lutego 09, 2016

Mój day unplugged



Wyznaczam sobie różne dni, w czasie których pozwalam sobie na jakąś szczególną, wyjątkową aktywność lub wprost przeciwnie - nie robię czegoś. Kto nie zna, cheat day, training day, dnia na zakupach, tłustego czwartku... Idzie się nieraz ze znajomymi na pizzę, zjada szalone ilości słodyczy, wychodzi z domu, wyciska ciężary. Wszystko czemuś ma służyć. Uwalniam swoje pragnienia, robię coś wielkiego, czuję się szczęśliwsza. Wszystko to może jednak nas obciążać. Jak mieć motywację następnego dnia na trening? Jak zyskać równowagę? Mogę następnego dnia rano jeść kaszę jaglaną w ramach oczyszczenia, wziąć boską kąpiel rozluźniającą mięśnie. Czy jednak będę miała ochotę wyjść na trening aerobowy lub mieć motywację do przygotowania nowych choreografii na zumbę fitness? Co jednak z duchem? Odpoczynek umysłu przewidziany? Potrzebuję wyjątkowego dnia, kompletnie innego od pozostałych. Z ratunkiem przychodzi mi day unplugged.

Ostatnie kilka dni temu pisałam o zaglądaniu na Instagram, a dziś powiem o czymś zupełnie odwrotnym. Tak przewrotnie! By zachować równowagę. Moja propozycja na day unplugged, pozwala zyskać to, co cenne i pomocne w zaprowadzeniu harmonii. Pozwala zyskać spokój umysłu i poukładać się od środka. Każdy może przeżyć to inaczej i na własny sposób. Idea jest prosta: wyłącz wszystko, co elektryczne!

Czym jest dzień bez... czego?
Day unplugged polega na odłączeniu się od świata wirtualnego na jeden dzień. Wpadłam na to, kiedy na mojej ulicy odłączono prąd i wraz z rodziną siedzieliśmy przy świeczkach grając w szachy, gry planszowe i karty. W moim "dniu bez prądu" ograniczam przebywanie w pomieszczeniu, gdzie są urządzenia elektryczne. Chowam laptopa, wynoszę telefon do innego pokoju. Mam w nosie, co dzieje się na Facebooku czy Instagramie. Na jeden dzień. 

Skupiam się na relacjach z rodziną, gotuję coś pysznego. Czytam książki i wyciągam inspirujące czasopisma. Piszę post na bloga dłubiąc długopisem w notatniku. Spaceruję z psem i biegam z nim. Odpoczywam i rozmawiam z rodziną, pielęgnując nasze więzi. Wypoczęta jestem bardziej uśmiechnięta i zadowolona. Chętnie wciągnę się w oglądany plakat w salonie. Wtedy lepiej dogaduję się z rodziną, mam też więcej cierpliwości. A moim numerem jeden w życiu przecież jest rodzina! Pracuję, dbam o porządek i robię wszystko dla mojej rodziny. Układam rzeczy niepoukładane nie tylko w szafie, ale i w swoim umyśle. A Ty jakie masz priorytety?

Elektroniczne wygnanie? Trudno jest pozbyć się każdego urządzenia wokół nas, które wykorzystuje elektryczność. Nie o to też chodzi. Nie popadajmy w skrajność. Wiadomo, że nie chodzi o to, by odłączać z rana toster czy gotować na piecu kaflowym, a telefon ładować... gdzie? w kapuście? 

Dlaczego potrzebny jest day unplugged?
Chodzi o to, że pracując dużo na komputerze potrzebujemy oddechu i kompletnego rozgrzeszenia swoją nieobecnością przy ekranie. Urządzenia elektryczne, takie jak głośniki przyciągają kurz i powodują powstanie pól, które na nas wpływają. Dekoncentrują i męczą. Sama praca przy laptopie powoduje, że czasem czuję się nie z tego świata i powoduje u mnie spadek nastroju. A dzień unplugged jest po to, by się cieszyć!

Odpoczynek należy nam się w zabieganym świecie.
Praca, znajomi, zakupy, sprawy do załatwienia. Wiecie, że w tym roku zapomniałam o tłustym czwartku? Całe zamieszanie sprawiło, że potrzebowałam takiego odłączenia się świata wirtualnego. W tym tygodniu zrobiłam już sobie taki jeden dzień i chyba znów zrobię. To nie znaczy, że moje obowiązki cierpią, wręcz przeciwnie - jestem bardziej wydajna i pracuję efektywniej. 

Samemu możesz wybrać, czym się zajmiesz. Czy będzie to grzebanie w ogródku czy ćwiczenia na siłowni plenerowej - wybór należy do Ciebie? Warto zdecydować się zamienić bieżnię w dusznym klubie fitness na bieganie po okolicznych ulicach, polach, czy w parku. Malowanie paznokci czy moczenie pięt? Warto jednak pomyśleć o takim dniu świadomie. Wykorzystać, go w pełni i nie martwić się dręczącym poczuciem sumienia. Dobrym pomysłem jest powiedzenie znajomych, że masz taki dzień, by nie dzwonili i ustalenie sobie w kalendarzu, by nie przegapić.

Baw się, ciesz się i doceniaj chwile! Miej wspaniały czas na tym, na czym Ci się najbardziej zależy. Niech będzie przepełniony radością i pozytywnymi myślami. Jeśli zdecydujesz się na dzień bez prądu to niech będzie on najwspanialszym wspomnieniem z tego tygodnia! Twoim, własnym!

Co zrobiłabyś ze swoim day unplugged, gdybym Ci teraz podarowała jeden dzień na spędzenie go, bez prądu?

20 komentarzy:

  1. Odpoczynek od elektryczności to jest fajne rozwiązanie. Czasem lubię posiedzieć przy świecach, bez świateł. Fajna sprawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, że Ci się podoba. Mam nadzieję, że się przyłączysz i wkrótce usłyszę o Twoim day unplugged ;)

      Usuń
  2. Świetny wpis, gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Super, że Ci się podoba :)

      Usuń
  3. ja odłączyłam się tak na cały weekend, początkowo bardzo ciągnęło mnie do telefonu, ale po takiej próbie zrozumiałam, że swiat się jednak nie zawalił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że już tego doświadczyłaś! Super! Mega mnie cieszy, że doceniłaś ten fakt i korzystasz z możliwości, jakie daje odłączenie się od urządzeń elektrycznych na jakiś czas :)

      Usuń
  4. Też czasami robię sobie taki dzień, kiedy nie włączam laptopa.
    Od razu lepiej się człowiek czuje! ^.^

    OdpowiedzUsuń
  5. a to akurat temat mi bardzo bliski- za każdym razem gdy jadę do Polski cofam się trochę w czasie- bo mamy stary drewniany domek z piecem glinianym na którym w zimie gotujemy:) nie mamy internetu a telewizję oglądamy bardzo rzadko. oczywiście używamy prądu chociażby do grzania wody w bojlerze czy piekarnika, ładowania telefonów i słuchania radia- ale sam fakt, że przez 3 tygodnie nie otwieram laptopa...magia! i mega odpoczynek plus mnóstwo zajęć i czasu spędzonego z rodziną! I jakoś nikt się nie nudzi bez kompa i tv:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak uroczo! :) Już czuję Twoją magię. Ja za każdym razem, gdy jadę do rodziny lub w strony mojego Narzeczonego to także zostawiam laptopa w domu. To miłe odświeżenie i potem z większą radością i efektywnością wracam do pracy w komputerze oraz do ukochanego bloga.

      Usuń
  6. Jak mam dużo nauki na studiach to i tydzień nie włączam laptopa i wcale mi to nie przeszkadza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze. Tylko na zdrowie Ci to wyjdzie. Trzymam kciuki za Twoją naukę na studiach ;)

      Usuń
  7. Bardzo fajny pomysł :-) chyba bym musiała i u siebie taki dzień włączyć od czasu do czasu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako informatykowi ciężko u mnie o takie dni, ale w weekendy czasem sobie takie robię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu wierzę! ;) Mnie blogerce też jest trudno :>

      Usuń
  9. Zauważyłam, że parę razy w tym poście wspominasz o wyrzutach sumienia i dało mi to do myślenia. Halo, w końcu chyba nie powinniśmy mieć wyrzutów sumienia przez to, że nie zajrzeliśmy na Facebook'a, prawda? W końcu to już raczej niezdrowy objaw. Zaraz jednak uświadomiłam sobie, że czasem pluję sobie w brodę, że znowu narobiłam sobie zaległości w nowych postach na blogach, które czytam. Albo że zmarnowałam czas spędzony na komputerze, poświęcając go na głupoty. Wszystko to zgrabnie łączy się w całość - dzień unplugged pozwoliłby na nauczenie się, że wcale nie muszę być ze wszystkim na bieżąco oraz już po włączeniu tych wszystkich urządzeń elektrycznych pozwoliłby na bycie bardziej efektywną. Czasem też czuję zmęczenie tym, że praktycznie non stop jestem online. W związku z tym spróbuję kiedyś zrobić sobie taki dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę Cię, że ten post wyzwolił w Tobie pojawienie się takich mądrych wniosków :) Faktycznie, zależało mi, by przekaz był jasny i żeby mocno przemawiał, że nie powinniśmy mieć takich wyrzutów sumienia, a jak potwierdzasz moje słowa - często je mamy. To nasza pułapka, nasza okazja do stresu, frustracji, którą sobie sami serwujemy. Problemem naszych czasów jest to, co socjologowie zauważyli kilka lat temu - żyjemy w czasach, gdzie bycie na bieżąco z informacjami jest swego rodzaju warunkiem egzystencji w społeczeństwie. Jeśli nie jesteś na czasie, po prostu wypadasz z obiegu. Warto dać sobie od tego odsapnąć temu służy wymyślona przeze mnie idea day unplugged. Wierzę, że jeśli chcemy być na bieżąco jeszcze ten czas znajdziemy, ale czas na odpoczynek i to efektywny, pełny, dający wytchnienie może mieć miejsce tylko wtedy, jeśli nie będziemy wodzić nosem po ekranie "buczącego" laptopa.
      Ufam, że znajdziesz dzień, a może i kilka, na wyłączenie się.
      Pozdrawiam i ściskam! :)

      Usuń
  10. Był czas, kiedy spokojnie mogłam żyć przez jakiś czas bez internetu, facebooka i innych aplikacji. Później kupiłam lepszego smartfona i przepadłam, wchodziłam na to wszystko kilkanaście/dziesiąt razy dziennie, czasem z konieczności, ale częściej z nudów. Ale coraz częściej robię sobie takie dni wolne. Zwykle, kiedy przyjeżdżam ze studiów do domu, wtedy chcę spędzić jak najwięcej czasu z najbliższymi. :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP