sierpnia 06, 2016

Podsumowanie wyzwania 30 dni do świetnej sylwetki na ślub

Kiedy czytasz ten wpis zapewne jestem gdzieś na sali weselnej krążąc pomiędzy stołami, rozmawiam z gośćmi, wspominając miniony czas przed ślubem. Z obrączką na palcu pewnie kroję tort zupełnie nie-fit. Za chwilę spalę słodkie kalorie w weselnym tańcu i szalonej zabawie. Wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki na ślub podjęłam miesiąc temu, by zmobilizować się do ćwiczeń w czasie wakacji i urlopu od prowadzenia zajęć. Okazało się, że wyzwanie to zostanie ze mną na dłużej i nie tylko - dało mi dużo więcej niż na początku zakładałam. Poszło to w zupełnie innym kierunku niż zakładałam. Bardziej przyjrzałam się temu co jem, prowadzę jeszcze zdrowszy tryb życia, wróciłam do jogi i odprężających relaksów. Jestem bardziej poukładana w głowie, spokojniejsza, rozpoczęłam trening mentalny i trening oddychania, czuję harmonię zamiast szaleństwa myśli. Zwróciłam uwagę na pielęgnację ciała i włosów, co dotychczas zupełnie zaniedbywałam. Z każdym dniem zaczęłam doceniać biegnący czas, który stał się dla mnie niepowtarzalny.  Czy udało mi się nie stracić ostatnich dni panieństwa...?


 

Wyzwanie zakończyło się pozytywnie czy negatywnie?

Teraz, kiedy zakończyłam wyzwanie mogę powiedzieć, że cieszę się z tego co osiągnęłam. Choć zupełnie nie to, co planowałam. Okazało się, że bardziej od intensywnych treningów potrzebuję wyciszenia od stresów, doceniania każdego dnia i cieszenia się możliwością odpoczynku oraz regularnego oczyszczania organizmu. Gdybym nie podjęła tego wyzwania, pewnie ostatni miesiąc do ślubu minąłby mi, jak z bicza strzelił. Zupełnie nie zauważyłabym mijających dni.

W wyzwaniu zupełnie nie chodziło o to, żebym cieszyła się ślubem jak szalona, lub jak to ktoś raz na moim blogu w komentarzu napisał: "byle się nie zesrać z radości". Jak widać się nie zesrałam i kompletnie nie jestem taką osobą. Cieszy mnie owszem wiele rzeczy, ale nie tych materialnych, a tych międzyludzkich - mile spędzony razem czas, uśmiech, radość, wspólne żarty, miła atmosfera, spotkanie z przyjaciółmi i życzliwymi ludźmi. Tego potrzebuję jak w nałogu - każdego dnia.


 

Dlaczego kobiety odczuwają przedślubną gorączkę?

Wyzwanie miało mi pomóc zrozumieć przedślubną gorączkę jakie dotyka wiele kobiet. Ekspertem jednak nie jestem, bo sama jej nie doświadczyłam. Okazało się, że kwestie ślubu podczas tego wyzwania w mojej głowie zeszły w ogóle na drugi plan. Na pierwszy wysunęło się zdrowe odżywianie, trening prawidłowego oddechu, mentalne oczyszczanie myśli i detoks. Lepiej nawet dzięki temu przeżyłam ten miesiąc wakacji. Zupełnie nie czuję stresu i fascynacji weselnymi tematami, za to mogę powiedzieć, że rozumiem kobiety w tym względzie. Przygotowania są czasem tak męczące, nudne i wymagają zaangażowania oraz dobrej organizacji, a także niesamowitej wyobraźni, że zupełnie brakuje w nich zwykłej radości z przebywania razem i cieszenia się tą ważną chwilą. My kobiety lubimy celebrować ważne momenty, zaś mężczyźni jakoś nie. Wiele z nas kobiet ma wdrukowany obraz idealnego, romantycznego wesela jak w bajkach o księżniczkach. Mężczyźni za to są do bólu praktyczni. "Jakbym wiedział, że to tyle trzeba robić do wesela, to byśmy zrobili szybki ślub" - rzekł mi mój narzeczony, a teraz mąż. Rzeczywistość jest zupełnie inna od schematów myślenia, zresztą jak samo małżeństwo. Przestaje się być pępkiem świata, a pępkiem świata staje się małżonek i wspólna rodzina - do tego wiele osób nie dorosło.

Zdrowiej, lepiej, czyli jak?

Okazało się, że mogę jeszcze zdrowiej się odżywiać i tym samym lepszy mieć humor, samopoczucie, sylwetkę i wagę. Całkowicie odstawiłam czekoladę i przekąski, zastępując je domowymi koktajlami i zupą kremem. Obecnie za serce chwycił mnie krem z groszku. Odżywianiem sprawiłam, że mam płaski brzuch. Schudłam 4 kg zupełnie tego nie zauważając. Wspominałam Wam to już przy okazji poprzedniego podsumowania 27 dzień wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki na ślub - zostały 4 dni. Wyeliminowałam soki zastępując wodą i domową lemoniadą, podając Wam przepisy na 4 domowe lemoniady oraz liściastymi herbatami, o których opowiadałam Wam w 5 herbat najlepszych na zrzucenie na wadze. Podjęłam kurację włosów Jantarem, o którym wspominałam podczas 7 dni z wyzwaniem 30 dni do świetnej sylwetki na ślub. Moje włosy jeszcze nigdy nie były w tak dobrej kondycji.

Moja top lista wyzwania

Podczas upływających 30 dni wyzwania stworzyłam listę rzeczy, które mi się przydały. Wiele z nich przyczyniły do mojego lepszego samopoczucia i lepszej sylwetki. Sporo z nich, takich jak koktajle czy pomysły na zupę zostaną ze mną na dłużej. Mogą się przydać i Tobie, jeśli chcesz udoskonalić swój zdrowy tryb życia, być bardziej fit i lepiej wyglądać w bikini.

Jeśli przekraczam granice, stawiam wyzwanie... to pierwszy w życiu trening pole dance, taniec na rurze. 
Jeśli płaski brzuch to... najlepiej dzięki zdrowemu odżywianiu.
Jeśli humor... to z kabaretem lub dobrą komedią. 
Jeśli zupa, to... zupa krem, najlepiej z zielonego groszku.
Ulubiony trening... to obecnie HIIT! Krótko i intensywnie.
Odpoczynek... najlepszy z jogą i wyciszenie umysłu.
Zielony koktajl... ogórek, awokado, cytryna! Mniam!
Jeśli dręczą mnie złe myśli... to pozwalam im odpłynąć, jakby były łódką na morzu.
Jeśli przekąska to... orzechy, no i domowe lody. Lodożerca ze mnie.
Owocowy koktajl... mój ulubiony to kiwi, pomarańcza, brzoskwinia.
Jeśli czuję się zestresowana... to staram się oddychać przeponą, a nie krótkimi oddechami.
Popołudniowa rozrywka... spacer z moim mężczyzną i z psem, małym jack russell terierrem.
Jeśli suknia ślubna to... szalona, odlotowa! Żyje się raz!
Zdrowy produkt, na który poluję... nasiona chia. Naprawdę trudno je dostać. Za każdym razem brakuje ich na sklepowych półkach.
Zdrowsze włosy... z odżywką Jantar z bursztynem.
Nowość w mojej kuchni... z pewnością ciecierzyca, olej kokosowy i cukinia z ogródka mojej ukochanej świadkowej.
Jeśli mam chwilę na szybkie oczyszczanie to... piję wodę z cytryną, gotuję kaszę jaglaną i nakładam maseczkę z zieloną glinką na twarz.
Jak grzeszyć to z... galaretkami z rumu według przepisu mojej druhny na ślubie. spróbowałam je na moim wieczorze panieńskim. Niebo w gębie! Jak ona to zrobiła, do dziś nie wiem. Liczę na przepis.
Wymarzony weselny prezent... ha, blender. Haha, na nowe koktajle!

13 komentarzy:

  1. Naprawdę miło się czyta tak mądre słowa. W ostatnim czasie osiągnęłaś wielki sukces, na nowo odkryłaś piękno życia, wyselekcjonowałaś z niego to co jest najważniejsze. W Twoich słowach widać ten spokój ducha, tę mądrość życiową. Niestety nie każdy dochodzi do takiej prawdy, do jakiej doszłaś Ty. Zgadzam się z Tobą, niektórzy tak skupiają się na przygotowaniach ślubnych, że zatracają wówczas radość z tych wyjątkowych dni. Koktajl z awokado, ogórka i cytryny? Zdrowo i orzeźwiająco!
    Dzisiaj Wasz wielki dzień! Wiem, że przeczytasz ten komentarz po kilku dniach, ale życzę Wam wielu cudownych lat spędzonych razem! Z takim podejściem do życia, jestem pewna, że na zawsze będziecie szczęśliwym małżeństwem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplementy. Miło mi, Ado, że dostrzegasz w moich spostrzeżeniach coś mądrego :)

      Usuń
  2. Kochana ściskam Cię mocno i życzę szczęścia na nowej drodze życia :) trzymam kciuki aby ten dzień był najpiękniejszy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci gorąco :* Za życzenia i za uściski oraz trzymania kciuków. Widać, że mocno trzymałaś, bo wspaniale się wszystko udało :)

      Usuń
  3. W tym najważniejszym dniu trzeba czuć się wyjątkowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to prawda :) Choć do tego wyjątkowego dnia, warto też podejść z pustą głową i bez zmartwień ;)

      Usuń
  4. Życzę Wam wspaniałych i niezapomnianych chwil razem oraz dużo cierpliwości do siebie ;)
    Bardzo mądry wpis, w dzisiejszych czasach ciągłej gonitwy chwila wyciszenia i ta wewnętrzna harmonia są na wagę złota. Cieszę się, że to odnalazłaś i stałaś się jeszcze lepszą wersją siebie :)
    Pozdrowionka dla Ciebie i Męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* Taaak, cierpliwość do siebie i wyrozumiałość to dwie rzeczy, których nigdy nie za wiele i których wciąż mam za mało :)
      Miło mi, że doceniasz moje słowa.

      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  5. Cudownego masz psa ;). Dużo szczęścia na nowej drodze życia. Bardzo ciekawy wpis!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie wyglądasz w sukni! Ja nie potrafiłam się tak zmotywować do ślubu ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam gorąco!
E. L.

TOP