marca 10, 2016

Test maty do ćwiczeń Sissel

 
To ma być najlepsza mata do ćwiczeń firmy Sissel. Jestem pewna, że moje słowa będą pomocne Ci przy wyborze Twojej maty do ćwiczeń. Marka Sissel pomaga nam wyposażyć domowe studio fitness i uprzyjemnia treningi pilatesu czy jogi. Czy faktycznie Sissel Gym Mat jest taka jest najlepsza? Przekonacie się w moim teście. W nim nie zabraknie wnikliwego mojego spojrzenia. Weźmiemy pod lupę grubość, trwałość oraz jakość wykonania. Sprawdzę, czy antypoślizgowa powierzchnia na prawdę spełnia swoje zadanie. Dowiesz się, czy po treningu naelektryzowały mi się włosy i co się stało z matą kiedy przypadkowo spadł mi na nią kettlebell. Jesteście gotowi?

Post powstał przy współpracy z marką Sissel.



Mata Sissel ma przeznaczenie uniwersalne, więc nadaje się zarówno do treningu domowego, ćwiczeń "dywanowych" w leżeniu czy podporze, jak również do pilatesu, rozciągania czy uprawiania jogi. Posiadanie takiej maty w domu jest świetną alternatywą dla ćwiczeń w zatłoczonym klubie. Pozwala relaksować się w domowym zaciszu w ulubionych pozycjach oraz będzie niezastąpiona przy trenowaniu mięśni brzucha i innych ćwiczeń wykonywanych boso lub w podparciu rękami. W tym tygodniu ćwiczyłam na macie Sissel trening stabilizacyjny, ABSy, jogę, trening ciała boso z wykorzystaniem hantli oraz tradycyjnie się rozciągałam.



Najważniejsza dla mnie przy poszukiwaniu dobrej maty jest powierzchnia antypoślizgowa. To niewątpliwie bardzo wpływa na komfort ćwiczeń. Wykonuję w domu wiele ćwiczeń w podporze, rozciągam się i trenuję spokojnie jogę. Nic nie potrafi mnie wytrącić z równowagi tak mocno jak ślizgające się dłonie czy "rozjeżdżające" się na boki nogi. Nawet widok za oknem, czy dzwoniący telefon. Przyznam się, że trudno mi było znaleźć matę, która by w połączeniu z potem zapewniała przyczepność. Zawsze potrzebowałam do oporu ręcznika, a i ten był niewystarczający. Moja pierwsza w życiu mata choć opatrzona była terminem "antypoślizgowa", nie zapewniała tego w całości. Sissel Gym Mat jest rzeczywiście taka jak napisano: antypoślizgowa w każdym calu. Możesz śmiało wrzucić ręcznik do szafy. Spocone ręce i nogi się nie ślizgają.


Grubość jest imponująca, gdyż w przypadku maty Sissel Gym Mat mamy aż 1,5 cm. Tak gruba uniwersalna mata, a co dopiero z przeznaczeniem do jogi często się nie trafia. Sama bardzo lubię, gdy mata ma dużą grubość. Mówiąc o uczuciu pod stopami, mam wrażenie, że jest "mięsista", taka konkretna. Zwarcie przylega do stopy i palców. Wtedy wiesz na czym stoisz i że masz pod sobą podłoże, które zamortyzuje wszelkie Twoje ruchy, upadki i uderzenia. Stojąc nawet w pozycji drzewa, czuję się pewnie i statecznie.


Twardość. Ta mata nie należy do twardych. Przeciwnie - jest bardzo elastyczna. Dobrze się zwija i rozwija. To coś co lubię. Przy tym nie odkształca się powodując po rozwinięciu charakterystycznego dla wielu mat "zawijasa" na końcu, które później trzeba przydeptywać czy przekładać matę na drugą stronę. Tutaj wszystko przylega do podłogi. Jak ją sobie rozwinę tak pozostaje na moich panelach. Niewątpliwie nie muszę się martwić, że przemieści się, czy wyśliźnie spod stóp na bok przy bardziej dynamicznych ćwiczeniach. Kompletny spokój. Zero zmartwień. Skupienie na treningu.



Wytłoczenia! Prawdziwa radość.
Zdziwienia doznałam, kiedy zobaczyłam podłużne wytłoczenia na macie Sissel. Po co, ktoś postanowił porobić takie fałdki? Postanowiłam przetestować, przyjrzeć się i wiecie, że się rozradowałam. Po pierwsze dają przyjemne uczucie pod bosymi stopami, a po drugie pomagają w utrzymaniu prawidłowej pozycji ciała. Dzięki równoległym liniom, jakie dają wytłoczenia, mogę precyzyjnie ustawić stopy równolegle podczas stretchingu czy uprawiania jogi. Przydatne będą także podczas moich codziennych ćwiczeń całego ciała. Przykładowo w czasie zwykłych squatów, gdzie ustawiam nogi na szerokość bioder, czy sumo squatów, gdzie ustawia się stopy szeroko i trudno skontrolować ich ułożenie. Tak z matą Sissel możesz stopy idealnie ustawić.


Jest długa. Ma aż 180 cm, czyli o 6 cm więcej niż mierzę ja sama. Jest to dla mnie prawdziwym plusem. Maty z klubów fitness mają właśnie tę wadę, że są dla mnie nieraz za krótkie. Długa mata na pewno będzie plusem dla osób wysokich. Przydaje się także w ćwiczeniach w podporze. Wtedy kolana dotykające ziemię i oparte ręce mają się na czym zmieścić. W krótkich matach w aktach desperacji, gdy trwałam np. w desce chwytałam się za brzegi maty, gdyż mi jej najzwyczajniej brakowało i ześlizgiwałam się. W tej macie z racji długości nic takiego się nie zdarzy.



Kolory, czyli coś co cieszy oko.
Mata marki Sissel występuje na razie w trzech kolorach. Czerwonym, niebieskim i klasycznym czarnym. Do mnie dotarł, moim zdaniem, najładniejszy niebieski kolor. Pasuje nie tylko do moich pozostałych sprzętów fitness (mam niebieski kettlebel i niebieskie taśmy do ćwiczeń), lecz również do nastroju. Intensywna barwa pobudza mnie i energetyzuje, co pozostawia wiele do życzenia w przypadku innych znanych marek, np. Reeboka.

Mata jest bardzo miękka. Daje uczucie, jakby pod nami były ze trzy tradycyjne maty. Do najprzyjemniejszych należy rozciąganie się w skarpetkach czy w ogóle joga i wszelkie ćwiczenia wykonywane boso. Czujemy jak materiał się poddaje pod naszym ciężarem, amortyzując każde lądowanie po unoszeniu nóg. Na pewno ucieszą się więc osoby lubiące się w pilatesie, czy nawet takie, które często po treningu relaksują się na macie. Dzięki temu, że jest miękka i niesamowicie gruba, nie musimy się martwić przy wykonywaniu burpees czy przysiadów z wyskokiem.



Czy Sissel Gym Mat jest elektrostatyczna?
Chodzi o to, czy mata nie elektryzuje nam włosów, kiedy się na niej położymy lub czy nasza koszulka ni zacznie "strzelać" po serii ćwiczeń. Podczas ćwiczeń i testowania nie zauważyłam niczego takiego, by moje mata elektryzowała moje włosy czy koszulki. Uwielbiam te miny na twarzy humanistów, kiedy wymienia się słowo "elektrostatyka". Jako również humanistka należąca jednak do grona olimpijczyków z fizyki to dla mnie bułka z masłem. Wiem jednak, jak potrafią doskwierać elektryzujące włosy i ubrania, zwłaszcza kiedy w trakcie ćwiczeń wstajesz do kolejnego ćwiczenia, a tu nagle takie "pstryk". Sissel zadbało nawet o takie szczegóły, co świadczy, że jest to mata wysokiej jakości, skoro nie elektryzuje naszych ubrań i włosów.

Jakość wykonania to coś, co w testach lubię omawiać najchętniej
Wiem jak to jest odkładać na coś pieniądze, oszczędzać i z wielką nadzieją kupić jakiś sprzęt do ćwiczeń, a potem się rozczarować. Nie chciałabym, aby przytrafiłoby się to też i Tobie. Dlatego powiem Ci coś na temat jakości. Z mojej pierwszej maty do ćwiczeń wystawały jakieś nitki i włókna i jak się domyślasz nie byłam wniebowzięta, gdy po pierwszym treningu spojrzałam na rozbitą skarbonkę. Możesz odetchnąć, gdyż z tą matą nam nic nie grozi. W tym modelu maty do ćwiczeń marki Sissel wszystko jest gładkie i równo zakończone. Zamiast rogów mamy cztery zaokrąglenia. Także brzegi są równe i nie strzępią się w czasie moich treningów.



Czy ta mata ma jakieś wady? Szczerze mówiąc, niestety ta mata Siessel nie posiada dość odpornej wierzchniej dobrej warstwy, by była niesamowicie wytrzymała i odporna. Coś za coś. Jest dobra dla treningu bez butów, daje świetną przyczepność, ale za to nie ma dużej odporności. Gdyby w trakcie treningu spadło by nam coś o ostrych krawędziach, to mamy jak w banku, że pozostanie zarysowanie. Po kilku dniach używania zahaczyłam paznokciem. W dodatku mój pies odwiedził mnie na treningu i przeszedł się po macie jak po czerwonym dywanie, próbując mnie zaczepiać do zabawy. Pozostawiło to ze dwa zadrapania psiego pazura. W efekcie już powstały drobne uszczerbki. Nie wpływa to jednak na jakość i przyjemność z treningu.

Upadanie ostrych przedmiotów podczas treningu należy do rzadkości. Powiedz, jakie masz ostre przedmioty? Nie ćwiczymy z nożem. Zwykle na macie mogą wylądować hantle, kettlebell, taśma, co raczej albo ma obłe kształty, albo jest lekkie. Nic jednak nie spowoduje wgłębienia, charakterystycznego dla wszelkich karimant, z którymi kiedyś zaczynaliśmy ćwiczyć jogę. Martwiłam się, że postawiony 5kg kettlebell czy nawet noga w bucie odbije trwały ślad. Moje obawy zostały rozwiane. Powierzchnia maty wracała do początkowego wyglądu zaraz po zdjęciu nogi. Po postawionym kettlebellu nie było ani śladu.




Opinia moja nie może być inna niż: znalazłam moją ulubioną matę do ćwiczeń. Mam zamiar się z nią nie rozstawać. Wierzcie mi, że jeszcze nie ćwiczyło mi się na żadnej macie tak dobrze. Te znane z klubów fitness z popularnymi markowymi znaczkami wydawały mi się bezkonkurencyjne. Tymczasem nie tylko mają świetną konkurencję w postaci mat Sissel, a jeszcze zostały wyprzedzone. Kto wie, może kiedyś powszechnie pożądany będzie właśnie taki znaczek... 

Warto moim zdaniem więc zainwestować w matę, która będzie spełniała każde wybredne wymagania, będzie świetnym towarzyszem ćwiczeń i posłuży Ci w niejednych warunkach, niż taką która ma znane logo. Sądzę, że cena warta jest sugerowanych pieniędzy, choć pewnie siedząc na Twoim miejscu długo bym się zastanawiała, czy wydać taką kwotę. Mogę śmiało Ci powiedzieć - nie wahaj się. Ta mata tak mi się spodobała, że mam chęć przetestować inne sprzęty marki Sissel: piłki Bosu, obciążniki na ręce czy trenery równowagi.

Gym Mat marki Sissel możecie kupić klikając tutaj.

Czy już znalazłeś swoją matę do ćwiczeń? Mam nadzieję, że mój test pomoże Ci w dokonaniu właściwego wyboru jakiejkolwiek maty. Skusisz się na tę matę?

32 komentarze:

  1. Ja się pokusiłam o taką z Biedronki i to tragedia. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to wielka szkoda. To kolejny dowód, że jakość maty ma ogromne znaczenie.

      Usuń
  2. Dobra mata to podstawa dobrego treningu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć od niedawna mam matę znanej firmy Nike, a wcześniej też miałam kilka innych, mniej znanych, nigdy nie przywiązywałam uwagi do tylu detali przy ich wyborze. Nie mniej jednak, podobnie jak Ty, nie znoszę, gdy mata się ślizga, bo to w znacznym stopniu uprzykrza mi cały trening. Następnym razem będę już wiedziała, na co powinnam zwrócić uwagę i nie omieszkam spojrzeć na tę z marki Sissel. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że mata Nike nie spełnia Twoich wymagań. Oczywiście wydaje mi się, że w ramach jednej marki są i lepsze i gorsze, tak jak i są droższe i tańsze. Trudno jest przejrzeć, która mata będzie wystarczająco antypoślizgowa.

      Usuń
  4. ja mam matę ale do jogi- cieniutką. nie mniej jednak jestem bardzo zadowolona bo nie przesuwa się nawet o milimetr a i podczas ćwiczeń na kolanach czy na plecach daje wystarczającą miękkość. właśnie sprawdziłam i jestem w szoku bo to marka casall bardzo popularna w Norwegii i okazuje się, ze moja mata kupiona w Oslo za 50 zł w Polsce dostępna jest za ponad 100:)
    Ciekawa jestem jak by mi się ćwiczyło na takiej grubej macie jak Twoja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnice w cenach to norma, niestety. Porównując wiele stron internetowych widzę różne rozbieżności, w całym sprzęcie portowych, od pulsometrów rozpoczynając. To wspaniale, że natrafiłaś na odpowiadającą Twoim potrzebom matę ;)

      Usuń
  5. Ciekawy produkt, a ja akurat bym musiała się rozejrzeć za nową matą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobacz, jak się zgadałyśmy w czasie ;)

      Usuń
  6. Idealnie trafiłaś z tym wpisem :) Właśnie poszukuję idealnej maty do jogi. Moja obecna mata, która używam do wszelkich ćwiczeń domowych do jogi absolutnie się nie nadaje. Nie zapewnia komfortu, jest zbyt cienka, a ćwiczenie na niej jest po prostu niekomfortowe. Już chociażby pozycja psa z głową w dół, pozycja, w której mamy odpoczywać kończy się dla mnie udręką i bólem dłoni. Wcześniej myślałam, że mata, którą posiadam spełnia moje oczekiwania co do ćwiczeń fitnessowych, w ruchu. Zapewnia stabilność, nie przesuwa się, ale po przeczytaniu Twojej recenzji już wiem jak wiele jej brakuje. Myślę, że mata sissel spełni i moje oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że utrafiłam w czasie z tą propozycją :) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. ;) Wiesz, całkowicie bólu nie wyeliminujesz, mnie też często bolą ręce przy trudniejszych pozycjach w podporze - po prostu trzeba wciąż ćwiczyć i je wzmacniać. Wiele jeszcze treningów na ramiona i przed ramiona przede mną...

      Usuń
  7. Ja ostatnio skusiłam się na taką z avon i jestem bardzo zadowolona :) podobna jak Twoja tylko różowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś podobnego, Avon też zabrał się za produkcję mat do ćwiczeń?

      Usuń
  8. Ostatnio cały czas ćwiczę bez butów, więc mata ta wydaje się idealna dla mnie, tym bardziej, że podczas robienia ćwiczeń kardio czy interwałów i pompek, ślizgam się na panelach... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, na pewno. Przy pompkach, burpees taka mat jest bardzo pomocna :)

      Usuń
  9. Przez jakiś czas miałam zamawianą z allegro, ale jej stan szybko się zmienił, bo jest jakby przeszło… no tornardo. :D Aktualnie mam matę z Lidla z któregoś sportowego tygodnia i jestem mega zadowolona. :D Jak na razie najlepsza jaką miałam, pomijając te, dostępne na siłowni, do której chodzę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezła metafora z matą po przejściu tornado :) To ciekawe, że taka prosta mata z Lidla potrafi spełnić czyjeś oczekiwania "po przejściach" :) Niekoniecznie przez wichury

      Usuń
  10. Stan mojej aktualnej maty (bodajże z Biedry) jest taki, że po każdym rozciąganiu, czyli codzienne - pokój jest do odkurzenia. Z każdej strony lecą kawałki... Przyznam, że cena maty jest trochę zaporowa i raczej na razie, dopóki nie ćwiczę dużo w domu, chyba na nią się nie skuszę. Na razie poodkurzam ;) Ale jak będę kupowała kolejną matę, to na pewno nad tą porządnie się zastanowię :)
    p.s. masz piękne dechy w domu! Co ja bym dała za takie tło do zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja podłoga w sypialni, moja droga. Zwykłe dechy :) Prawdziwy armagedon. Odkurzać po odbyciu treningu na macie! Jeszcze tego nigdy nie słyszałam. I ta spolegliwość "na razie poodkurzam", jest wzruszająca... :>

      Usuń
    2. Wiesz... zawsze sobie powtarzam, że odkurzanie to trochę dodatkowego ruchu ;)
      Zwykłe dechy są najlepsze!

      Usuń
    3. O tak, zawsze uważałam, że zajęcie domowej sprzątaczki to najbardziej fit-zawód ;)

      Usuń
  11. Dzięki za ten post! Właśnie szukałam porządnej maty do ćwiczeń :)

    www.missplanner.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się przydałam! Jestem i masz :)

      PS: Dzięki za obserwowanie bloga i na Instagramie ;) Do zobaczenia! ;)

      Usuń
  12. Mam swoją ulubioną matę, która się sprawdza podczas różnych treningów i warto czasem zainwestować, bo komfort podczas ćwiczeń bardzo dużo daje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie pojawiła się duszyczka, która sama znalazła dla siebie dobrą matę. Już zaczynałam się zastanawiać, czy to nie mission impossible ;) Ale muszę przyznać, że choć na hantle i kettlebelle nie ma co wydawać pieniędzy to na matę jednak warto oszczędzić i wydać trochę pieniędzy. Nie ma innej rady, producenci też zauważają i wiedzą, co dobre im się udało ;)

      Usuń
  13. Nigdy nie używałam tej maty, a więc nie mogę się za bardzo wypowiedzieć na jej temat, ale wygląda prześlicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio wszyscy piszą o tych matach - normalnie jakbym przeżywała deja vu. Mnie jednak zniechęca cena.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie do ćwiczenia mata to podstawa, po prostu ze względów higienicznych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam dokładnie taką samą matę i jestem z niej zadowolona i żadnej innej nie potrzebuje

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP