grudnia 25, 2015

#Pozytywnie: 25 sposobów na to, co można zrobić z pełnym brzuchem

To post z uśmiechem. Większość osób perspektywa pełnego brzucha napawa przerażeniem. Wzdęcia, ociężałość, zaparcia, uczucie pełności i niechcenie. To prawda, dla naszego szczęścia ponoć lepiej być lekko głodnym niż przejedzonym, bo według specjalistów od związków dwojga ludzi jesteśmy mniej markotni. Ja upatruję w przejedzeniu pozytywy i dziś z taki pozytywnym przesłaniem uderzam do swoich Czytelników.


Dzień wolny.
Bo mam wolne. Wiedzieliście o tym? Czy zauważyliście, że w większość dni, gdy jesteśmy przejedzeni, mamy dzień wolny od pracy? Niedziele, święta, urodziny - większość tych okazji zdarza się właśnie w dni wolne od pracy i nauki. To znaczy, że oprócz smakowitego jedzenia mamy jeszcze mnóstwo czasu na "nic-nierobienie", "nie-chce-mi-się" i leżę-i-pachnę".

Endorfiny
Jedzenie pysznych rzeczy wprawia mnie w dobry humor. Dzieje się tak paradoksalnie do tego, co powiedziałam we wstępie. To jest fantastyczne, że smakując dobre rzeczy rośnie nam zadowolenie, gadamy ze znajomymi, świętujemy wesołe okazje. Smak i zapach powoduje poczucie przyjemności i produkcję endorfin, dzięki którym czujemy się szczęśliwi. Tym samym polepszamy wciąż nasz dobry już humor.

Z pełnym brzuchem można wiele.
Można czytać. Książki, blogi, czasopisma. Można spać. Można śmiać się... choć trochę jest ciężko. Można żartować. Dyskutować. Siedzieć. Można oglądać album z rodzinnymi zdjęciami. Oglądać można też filmy z ćwiczeniami i treningami, które można wykonać kiedy trochę nam w brzuchu. Odwiedzać znajomych i pić kawę lub zieloną herbatę. Można pisać wypracowania i projekty do pracy. Można szukać muzyki do treningów i na zajęcia fitness. I wiele innych rzeczy... Prawdziwe morze możliwości!

Mów "chce mi się" i "mam ochotę"
To zapewne trudne, gdy najedliśmy się pysznego mięska, kapusty, tortu i jeszcze babcinych babeczek - no bo trudno odmówić. Na pierwszy rzut oka, mówić nagle "chce mi się", a zwłaszcza "mam ochotę" to dosyć optymistyczna wersja. I owszem. Tak należy. O ile z pełnym brzuchem pewnie nie będziemy mieli ochoty, by coś zjeść (i w tym stanie nie polecam), ale zastanowienie się co "chce mi się" lub "mam ochotę coś zrobić" może wyzwoli dodatkowe pomysły. Mi z pełnym brzuchem często chce się iść na spacer, by szybko pozbyć się. Mam wtedy ochotę napić się czegoś, posprzątać po obiedzie... Produkcja pomysłów i konceptów na to, co robić wzrasta!
Tych wielu pomysłów życzę Ci ;) Kto policzył wszystkie 25 sposobów?

12 komentarzy:

  1. Hehehe, policzyłam wszystkie sposoby! Wesoły post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie cieszy. Każda radość jest pożądana! :)

      Usuń
  2. O tak, można robić te rzeczy, bo trenować z pełnym brzuszkiem to niestety ciężko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie ;) Nie tylko ciężko, ale i nie zdrowo. :P

      Usuń
  3. Leżę i pachnę to lubię! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za ten post, mój brzuch po obżarstwie świątecznym teraz cierpi, dziś ostanę chyba w piżamie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę! ;) Wspaniale jest leniuchować w piżamie. Po świętach każdy Ci wybaczy obstanie w piżamie :)

      Usuń
  5. Cześć :) Polecam Spis Inspirujących Blogów, zbiór najlepszych blogów w sieci. Nie ma ograniczeń co do tematyki. Dołączasz w minutkę i więcej osób może inspirować się Twoimi wpisami! :) Ja już tam jestem http://spisinspirujacychblogow.blogspot.com


    NELA

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pełnym brzuchem na pewno nie chce mi się ruszać. Lepiej nie przejadać się zbyt często, bo rozciagnie się żołądek i co wtedy?... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...wtedy już chyba tylko pęknie ;) :P W żarcie oczywiście.

      Usuń
  7. Co prawda wszystkich sposobów nie policzyłam, ale właśnie siedzę sobie z takim pełnym brzuszkiem. Oj, w ostatnich dniach niczego sobie nie żałowałam, czas jednak wrócić na właściwe tory :) I dać nieco odpocząć brzuszkowi, ponieważ przez te święta bardzo się napracował. W związku z tym dzisiaj trening zaliczony, co by nieco się rozruszać, a teraz z "brzuszkowych przyjemności" wybieram czytanie blogów i lecę dalej nadrabiać zaległości! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie wpisy z humorem :) aaaa sposoby...policzone... :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP