć się w tą lekturę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się, że jako atut widzisz ciekawe podejście :) Twoje też jest interesujące :)

      Usuń
  3. Jakiś czas temu zobaczyłam tę książkę w Empiku i tak ze dwa/trzy razy przewertowałam ją, będąc tam ponownie. Teraz mi o niej przypomniałaś i chyba w końcu się na nią skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Naprawdę warto! :) Mam nadzieję, że prędko po nią wrócisz :> Daj znać, jak będziesz w trakcie czytania! :)

      Usuń
  4. Nie słyszałam, ale już wpisałam ją na listę must-have --> must-read :) Dawno nie miałam w ręce książki o odżywianiu, ostatnio odczuwam u siebie małe załamanie mojego zdrowego trybu odżywiania przez natłok zajęć i brak czasu na przygotowywanie posiłków, więc chyba naprawdę sięgnę po tę książkę. Dobrze, że urodziny się zbliżają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta książka jest dla Ciebie! :) Na pewno Cię wyręczy w poszukiwaniu porad i wskazówek do polepszenia Twojego trybu życia ;)
      Fajnie, że znajdują się tam też przepisy i to bardzo ciekawe. Z pewnością przypadną Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Wiedziałam, że kasza jaglana to cudo jest.. ale nie miałam pojęcia, że aż takie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka sprawia wrażenie interesujacej w środku. Aże chciałoby sie od razu iść po nią do ksiegarni. Sam bym taką chetnie wydał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimku, z pewnością Twoja książka z tego wydawnictwa byłaby równie atrakcyjna... gdybyś tylko zechciał się podpisać :D
      Tak na poważnie, cieszę się, że uważasz, iż książka jest warta zakupu :)

      Usuń
  7. Ja na przykład nie sparzę na niczym, nic mi się nie przypala, ale nie ukrywam, że lubię tłuszcz odzwierzęcy i czasem go używam... Niestety teraz jest moda na Vege i zwierzęta na talerzu są ble, warzywka ful wypas..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ty też preferujesz smażenie na tłuszczu zwierzęcym. Jest bardziej sycący, przez co mniej jedzenia zjadamy, a tłuszcz daje dużo energii. Cieszę się, że masz spojrzenie podobne do mojego i negujesz modę na vege oraz omijanie szerokim łukiem biała i tłuszczu zwierzęcego.

      Usuń
  8. Z chęcią przeczytałabym tę książkę. Dużo dobrego czytałam o kaszy jaglanej, więc może skorzystać z tych zaleceń.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wczoraj przeglądałam ją w empiku, ale jeszcze rozmyślam. Mam taką tradycję, że co roku, na święta dostaję/ lub robię sobie prezent w postaci książki kucharskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmm chyba sama bym z checia zaopatrzyla sie w takowa ksiazke i to z checia :)
    o kurcze, moje stopy notorycznie sa lodowate...

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym przeczytała, chociaż... także popieram tłuszcze zwierzęce i nie wyobrażam sobie mojego życia bez mięsa ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się holistyczne podejście autora do detoksu, żeby zwrócić uwagę na oczyszczenie i ciała, i duszy. Niestety, przez większość książki Marek Zaremba tłumaczy nam, dlaczego chorujemy, czym jest detoks, dlaczego go warto wypróbować- i w końcu!- jak go przeprowadzić. Zdecydowanie za dużo miejsca zajmuje jego refleksja o zgubnej cywilizacji, stresie kulturowym i wierze, a za mało miejsca poświęcono samym przepisom.Książkę ratują piękne zdjęcia potraw i ciekawe przepisy, szkoda, że jest ich tak niewiele

    A może czepiam się, żeby odreagować, bo nie wyszła mi szarlotka z przepisu autora. Tak zachęcająco wyglądała w książce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twoje holistyczne podejście do oceny tej książki. Tak bogata opinia, że... byłabym skłonna się z nią zgodzić. Dla mnie to co zarzucasz autorowi jednak jest ani wadą ani zaletą. Po prostu takie spojrzenie miał autor, taką rangę nadał problemom i od tej strony ujął temat.

      Może Marek Zaremba drugą część napisze już od innej strony...

      PS: Konkluzja z szarlotką jest bardzo możliwa. Często poszukujemy winowajcy w zewnętrznych warunkach. ;)
      Pozdrawiam i życzę szczęścia w wypiekach! :)

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP